Pomost nad jeziorem

Go down

Pomost nad jeziorem

Pisanie by Catherine Farvardin on Wto Cze 16, 2009 2:57 am

***
avatar
Catherine Farvardin
Administrator

Age : 25
Liczba postów : 136
Join date : 13/06/2009

http://beauxbatons.withme.us

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Gaspard Dearneal on Wto Cze 23, 2009 4:07 am

Z kolejnym porankiem rozpoczął się mój drugi dzień w szkole z czego nie byłem zbyt zadowolony. Wolałbym żeby to już był drugi tydzień. Jak na razie ciężko jest mi się połapać gdzie co jest. Dzisiejszy dzień miałem przeznaczyć sobie na poznawanie nowych miejsc, ale z tym liczy się dużo chodzenia. A ja dzisiejszego dnia jestem wyjątkowo leniwy. Od rana zupełnie bez sensu błąkałem się po szkolnych korytarzach szukając miejsca, który byłoby w stanie mnie zainteresować. Ostatecznie jednak zatrzymałem się na szkolnych błoniach, a konkretnie na pomoście nad jeziorem w pobliżu zamku. Tak jak mówiłem leń jest leniem nie chciało mi się iść gdzieś dalej. Powoli podszedłem do barierki i opierając się o nią o łokciach wychyliłem się trochę do przodu by móc swobodnie ujrzeć swoje odbicie w lustrze wody. Nie przeraziłem się siebie, ale mogłem spokojnie zaliczyć tę noc do nie udanych. Może na balu się nie zjawiłem, ale wyspać się też nie wyspałem o czym świadczyły lekko podpuchnięte oczy. Koszulka beztrosko zwisała na moim ciele, a sznurówki u trampek nawet nie były zawiązane. Przez chwilę przyglądałem się gładkiej tafli wody po czym wzruszywszy wcześniej ramionami przymknąłem na chwilę oczy. Delikatny, poranny wiaterek przez chwilę obijał się o moje policzka lecz szybko się uspokoił. Włosy ułożone w artystyczny nie ład - jak prawie zawsze - znów dodawały mi kilku centymetrów. Nie mając nic ciekawszego do roboty po prostu stałem na pomoście nasłuchując niczego innego jak ciszy, która panowała dookoła.
avatar
Gaspard Dearneal

Age : 25
Liczba postów : 16
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Elisée Maudit on Wto Cze 23, 2009 4:25 am

Powolnym krokiem wyszła z zamku. Nie musiała martwić się o suknię, ponieważ niby była do ziemi, ale nie jeździła po tym ohydnym błocie. Pogoda dzisiaj nawet nie była byle jaka. Przyjemna. Tak, ten tłok co był na Sali Balowej przytłaczał naszą małą panią Elisée Vanorę. Przecież ona miała niecałe 160 centymetrