Fontanna

Go down

Fontanna

Pisanie by Catherine Farvardin on Wto Cze 16, 2009 2:56 am

Idealnie na środku dziedzińca usytuowana jest zabytkowa fontanna sporych rozmiarów. Wykonana została z jasnego marmuru, gdzieniegdzie przyozdobiona szlachetnymi kamieniami. Szeroki murek otaczający dookoła całą fontannę umożliwia swobodne dostanie się do brodzika. Szczytowym miejscem tegoż obiektu jest umieszczony na samej górze aniołek. To właśnie dzięki niemu w całej fontannie jest woda, bo owa ciecz wypływa z ust i… innej części ciała niebiańskiej istoty. Warto wspomnieć, iż ten wodotrysk jest ukochany przez uczniów szczególnie w miesiącach letnich, kiedy to piekielne słońce daje popalić, a woda z fontanny może przynieść chwilową ulgę.
avatar
Catherine Farvardin
Administrator

Age : 26
Liczba postów : 136
Join date : 13/06/2009

http://beauxbatons.withme.us

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Catherine Farvardin on Wto Cze 23, 2009 9:01 am

Dziewczyna wracała z zamku na wybrukowany dziewdziniec, szczerze mówiąc nawet nie goszcząc za długo na sali balowej. Chwyciła tylko pudełko ciastek i wolnym krokiem opuściła wyjątkowo ładnie przystrojone pomieszczenie. W jednej ręce trzymała buty, na których teraz zapewne nigdzie by nie doszła. Westchnęła kilka razy głęboko, kierując się w stronę tryskającej wodą fontanny. Usiadła na murku, mocząc nogi w chłodnej wodzie doskonale wiedząc, że nabawi się kataru - ale po co zamartwiać się na zapas. Kiwała się delikatnie w dwie strony podziwiając podświetloną taflę, według Catherine mieniącą się tysiącami różnych kolorów. Od czasu do czasu miała ona barwę srebra, nieco później szmaragdowo-zieloną zmieniającą się następnie w granat dzisiejszego nieba, na którym iskrzyło się tysiące gwiazd. Lubiła tą porę, kiedy drzewa delikatnie chyliły się ku ziemi, by z powrotem skłonić się ku towarze bądź towarzyszowi obok. Było magicznie, a sklepienie niebieskie wydawało się nie mieć granic. Niepełna tarcza księżyca dawała dzisiaj wyjątkowo dużo światła, rzucając blade smugi na strzeliste wieżyczki, tonące w atramencie nieba.
Miała nadzieje, że Melanie nie narobi zbyt dużego hałasu. Sama panienka Farvardin sądziła, że nie ma co przychodzić na bal w takim stanie. Nigdy nie lubiła żałować za swoje zachowanie, więc po co prowokować życie? Była dumna, że jakaś cząstka umysły pozostała nieugięta na działanie marry jane. Co chwilka jakieś ciastko znikało w ustach dziewczyny, mimo wciąż wielkiego pragnienia spróbowania szkolnych lodów.
Do uszu dziewczyny dobiegała muzyka z sali. Ludzie pewnie nieźle się bawili, kiedy ona podziwiała nienaganne wypukłości marmurowego posągu. Z kilku miejsc na ciele wytryskiwała woda, ponownie wracając do basenu fontanny. Krwistoczerwona sukienka na dole była już wilgotna od rosy i wody znajdującej się w fontannie. Na plecach widać było kurz, który został wytarty z pomieszczenia w niższych poziomach zamku. Wyjęła papierosa i odpaliła go, nie przejmując się, że ktoś może ja zobaczyć. Zaczęła nucić znaną piosenkę i kiwając się na boki, co chwila zaciągała się odpalonym papierosem. Czyż życie nie jest piękne?!

_________________
avatar
Catherine Farvardin
Administrator

Age : 26
Liczba postów : 136
Join date : 13/06/2009

http://beauxbatons.withme.us

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Chloé Lefèvre on Wto Cze 23, 2009 9:12 am

Cóż można stwierdzić, że bal okazał się klapą. Jedną wielką KLAPĄ. Nuda, nuda i nuda. Choć oczywiście Chloe się nie nudziła. Inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi, jak już kiedyś tam wspominałam. A że Chloe była inteligentna to się nie nudziła. O!
Fontanna była ulubionym miejscem panny Lefèvre nawet zimą. Zawsze miała swój urok. Teraz kiedy słoneczko coraz mocniej przygrzewała sprawiała tez przyjemność innym uczniom, co Loczkowi nie za bardzo się spodobało. No bo jak to tak! To jest jej miejsce, a nie całej tej hołoty, która korzystając z tego, że nie jest strzeżone przez wyniosłe chabrowe oczęta dziewczęcia moczyła swoje brudne stopy w kryształowej i czyściutkiej wodzie. Bezczeszczenie po prostu.
Ubrana w ich klasyczny błękitny i przylegający do ciała dziewczyny, pomimo bardzo szczupłej wręcz chuderlawej sylwetki, mundurek. Na głowie tak jak wczoraj spoczywała czapeczka tego samego koloru. Tym razem jednak zazwyczaj nieokiełznane włosy związane były w dwa koczki dość nisko położone. Kiedy dziewczyna usiadła na brzegu fontanny zaraz pokryły się delikatna rosą, która spowodowana była uderzaniem kropel o nienaruszalna powierzchnię wody. Po chwili delikatnie zsunęła się i oparła o murek plecami najpewniej sprawiając, że materiał lekko zmókł. Niestety teraz nie za bardzo sie tym przejmowała. W rękach trzymała cos w rodzaju rozbieganych zwitków pergaminu, które po bliższym przyjrzeniu okazały by się nutami. Bo Chloi jak byście jeszcze nie zauważyli była ambitna osóbką. Miała w planie nauczyć się najtrudniejszego z utworów polskiego kompozytora- Chopina. Nie zauważyła z początku Cat, którą oczywiście znała. Bo jak tu nie znać sąsiadki, która mieszka dosłownie przez ścianę z nią. Pomachała do niej żwawym ruchem. Bo w końcu radosne i energiczne było z niej dziewczątko. Nie ruszyła się jednak z miejsca.

*wybacz jak się wtryniłam, ale juz mi się nie chce zmieniac posta xD*
avatar
Chloé Lefèvre

Age : 25
Liczba postów : 12
Join date : 21/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Jérôme Vauc le Vicomte on Wto Cze 23, 2009 9:17 am

Catherine przez swoje zamyślenie na temat trwającego balu i tak dalej... Najwyraźniej nie zauważyła chłopaka leżącego na murku fontanny. Jedną rękę trzymał pod głową, a druga zwisała bezwładnie dotykając palcami wody, jedna noga skurczona w kolanie kiwała się delikatnie na boki, a druga trzymała go w tej pozycji, żeby przypadkowo nie stracił równowagi. Oczywistym było, że miał zamknięte oczy. Nie dla niego podziwianie piękna otaczającej przyrody. Dla niego każde drzewko, kwiatek, skała, trawka... mogły się po prostu stać miejscem do spania. Po nocnym przyjeździe do szkoły trzeba było przecież trochę odsapnąć. Nie rozumiał osób, które mogłyby się teraz bawić na balu. Przecież to niedorzeczna strata czasu.
Z jego cudownego letargu wyrwał go dym papierosu, który unosił się nie ubłagalnie w powietrzu. Na jego beznamiętnej twarzy pojawił się grymas i od niechcenia uchylił powieki.
- Śmierdzi. - skwitował bezceremonialnie nawet nie patrząc na osobę, która paliła to świństwo. W tle pojawiły się kolejne dziewczęce kroki. Koniec imprezy? Czyli koniec drzemki... Mou dieu
avatar
Jérôme Vauc le Vicomte

Age : 26
Liczba postów : 6
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Adam Hughes on Wto Cze 23, 2009 9:30 am

Wszystko wokół sprzyjało dobremu humorowi Hughes'a. Nieskazitelna pogoda, wysoka temperatura, cisza i jak na razie brak jeszcze obowiązków szkolnych... Adam musiał korzystać póki mógł, chociaż z pewnością szkolne obowiązki nie będą go raczej dotyczyły. Gdyby nie fakt, że do szkoły chodzić musi, to dawno już by ją opuścił, kierując się w życiu ideą, że jeśli jest się zaradnym i bystrym, to w życiu tak czy siak sobie poradzi. Chociażby bez wykształcenia i grosza przy duszy. Lekkoduch...
Krocząc przez szkolny dziedziniec nie zastanawiał się właściwie nad tym, gdzie niosą go nogi, więc wkrótce znalazł się przy szkolnej fontannie, przez cały okrągły rok tryskającej wodą. Był niemal pewny, że to jakaś magiczna fontanna, albo to jego wyobraźnia podsuwała mu widok różnokolorowych kropel wody, wytryskujących w powietrze. No tak, Hughes często widział to, czego inni nie widzieli, a w jego głowie pojawiały się myśli tak abstrakcyjne, że inni nigdy w życiu by ich nie zrozumieli. Ale przecież był człowiekiem towarzyskim, a nie jakimś cholernym outsiderem... Widok zatem dwóch dziewczyn na murku okalającym wodę wcale go nie zasmucił, a wręcz przeciwnie. Otóż tak, życie jest piękne!
Adam z wiecznie chłodnymi dłoniami umieszczonymi w kieszeniach dżinsów usadowił się gdzieś w połowie pomiędzy pierwszą, a drugą dziewczyną. Blondynka i brunetka. Białe i czarne? Anioł i diabeł? Hughes zmarszczył lekko brwi, rozkładając się bez skrupułów na chłodnym murku. Co z tego, że dżinsy w okolicach pasa i jasny t-shirt dążą właśnie do zabrudzenia? Na pewno Adam miał ważniejsze sprawy na głowie. Tak więc przed jego szarymi tęczówkami na jakiś czas pojawiło się błękitne niebo, powoli ciemniejące, bo słońce dążyło powoli ku zachodowi. I tak nie usiedzi w miejscu dłużej niż dwie minuty...
Kątem oka dostrzegł trzecią postać, niewątpliwie ucznia jego domu, mieszkającego tuż za ścianą. Słysząc jego słowa podążył wzrokiem za ciemnowłosą dziewczyną palącą mugolskie papierosy. Co prawda to prawda, cudownym zapachem tego nazwać nie można było...
avatar
Adam Hughes

Age : 27
Liczba postów : 4
Join date : 23/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Catherine Farvardin on Wto Cze 23, 2009 9:46 am

Catherine uniosła powiekę do góry. Zauważyła nadchodzącą Chloé, której po chwili machnęła ręką, ale dopiero głos nieznajomego wybudził ją z dziwnego letargu. Westchnęła głęboko wypuszczając kolejną chmurkę dymu z ust, chwilę później unoszącą się niczym strzęp mgły w powietrzu. Zlustrowała leżącą postać, nieco nieobecnym wzrokiem, co chwila mrużąc przekrwione oczy. Panienka Farvardin nie mogła przypomnieć sobie tego chłopaka. Z jej domu raczej nie był, bo chcąc nie chcąc spotkałaby go w pokoju wspólnym czy też przy wielkim stole jedząc któryś z posiłków. Zapewne nigdy nie rzucił się jej czymś nadzwyczajnym w oczy, więc postanowiła nie zagracać własnej pamięci błahymi wspomnieniami lub ich brakiem.
Komentarzem nieznajomego nie miała zamiaru się przejmować, jedynie kilka razy rzuciła okiem na wielkie zamkowe wrota. Ciekawiło ją jednak co tak dużo osób robi właśnie tutaj o tej porze. Czyżby bal nie cieszył się już takim zainteresowaniem jak dawniej? Tradycja najwyżej nie znaczyła tyle co kiedyś...
Westchnęła głęboko. Na horyzoncie pokazała się kolejna postać. No proszę, jeszcze chwilka a połowa szkoły zleci się do fontanny jak muchy do gówna. Chrząknęła cicho wyrzucając papierosa do wody.
-Zadowoleni? - rzuciła, widząc niechęć na twarzy kolejnej postaci, wywoływanym oryginalnym zapachem fajek, tym razem zapamiętanej przez Catherine. Potrząsnęła głową zgarniając kosmyk z twarzy. Ściągnęła usta i zmrużyła oczy. No takiego wieczoru to na pewno nie da się zapomnieć. Zresztą ona była tutaj jedną z pierwszych osób i z miejsca na murku zrezygnować nie miała zamiaru. Uniosła nieco podbródek wodząc wzrokiem po granatowym niebie i zbytnio nie przejmując się towarzystwem.

_________________
avatar
Catherine Farvardin
Administrator

Age : 26
Liczba postów : 136
Join date : 13/06/2009

http://beauxbatons.withme.us

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Jérôme Vauc le Vicomte on Wto Cze 23, 2009 9:54 am

No nie wierzę...
Jęknął w myślach, kiedy pojawił się Adam. Jérôme zaszczycił trójkę uczniów swoim już trzeźwym spojrzeniem. Uniósł się i usiadł w lekkim rozkroku, trzymając łokcie na kolanach. Ogarnął spojrzeniem szkołę, ale po chwili wywrócił wymownie oczami. Z Caht osobiście się nie znał, ale jej twarz natomiast była mu znana. Była to dosyć popularna dziewczyna wśród chłopaków z męskiego dormitorium, co można teraz zauważyć na załączonym obrazku. Chłopak jednak nie należał do "masy" uczniowskiej. Wystarczała mu znajomość z paroma niezastąpionymi osobami jak Gas, a reszta jest... Zwykła. Nigdy by nie zaprzeczył, gdyby został nazwany dziwną osobistością. To prędzej jest komplementem, niż powielanie schematu kiczu.
Drgnęły mu niewidocznie kąciki ust, kiedy dziewczyna wyrzuciła papierosa do fontanny. No i teraz już na pewno nie włoży tam ręki.
- Jak cholera. - odpowiedział ironicznie. Tym razem jego spojrzenie zaczęło podążać za dryfującym petem po powierzchni wody. Musiał przez to usiąść tym razem bardziej bokiem.
avatar
Jérôme Vauc le Vicomte

Age : 26
Liczba postów : 6
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Catherine Farvardin on Wto Cze 23, 2009 10:55 am

Szczerze mówiąc jakiejkolwiek odpowiedzi z ust chłopaka obok się nie spodziewała. Nie było sensu burzyć zapadającej choć na chwilę błogiej ciszy.
Do czułych, choć na najmniejszy hałas, uszu dziewczyny dobiegł dźwięk od strony nieznajomego. Najwyraźniej odrętwienie ręki nie pozwoliło na trzymanie jej dłużej w wodzie. Starość nie radość, a nawiasem mówiąc chłopak wydawał się starszy, a przynajmniej na pierwszy rzut oka. Zerknęła na niego tym razem zatrzymując hebanowe, szkliste oczy na twarzy chłopaka, po czym skierowała je na ucho w którym tkwił srebrny kolczyk. Że niby taki zadziorny i nie poukładany ten nieznajomy. O i Adam również gustował w biżuterii. Tym razem to kąciki ust dziewczyny powędrowały ku górze. Cud, że kolejna salwa niepohamowanego śmiechu nie wystrzeliła z ust dziewczyny. Postanowiła, że w niedalekiej przyszłości ograniczy spalanie tego i owego. Już teraz na dłuższe dystanse bieg graniczył z niemożliwym. Mimo najszczerszych chęci wepchnęła paczkę papierosów do torebki. Najwyraźniej chęci to nie wszystko, a ludzie są różni - a nie chciała widzieć dryfującego pudełeczka w może już nie tak krystalicznej wodzie.
Chloé Lefèvre i nuty. Ho, ho... Sama Cath nie była wstanie się ich nauczyć. Zazwyczaj korzystała z tabulatur, aby pobrzdąkać na gitarze. Jak dobrze, że założyciele domu pomyśleli o salce, w której można było się wywrzeszczeć i poszarpań struny do woli.
Dziewczyna przyłożyła rękę do czoła. Od samego początku czuła jak cienkie wstążeczki wżynają jej się w plecy jednocześnie zaciskając mocno gorset w klatce piersiowej. Och żeby jeszcze biedna Catherine nie zemdlała tutaj na oczach mężczyzn, albo co gorsza dołączyła do przemierzającego wody fontanny peta.

_________________
avatar
Catherine Farvardin
Administrator

Age : 26
Liczba postów : 136
Join date : 13/06/2009

http://beauxbatons.withme.us

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Adam Hughes on Sro Cze 24, 2009 6:24 am

Było dokładnie tak, jak podejrzewał. Nie wytrzymał tu zbyt długo. Może i było tu doborowe towarzystwo, to jednak Hughes bez większych wyrzutów sumienia postanowił je jednak opuścić. Papieros obecnie pływający na powierzchni wody w fontannie co prawda niewiele go obchodził, bo czy jeden zgaszony papieros zdoła uratować ten nasz piękny i jakże cenny świat przed nieuniknioną degradacją? Żeby to też było obiektem rozmyślań Adama... A fakt, że niezbyt ładnie pachniało, to jednak nie powód, żeby dziewczyna tak musiała sie poświęcać dla dobra ogółu, pozbawiając się przyjemności i radości życia z tytoniowego dymu. No chyba że Jérôme miał przez to szybko umrzeć i pozbawić świata tak oryginalnej jednostki...
Adam podniósł się dość szybko do pozycji siedzącej, zerkając jeszcze na czwartą obecną tutaj postać. Wydawała się być tak nieobecna, że Hughes zaczął zastanawiać się, czy nie jest czasami jednym ze szkolnych duchów. Anioł, tak?
Hughes podźwignął się ociężale z murka i rozglądając się za innym natchnieniem wsadził nadal to chłodne dłonie do kieszeni dżinsów. Po chwili już wyruszał w dalszą podróż po szkole, znikając za jakimś wyjątkowo wiekowym już murem.
avatar
Adam Hughes

Age : 27
Liczba postów : 4
Join date : 23/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Jérôme Vauc le Vicomte on Sro Cze 24, 2009 8:40 am

Odprowadził Adama wzrokiem, aż zniknął za murem, bez większego zainteresowania. Jego myśli bezładnie krążyły wokół milczących dziewczyn.
To było dosyć niespotykane biorąc pod uwagę prestiż tej szkoły pod względem "pół wil", które uwielbiają czarować mężczyzn. A nawet, gdyby nie miały czarodziejskiego wdzięku to i tak same rozpoczynają rozmowę i starają się zwrócić na siebie uwagę najgłupszym szczegółem. W tym roku miał nauczyć się czegoś nowego o kobietach?
Z westchnieniem znowu opadł na murek fontanny i powrócił do poprzedniej pozycji z tą różnicą, że ręka dotykająca wody spoczywała na brzuchu. Z beznamiętnym wyrazem twarzy zaczął obserwować płynące chmury na niebie.
avatar
Jérôme Vauc le Vicomte

Age : 26
Liczba postów : 6
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Chloé Lefèvre on Czw Cze 25, 2009 3:19 am

Tak Chloe czesto była nieobecna. Zatopiła się zarówno w nutach jak w własnych marzeniach. Przelatywała co jakiś czas wzrokiem po czarnych symbolach. Jedna z łapek bezwiednie wisiała w powietrzu wygrywając na niewidzialnych klawiszach aktualną melodię.
Cóz jeśli chodzi o pół-wile. Cóż za perfidny stereotyp! To, że wile mają jakieś tam swoje idiotyczne zabawy to nie znaczy, że ich córki również. W końcu mają swój mózg prawda? Nie nie nie. Po Chloe raczej w wygórowanych przypadkach spodziewajcie się użycia tak zwanej 'mocy'
Przeniosła delikatnie wzrok na pozostałego tu chłopaka. Odgięła głowę tak, że jasne włosy na chwilę spoczęły w wodzie. Inaczej nie mogła by go zobaczyć, prawda? Spojrzenie to trwało jednak nie dłużej niż dwie może trzy sekundy. Potem chabrowe oczki powróciły do nut.
No ale chwila ile można tak siedzieć? Wstała powoli, jednak bez zbędnego wysiłku. W jej ruchach dało się zobaczyć okropną lekkość. Może to geny, a może po prostu wyuczone ruchy damy? Kto to tam wie. Wyjęła gwałtownie różdżkę, którą skierowała jakby w stronę chłopaka. Chciała mu coś zrobić? Niby dlaczego? Nie znała się niestety na leglimencji, więc nie mogła odczytać tych jakże perfidnych myśli. By były perfidne, musicie przyznać. Machnęła nią jakby od niechcenia, a od powierzchni wody odbił się papieros, którego wyrzuciła Cat. Ponowne machnięcie, a nagle zawisł w płomieniach. Po chwili już go nie było. Tak jak dziewczyny.
avatar
Chloé Lefèvre

Age : 25
Liczba postów : 12
Join date : 21/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Jérôme Vauc le Vicomte on Czw Cze 25, 2009 7:03 am

Zamuła. Ignorując wyczyny Chloé podźwignął się ponownie z miejsca. Nie zauważył nawet jej gestu, który wykonała z papierosem. Patrzył się "niewidzącym" wzrokiem przed siebie. W końcu wstał z murka i przeciągnął się jak gdyby nigdy nic. Podrapał się po głowie i spojrzał na swoje buty w zamyśleniu. Barbant... Poszedł w kierunku zamku.
avatar
Jérôme Vauc le Vicomte

Age : 26
Liczba postów : 6
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Michelle Maxwell on Pią Lip 31, 2009 10:51 am

Minęło już kilka dni od balu i pamiętnego spotkania Michelle z Felixem. Złotowłosa wiedziała, że dobrze zrobiła nie ulegając mu. Gdyby powiedziała, że go kocha znów by ją zranił a tego przecież nie chciała. Teraz znów było jak dawniej. Ona spokojnie patrzyła na jego podrywy i nowe laski. Zmieniło się tylko jej podejście. Kiedyś było jej to zupełnie obojętne. Teraz zżerała ją zazdrośc. Tak było dzisiaj. Przyszła tu, ponieważ nie mogła już patrzec na tą jego nową zdobycz. Pustą blondyneczkę, której panna Maxwell miała ochotę strzaskac głowę. Na szczęście się powstrzymała. Po ostatnim wyskoku kiedy to razem ze swoimi przyjaciółkami Marquerite Delgado i Lilyanne Moore zemściły się na jednej z uczennic, która później nie wróciła do szkoły Michelle postanowiła trzymac swoje nerwy na wodzy. Zresztą nie mogła przecież pokazac jak bardzo denerwuje ją zachowanie Felixa.
Rozmyślając i spacerując Ellie dotarła tutaj. Usiadła na brzegu fontanny i założyła nogę na nogę. Wbiła wzrok przed siebie i tak siedziała.

//nie mam weny! -.-
avatar
Michelle Maxwell

Age : 25
Liczba postów : 28
Join date : 17/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Marguerite Delgado on Pią Lip 31, 2009 11:48 am

Cóż, początek może być dokładnie taki sam, a mianowicie… Minęła już kilka dni odkąd Gaspard Williams stwierdził, iż Marguerite jest dla niego tylko i wyłącznie przyjaciółką. a) wcale jej nie kocha, b) wcale nie widzi w niej kobiety swojego życia. Tu pozwolę wtrącić sobie krótki komentarz. Ten chłopak w każdym calu postępuje na przekór sobie. Niby dlaczego tak często rozwodzi się nad tym, że Hiszpanka zawsze mu się podobała, zawsze była niedostępna i od niepamiętnych czasów kusiła niczym zakazany owoc. I tu Cię mamy Panie Williams! Bynajmniej zrobił to by dotkliwie dać jej do zrozumienia, że naprawdę, przenigdy z nią nie będzie i nie ma dla nich jakichkolwiek szans. c) sam siebie uważa za kompletnego bydlaka, choć Margaritka wcale nie wysunęła takich wniosków, który zwyczajnie by ją skrzywdził, stąd stwierdzenie, że trafiła pod zły adres i to nie tu wskazane jest poszukiwanie szczęścia. W jakim Ty świecie żyjesz, Gass? Wiesz, ile ta dziewczyna dałaby za jeden dotyk, za jeden pocałunek, oczywiście Twój? Wszystko! Począwszy od zmiany koloru włosów na blond, choć tak bardzo kochała naturalną czerń, którą obdarzyła ją natura, a kończąc na szalonej wyprawie do miejsca przepełnionego śmierciożercami. Czy to nie zbyt wiele jak za jeden pocałunek? Oczywiście, że tak! Miłość nie zna granic, potrafi pokonywać najgorsze przeszkody, z pewnością się zgodzę.
Poniekąd sytuacja dwóch najlepszych przyjaciółek jest bardzo podobna. Tyle, że Margaritka nie ma na tyle siły i samozaparcia by powstrzymać swój niewyparzony język od ciągłego gadania., dlatego powiedziała magiczne „Kocham Cię”. Patrzenie na zaloty obu Panów jak najbardziej idealnie składające się klocuszki. Oboje choćby jutro miał być koniec świata i tak nie powstrzymaliby się od jeszcze jednego szybkiego numerku. Taki ich urok, a raczej wada. Tyle, że Margaritka przeżywała ten koszmar od roku. Nigdy nic ni mówiła, nigdy nie krytykowała, tylko jej zielone oczęta skierowana ku Gaspardowi, przepełnione złością i bólem wszystko tłumaczyły. On zawsze puszczał tą uwagę mimo uszu, nigdy nie zwracał na to większej uwagi. Tak, lepiej było się zając nową zdobyczą aniżeli docenić cenna rade czarnowłosej. Nie tyle, co cenna radę, a silne uczucie, które żywił do niego już wtedy. Czy On jest taki głupi?! Czy niczego się nie domyślał?!
O tak, niewinnie planowany upadek, zakończył się niemalże tragicznie. Anabell White uczęszczała wtedy do drugiej klasy. Była na zabój zakochana w Felixie. Sceny na środku korytarza, Wielkiej Sali czy Pokoju Wspólnego, to była codzienność. Agresywne pocałunki, wyzywające uściski… Dla niej to był istny raj, a dla Michelle istne piekło. W końcu trzy wredne przyjaciółki zaplanowały idealną zemstę. Chciały tylko odrobinkę ją nastraszyć, a Ona spadła ze schodów niemiłosiernie tłukąc swoje ciało. Na szczęście, albo i nieszczęście niczego nie pamiętało. Gdy po długich, kilku miesiącach wreszcie doszła do siebie jej rodzice zwyczajnie wypisali ją ze szkoły? Dziwicie się?
– Michelle! – na dziedzińcu rozległ się radosny okrzyk, ewidentna mieszanka akcentu hiszpańskiego oraz francuskiego. Wspomnę, że owa dziewczyna początkowo miewała ogromne problemy z zaaklimatyzowaniem się wśród głównie francuskojęzycznej młodzieży. Stopniowo, wpajała sobie owy język do głowy i jak widać opanowała go do perfekcji. Toż to jest Margaritka, a któżby inny! Podbiegła do ukochanej przyjaciółki, ba, siostry, z która nie miała okazji poważnie porozmawiać od początku roku szkolnego. Oczywiście, wakacje obowiązkowo spędzały u siebie, to i był czas na długie rozmowy. Rzuciła się jej na szyję niczym mały wampirem, mocno ją przytulając. Jak dużo miała jej do powiedzenia, tyle się wydarzyło!

_________________
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Michelle Maxwell on Pią Lip 31, 2009 12:07 pm

Jako że Michelle nie miała pojęcia o tym co przydarzyło się jej najlepszej przyjaciółce doszła do wniosku, że jej życie jest skończone i nikt nie ma gorzej niż ona. No cóż, po opowieści Mar zapewne zmieni zdanie.
Oboje choćby jutro miał być koniec świata i tak nie powstrzymaliby się od jeszcze jednego szybkiego numerku.
Prawda ale Michelle miała ten plus, że jeszcze nie przespała się z Felixem. Znaczy to według niej był plus, chociaż pewnie według pana Veila, który nie myśli o niczym innym raczej minus. Jednak z drugiej strony może Felix będzie ją bardziej szanował? No bo przecież pokazała, że nie jest kolejną łatwą panienką. Co wcale nie oznaczało, że Marguerite taka jest! Broń Boże! Ona mogła to zrobic z Gassem, bo przecież go kochała. Wprawdzie on jej nie kochał ale to się wytnie.
Tak, Anabell White była pierwszą osobą, która na własnej skórze odkryła jak to jest zadzierac z panną Maxwell. I nie chodzi tu o sam upadek. Przecież jeszcze przed nim były wyzwiska, sekrety, o których wszyscy wiedzieli. A to wszystko zasługa Michelle i jej dwóch wiernych przyjaciółek. Ale na początek przybliżmy trochę historię.
Anabell White była pierwszą osobą, która Michelle poznała. Zaprzyjaźniła się z nią, zaufała. Potem pojawiła się Mar, która w bardzo krótkim czasie stała się jej najlepszą przyjaciółką. Potem dołączyła Lily, której Chelle zdążyła wybaczyc. Anabell została zepchnięta na drugi plan ale i tak się przyjaźniły. Michelle jej zaufała, opowiedziała, że chyba coś jednak czuje do Felixa a ta wredna zdzira ją zdradziła! To nie mogło ujśc jej płazem. Tak więc Michelle wygadała wszystkie wstydliwe sekrety dziewczyny no i jeszcze ten wstrętny upadek. Nic dziwnego, że panenka White nie chciała wracac do szkoły.
Usłyszała krzyk najlepszej przyjaciółki i chwilę potem była przez nią ściskana.
- Mar! - ucieszyła się na widok dziewczyny. Widziała się z nią w wakacje ale mimo to i tak się stęskniła. I to bardzo. I Marquerite wcale nie była jedyną obcojęzyczną uczennicą. Michelle była w końcu jedyną uczennicą z Anglii.
Kiedy przytuliła najlepsza przyjaciółkę natychmiast odczuła pragnienie opowiedziec jej o tym co zaszło w sali prób z Felixem.
avatar
Michelle Maxwell

Age : 25
Liczba postów : 28
Join date : 17/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Marguerite Delgado on Pią Lip 31, 2009 2:36 pm

Nikt nie ma gorzej niż Ona?! Przepraszam, ale to już podlega pod czysty egoizm! Co najważniejsze, ma kochającego mężczyznę, który adoruje ja na każdym kroku i wręcz domaga się miłości. Chce jej ofiarować, choć jej krztę, gdyż aż tyle ma jej w zanadrzu. Ona wciąż mówi suche, zacięte ‘nie!’, tym samym boleśnie raniąc go za każdym razem, gdy daje mu symbolicznego ‘kosza’. Margaritka wiele razy miała o to żal do przyjaciółki. Ugh, przecież wszyscy doskonale wiedzą, że ciągnie ją do Felixa jak ćmę do światła, ale nie, Ona oczywiście musiała unieść się dumą i honorem i nie dopuścić do siebie tejże myśli. Główna wątpliwość Michelle? Jakby inni, tudzież uczniowie Beauxbatons, to odebrali, gdyby po prostu pewnego dnia wyszli na dziedziniec trzymając się za dłonie i gorąco całując? Od razu wszyscy wywnioskowaliby, że przez te wszystkie lata perfidnie udawała, wyłudzając na nim te wszystkie ckliwe wyznania miłosne. Margaritka była w o tyle, o ile niekomfortowej sytuacji, że to jej uczucie zostało brutalnie odrzucone. To Ona pozostawała ta nieszczęśliwie zakochaną, ślepo wzdychająca do najbardziej pożądanego chłopaka w szkole. Na rychłe przeminięcie uczuć również się nie zapowiadało. Czarne chmurki tkwią nad nasza Margeritką!
Och, co tu ukrywać, po co kręcić! Dokładnie tak, Margaritka w oczach Gass’a i innych okazała się być zwykłą, łatwą dziwka bądź tanią puszczalską, jak kto woli. Zapewne teraz wszyscy na jej widok szepczą sobie do uszek, że jak to w przypadku zdobyczy Gass’a bywało, poleciała na jego idealny wygląd, a teraz, jak to również w przypadku owych zdobyczy bywało, płacze, ponieważ Pan Bóg-Seksu już jej nie chce. Czy tak właśnie to wyglądało? Oczywiście, że nie. Owszem, Marguerite uwielbiała seks i często realizowała swoje ulubione hobby, lecz tym razem wszystko było o wiele piękniejsze niż szybki numerek w szkolnej toalecie. Gdy kochasz się z osobą, która tak wiele dla Ciebie znaczy, jest niemalże Twoim życiem, gdyż bez niej cała ‘konstrukcja’ ulega zawaleniu, to zwyczajne podniecenie zanika, a w zamian wchodzi ciepło bijące prosto z serca, rozgrzanego serca, o wiele gorętszego niż ciało pragnące bliskości drugiej osoby. Każdy najmniejszy dotyk powoduje, że pragniesz już przez całe życie być w ramionach tylko tej osoby. Czy Gaspard czuł coś podobnego, co Margaritka? Ten chłopak, to dość nieodgadniona postać. Być może sam kiedyś zdecyduje jej się to oznajmić? Ach, zapomniałabym o najważniejszym. Oczywiście, że ją kocha tylko jeszcze tego nie odkrył. Gass w swoim krótkim życiu jeszcze nikogo nie obdarzył miłością toteż nie poznał tego pięknego uczucia.
O tak, historia Anabell jest doskonałą przestroga dla wszystkich kobiet, które chcą zawrzeć bliższe stosunki z Felixem. Uwaga! Za rogiem czyha sama Michelle z podręcznym zestawem „Małego Sadysty”. Zawartość? Kajdanki, pejcze, bicze, młotki, berło z kolcami… Wymieniać dalej? Dla ofiary panny Michelle lepiej nie. Margaritko, gdyby czasem naszła Cię głupia myśl by wypróbować i panicza Felixa – odejdź, zamknij się w szczelnym pomieszczeniu i odwołaj to!
– Tak bardzo się stęskniłam, Chelle! – oto błąd tego, kto nie przydzielił tych dwóch dziewczyn do jednego domu. Zaraz, zaraz. Przyjrzyjmy się nieco bardziej Margaritce. Oczy… Podkrążone, czerwone jakoby od… Płaczu? Strzał w dziesiątkę! Jej włosy zawsze idealnie ułożone, teraz były spięte tylko w niedbałego kucyka. Twarz, na której zawsze tkwił idealnie opracowany makijaż, również była go pozbawiona. Ubranie? Zwyczajne dżinsy i rozciągnięty sweter, który uwielbiała nosić podczas srogich zim tylko i wyłącznie w dormitorium. Co się z nią stało? Zaraz wszystkiego się dowiemy.

_________________
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Michelle Maxwell on Sob Sie 01, 2009 5:00 am

Ej ej, powoli. Przypomnijmy, że dla Michelle to wszystko, ta niby miłośc wcale nie jest komfortowa. Znaczy nie była, bo przecież dopiero całkiem niedawno zdała sobie sprawę, że ona też powoli coś zaczyna do niego czuc. Myślała o tym przez całe wakacje i była przekonana, że jeśli Felix znów wyzna jej miłośc odpowie mu tym samym. Tymczasem stchórzyła w sali prób i zamiast 'kocham cię' co odpowiedziała? 'Musisz dac mi trochę czasu. Sama nie wiem co czuję.' No błagam. Przecież to jakies nieporozumienie! Teraz już jest przekonana, że go kocha. Tak właśnie, dobrze widzicie. Michelle Maxwell zakochała się w Felixie Veilu. To nawet dla mnie jest dziwne. Niestety po ich ostatnim spotkaniu była przekonana, że straciła swoją ostatnią szansę i już go więcej nie odzyska. No jasne. I niby mamy ją teraz żalowac? Pfff! Co to, to nie. Sama się o to prosiła, więc niech teraz ma. Nawet ja nie będę jej oszczędzac. Och, biedna panna Maxwell nawet nie wie co ją czeka. O matko, ze mną naprawdę jest cos nie tak. Ale dobra, nieważne.
Tak, to czego najbardziej obawiała się Michelle to byc znienawidzoną przez całą szkołę. Nigdy ale to przenigdy by do tego nie dopuściła. Za to bardzo dobrze wie jak zaniszczyc innym życie. Ugh, cóż za wredne babsko. A co do tego, że ciągnie Miszelkę do Felixa... No cóż, to była niestety prawda. A co do porównania, to wybacz, ale jednak bardziej podobało mi sie porównanie gówno - mucha, Laurenta.
A właśnie, że nie dla wszystkich. Dla Michelle nadal była starą, kochaną i najlepszą na świecie Margaritką. Owszem, wiedziała już o tym, że Mar puściła się z Gassem ale wcale nie uważała jej za dziwkę. Gdyby to była jakaś inna uczennica od razu starciłaby w oczach panny Maxwell ale, że Miszelka uważała, że Mar i Gass idelanie do siebie pasują nie miała jej tego za złe. Nie miała oczywiście pojęcia o wyznaniu miłosnym Marquerite i odrzuceniu Gasparda. Ale kiedy tylko się dowie... Uuuu... Na miejscu Gassa wiałabym gdzie pieprz rośnie i nie wracała przez najbliższe dziesięc lat.
Niech tylko Margartka spróbuje się przystawiac do Felixa a Miszelka natychmiast zapomni o łączącej je przyjaźni. Byc może byłaby nawet jeszcze bardziej wredna i chamska niż dla panny White. Cała Maxwell.
- Ja za tobą też. - szepnęła nie wypuszczając przyjaciółki z objęc. O tak ale to trzeba się zwrócic z pretensjami do Catherine. Michelle dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że coś jest nie tak. Odsunęła od siebie Margaritkę na wyciągnięcie ręki i przyjrzała się jej uważnie. Zaczerwienione oczy, brak makijażu, włosy upięte w misterny kucyk, niedbałe ubranie.
- Marquerite co sie stało? - spytała złotowłosa z przerażeniem w oczach. Jeszcze nigdy nie widziała przyjaciółki w takim stanie.
avatar
Michelle Maxwell

Age : 25
Liczba postów : 28
Join date : 17/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Marguerite Delgado on Sob Sie 01, 2009 9:37 am

O, a ja znów dzielnie będę bronić Felixa! Może i jest dupkiem, który wykorzystuje niemal każdą niewiastę w tej szkole, ale gdyby nie kochał Michelle, to nie chodziłby za nią już od trzech lat i nie błagałby by się z nim umówiła, litości. Odmówiłaby mu raz, drugi i dałby sobie spokój, lecz On się nie poddaje i nieustannie dąży do realizacji swoich marzeń. Tak, marzeń. Michelle jest tak niedostępna, że randka z nią to sen na jawie. Mogłaby mu wreszcie dać szanse i pójść z nim chociaż na głupi spacer, tak się chłopak stara. Może Michelle lubi być adorowana, może sprawia jej to przyjemność? Taka możliwość też istnieje i nie ma, co mieć jej tego za złe, bo przecież jest kobietą.
Tak, większość wakacyjnych nocy spędzonych u Michelle bądź Margaritki opierały się na rozmowach o mężczyznach, zwłaszcza tych ‘szkolnych’. Dziewczyny przyjeżdżały do siebie na całe tygodnie, to do Hiszpanii, to do Londynu. Obydwie oprowadzały się po swoich miejscach zamieszkania, ukazując ich największe atuty. W Hiszpanii, co wieczór wybierały się na całonocne imprezy na plaży, w plenerze. Natomiast w Londynie były to głównie kluby. Margaritka wiedziała o nowych uczuciach, które naszły Michelle, co do Felixa. Wiedziała, że ‘chyba’ go kocha. Tak, chyba, bo Michelle niczego nie była pewna. W każdym razie dzielnie ją wspierała, a o swoich sprawach z Gass’em nie wspominała.
I tutaj jesteśmy w tym samym punkcie. Margaritka także straciła swoją szansę, następnej nie dostanie. Gass powiedział, że jej nie kocha, a to jest jednoznaczne z wszystkimi innymi planami. Nawet gdyby chciała kochać się z nim, od tak po prostu, jak to robi z wszystkimi innymi dziewczynami zapewne też się nie zgodzi. Jak sam powiedział nie chce jej krzywdzić, bo jest jego przyjaciółką. Czy sama się prosiła o takie rozwiązanie? Raczej nie. Przecież powiedziała, że go kocha, a On ja odrzucił. Podobno sprawa jak u Michelle, tyle, że role się odwróciły.
– Wyglądam aż tak tragicznie, prawda? – gdy Michelle zadała jej podstawowe pytanie jej oczy po raz kolejny dzisiejszego dnia zaszły się łzami. Tak było od tamtej pory. Płakała z byle powodu, nie opuszczała dormitorium prócz lekcji, całe dnie spędzała w łóżko gapiąc się w sufit. – Ja… Ja powiedziałam Gass’owi, że go kocham. Wtedy, gdy zniknęliśmy podczas balu. I On powiedział, że On mnie… Nie. – usiadła obok Michelle, na fontannie i podwinęła nogi, kładąc głowę na kolanach. Po jej niecodziennie bladych policzkach popłynęły łzy.

_________________
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Michelle Maxwell on Nie Sie 02, 2009 11:49 am

No to ja zacznę bronic Miszelki chociaż obiecałam jej nie oszczędzac ale co mi tam. Tak więc... Czy prawdziwa miłośc to taka, którą wystawia się na pokaz? Nie. Dla niej te starania były tylko i wyłącznie po to, żeby cała szkoła miała rozrywkę. O! Tyle tylko ją to obchodziło. Gdyby pan Veil rzeczywiście ją kochał nie zachowywałby się tak. No bo, czy ktoś kiedys widział normalnego chłopaka, który dla miłości swojego życia jest gotowy wysłac całą armię Amorków na walentynki, żeby najpierw goniły ją przez cały zamek na oczach wszystkich uczniów a potem odśpiewały kretyński poemat czy coś w t ym stylu też na oczach całej szkoły? Gdyby mu zależało nie zropbiłby tego i nie naraził dziewczyny na pośmiewisko calutkiej szkoły. No, a przynajmniej takie jest moje zdanie. Chociaż tak, Michelle uwielbia byc adorowana ale w jakiś bardziej normalny i nienamolny sposób.
Och, te wakacje były naprawdę super! Chelle miała dosyc imprezowania w klubach, więc chętnie zamieniła je na plażę. Oj tak. Imprezy na plaży w niczym nie przypominały tych w klubach. W zamkniętych pomieszczeniach zawsze śmierdziało alkoholem, trawką (chociaż ten zapach aż tak bardzo jej nie drażnił) i potem. Natomiast na przestrzeni otwartej to wszystko tak jakoś ulatywało no i bardziej zajeżdżało morzem.
Ech... Panna Maxwell jest bardzo niezdecydowanym stworzeniem. Każdą decyzję musi obmyślec kilka razy chociaż jeśli chodzi o to, żeby się na kimś zemścic albo komuś dogadac to może już, od razu, z miejsca. A jeszcze co do tej jej miłości do Felixa. Była pewna, że go kocha. Tak dokładnie. Widzisz to panie Veil? Miszelka cię kocha a ty przespałeś się z jej najlepszą przyjaciółką. Ładnie to tak? Ładnie?!
Kiedy Mar o wszystkim jej powiedziała Michelle zrobiła bardzo głupią minę. Po chwili się opanowała i przytuliła mocno przyjaciółkę.
- Mar, tak strasznie mi przykro. - powiedziała głaszcząc dziewczynę po jej czarnych włosach.
- Niech ja tylko dostanę go w swoje ręce... - zaczęła ale nie skończyła. No słuchamy panno Maxwell. Jeśli dostaniesz go w swoje ręce to co mu zrobisz? Nie zmusisz przecież do tego, żeby pokochał Marquerite. Tak się nie da i doskonale o tym wiesz.
- Nie płacz Mar. Jeszcze znajdę ci wspoaniałego chłopaka, a Gass zobaczy co stracił. - mówiła tym swoim uspokajającym głosem.
avatar
Michelle Maxwell

Age : 25
Liczba postów : 28
Join date : 17/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Marguerite Delgado on Pon Sie 03, 2009 2:27 pm

O, argument słuszny i jak najbardziej się z nim zgadzam. Przecież przez te wszystkie lata Marguerite dzielnie wspierała Michelle, gdy panicz Veil nieźle dawał jej w kość. Kiedy tylko nadarzyła się taka potrzeba, razem z przyjaciółką wrzeszczała na niego jak opętana. O tak, wtedy tworzyły idealny team, powszechnie zwany przez naszych Panów „Ostrymi Kocicami”. Taak, zawsze są kreatywni, wtedy, kiedy nie trzeba. Lepiej nie wiedzieć, co siedzi w ich ślicznych główkach w niektórych momentach. Wracając do tematu. Felix zachowuje się tak w towarzystwie, chce być świetny, chce się popisać, chce pokazać, co potrafi zrobić dla swej jedynej miłości. Skąd jednak wiesz, jaki jest, gdy jest sam? Może ma tak samo jak Gaspard? W końcu są niczym bracia bliźniacy jednojajowi. W towarzystwie dokucza, drażni pannę Delgado, a gdy są na osobności jest świetnym chłopakiem, skorym do rozmowy i do bycia miłym. Widzisz? To idealny powód by to sprawdzić i wreszcie się z nim umówić. Jeśli będzie fatalnie, dostanie po mordzie i to by było na tyle. Jeśli jednak będzie miło, kto wie jak zakończy się to spotkanie? Michelle! Nie daj się prosić! Zrób to, zrób to! Zaskocz go i gdy po raz niezliczony zapyta Cię ‘Umówisz się ze mną?’, odpowiedz ‘Tak, Veil. Umówię się z Tobą.’ Wyobraź sobie jego minę. Marzenie!
Tak, Michelle? Podobały Ci się wakacje? Jeśli tak, proszę bardzo. Wprawdzie jest październik, ale Marguerite już zaprasza Cię na kolejne, o! Możesz z nią spędzić nawet calutkie dwa miesiące. Przecież wiesz, że Ona nigdy nie ma Cię dość. Ty też, prawda? Zaprosimy naszych Huncwotów, Lilianne i będziemy nareszcie wszyscy razem. Już czuję w kościach, że będzie wspaniale. Pomyśl tylko o wspólnym szaleństwie na tych wszystkich piaszczystych plażach, rozległych morzach! Tak, ten plan musi zostać koniecznie zrealizowany. Margaritka ma tak duży dom, że z pewnością zmieści tam wszystkich. Biorąc pod uwagę fakt, że Michelle i Felix zapewne zostaną parą, to i pokoik będą chcieli mieć wspólny, prawda? Tylko proszę nie zabierać mi Michelle na całe dnie i noce, babskie wieczory też są konieczne od czasu do czasu.
Coś czuję, że niebawem wyniknie z tego bardzo nieprzyjemna sytuacja. Michelle zakochana w Felixie wciąż skrywająca swoje uczucia, Lilianne zakochana po uszy w paniczu Veilu, także nie przyznająca się do tego publicznie dla dobra przyjaciółki. Jeśli wybierze jedną z nich – druga będzie nieszczęśliwa. Nie daj Boże by światło dzienne ujrzała wieść o tym, że Felix kochał się z Lilianne! O nie, tego Margaritka nie zniesie. Rozszarpywana między Michelle i Lilianne. Starająca się pomóc jednej jak i drugiej. Mimo to każda jedna będzie miała za złe, że i trzyma z tą drugą. W końcu wszystkie się na siebie poobracają i całą przyjaźń wezmą diabli. I jak zwykle wszystko przez facetów!
- Michelle, dlaczego tak się stało? – spytała pociągając drobnym noskiem. – Przecież zawsze powtarzałaś mi, że do siebie pasujemy, że bylibyśmy idealną parą. Wiem, że zawsze wtedy się oburzałam, ale musiałam udawać, sama rozumiesz. – posłała jej przepraszające spojrzenie. – Dlaczego On mnie nie chce? – wtuliła się w jej ramię. O, już druga bluzka zostanie zalana!
- Nie musisz na niego krzyczeć. Przecież to i tak nic nie da. Nie pokocha mnie, sam tak powiedział. – wyjęła z kieszeni spodni białą chusteczkę i otarła nią mokre oczy i policzki.
- Nie chcę innego, chcę tego! – oj, Michellko. Teraz to się wkopałaś. Margaritka zawsze na wspomnienie o innych chłopakach reaguje panicznym płaczem. W tym przypadku też tak się stało. Jej ciałem wstrząsnął szloch, a płacz stał się wyraźniejszy, już wcale nie ukrywany.

_________________
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Michelle Maxwell on Sro Sie 05, 2009 1:52 pm

No tak. Felix jest jak większośc facetów. W towarzystwie zachowuje się jak skończony kretyn, natomiast kiedy jest sam i to sam na sam z Michelle zmienia się wprost nie do poznania. Zresztą sama panna Maxwell też. W grupie zawsze mu naubliża ale kiedy są sami jest wyjątkowo miła. Nie krytykuje, śmieje się z jego żartów i patrzy ale nie z nienawiścią ale raczej... sympatią? Tak, chyba tak. No i sam Felix zmienia się w dżentelmena. Na przykład ostatnio w sali prób. Tylko się całowali ale przecież Felix mógł posunąc się dalej ale tego nie zrobił. Wprawdzie wtedy dostałby w pysk ale co tam. I och, zapomniałam wsponiec. Michelle uwielbia całowac pana Veila. Dlaczego? A cholera ją wie! Jest dziwna więc niech nikt nie próbuje jej zrozumiec, bo się jeszcze pogubi w jej wyimaginowanym świecie. Ej?! Przecież tacy ludzi też są potrzebni nie? A co do całowania... Owszem całowała się już z wieloma ale tylko z Felixem mogłaby całą wiecznośc. O matko, cóż za pokręcone i nienormalne babsko. Ja nie mam z nią nic wspólnego.
Czekaj czekaj. Powoli. Nie wiadomo czy Felix i Michelle zostaną parą więc wstrzymaj się z tym wspólnym pokojem. No i z zaproszeniem Huncwotów. Przecież nie widomo czy Mar odbrazi się już na Gassa czy nie. No i nie wiadomo też czy Miszelka odbrazi się na Felixa i Lilkę. Bo wiesz wszystko jest możliwe. Może Maxwell będzie chowała uyrazę aż do późnej starości? Kto wie. Ale jestem pewna, że Margaritka zrobi wszystko, żeby do tego nie doszło. Mam rację?
No właśnie, no właśnie. Faceci zawsze sprowadzają same kłopoty. I wiesz co? Pieprzyc ich! W końcu to oni mają się o nas bic a nie my o nich prawda? No.
Przytuliła przyjaciółkę mocniej do siebie. Już panicz Williams popamięta, że tak ją zranił. Wprawdzie ona też był jej przyjacielem a Michelle nie razni przyjaciół ale to sytuacja awaryjna. Nie stanie się prze to zła prawda?
- Nie wiem Marquerite. - westchnęła głaszcząc pannę Delgado po ciemnych włosach.
- Na mózg mu się rzuciło i tyle. Zresztą jestem pewna, że czuje inaczej. Po prostu go zaskoczyłaś tym wyznaniem. I nadal obstawiam przy swoim, że jesteście świetną parą. I Mar... Mi nie chodziło o to. Chocizło mi o to, żebyś znalazła sobie faceta i wzbudziła zazdrośc w Gass'ie. To dośc proste. Po prostu znajdujesz takiego frajera, namawiasz go, żeby wszędzie łaził z tobą za rączkę i nawet nie musisz się z nim całowac. No chyba, że to będzie konieczne. - odparła a kiedy Marquerite wybuchnęła panicznym płaczem także zielone oczy panny Maxwell wypełniły się łzami. Poczciwe i dobre serduszko naszego kochanego Maxwellątka nie mogło dłużej znieśc cierpienia najlepszej przyjaciółki. Pojedyńcze łzy spłynęły po jej bladych policzkach. A potem następne i następne. Blondynka przyciągnęła dziewczynę do siebie i mocno przytuliła.
- Będzie dobrze, zobaczysz. Już ja się o to postaram. - powiedziała lekko drżącym głosem.
avatar
Michelle Maxwell

Age : 25
Liczba postów : 28
Join date : 17/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Marguerite Delgado on Pią Sie 07, 2009 2:17 pm

Widzisz? Kolejny argument, że Marguerite i Michelle są bratnimi duszami. Przypomnijmy sobie pamiętna scenę z pociągu. Ot tak, Hiszpanka wkroczyła do przedziału uraczają panicza Williamsa przesłodzonym, ironicznym uśmieszkiem. Następnie, rozsiadła się tuż na wprost jego osoby bombardując pytaniami czy aby na pewno za nią tęsknił. Gass z równym cynizmem odpowiedział, że tak i posłał jej buziaka. Z racji, że panna Delgado znakomicie skrywa emocje jej wyraz twarzy mówił, że sobie z niej kpi, natomiast serce łomotało jak oszalałe. Potem Felix wraz ze swoim najlepszym przyjacielem (o zgrozo!) zaczęli dyskutować na temat rzekomej ciemnoskórej Francuzki, która samoistnie wepchnęła mu się do łóżka. Wtedy wszelaka chęć na dalsze droczenie odeszła, a zastąpił ją smutek. Dziewczyna w mgnieniu oka ucichła i zajęła się… Czytaniem książki? Jeśli ktoś zna ją na wylot zapewne łatwo domyślił się, co się dzieje z Marguerite. Zazdrość z czystej, ukrywanej miłości. Idąc dalej. Parę chwil przed rozpoczęciem balu. Nieoczekiwane spotkanie na schodach. Zero objawiającej się niechęci, nieprzyjemnego spięcia. Rozmawiali jak prawdziwi przyjaciele, od serca, bo przecież takie właśnie były ich kontakty. Były, idealne słowo. Żarty, uśmiechy i ta radość z powodu obecności drugiej osoby. Potem stało się coś niespodziewanego. Margaritka dotknęła jego policzka by sprawdzić czy aby na pewno nie ma na nim pudru bądź innych specyfików, a On zadrżał. Zaskoczona czarnowłosa udała, że nie zauważyła, lecz ten incydent jeszcze zwiększył jej ogromną nadzieje. Dalej nie ma, o czym mówić. Altana, wiadomo. Nie, nie Michelle, wszystko jest z Tobą w porządku, prócz tego, że się zwyczajnie zakochałaś! I Ciebie nareszcie dopadło, to piękne uczucie. Myślisz, że Margaritka cierpi na inne schorzenia? Dokładnie takie same. Jeden pocałunek i już byłaby w siódmym niebie.
Z niczym nie będę się wstrzymywać, o! Fakt czy będziecie para czy też nie jest nieistotny! Tak czy tak będziecie dzielić pokój razem i bez gadania! Jeszcze Fela zapragnąłby wkraść się do Michelle nocą, wszedłby przez okno i… Już słyszę te wrzaski i kolejną kłótnie. Nie, nie. To wakacje, chcemy odpocząć, koniecznie! Ależ Mar wcale nie jest obrażona na Gass’a, o nie! Jej jest po prostu bardzo, bardzo przykro, że ją odrzucił. Jakoś przetrwałaby jego obecność w swoim domu. Może nawet obeszłoby się bez zbędnych łez? I tak, oczywiście. Margaritka wszystkich pogodzi, zeswata, tak, tak. Wszystko skończy się pięknie jak w bajce. Będziemy się kochać choć nie tak jakbyśmy chcieli.
Prawda! Czyli co? Rzucamy w cholerę cały męski ród? Od dziś stajemy się nadrzędnymi feministkami? Będziemy samowystarczalne? Ale.. Pomyśl sobie jakby było bez naszych Panów? Tak… Nudno i szaro?
– Nie płacz, Michelle. – powiedziała żałośnie, gdy dojrzała łzy i u brunetki. – Nie chce by ktokolwiek cierpiał przeze mnie, rozumiesz? Może sobie na to zasłużyłam? – tak, Mar uparcie twierdziła, że to jej wina, iż Gass jej nie chce. Obstawiała wersję, że to przez to, iż była dla niego taka niemiła.
– Tak bardzo go kocham, Michelle… – tuż obok nich przechodziła grupa roześmianych uczniów. Margaritka ukryła głowę między ramieniem a szyją przyjaciółki by nikt nie mógł ujrzeć, że płacze. Zapewne i tak szkoła szumiała od plotek skąd wziął się owy stan panny Delgado.
Marguerite odsunęła się od przyjaciółki na pewną odległość i ponownie wytarła kolejną serię łez. Nie chciałaby by ktoś ujrzał ją w takim stanie. Wyglądała gorzej niż cień człowieka i tak właśnie się czuła.
– Możemy wrócić do zamku? – spytała niepewnym głosem wciąż pociągając nosem.

_________________
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach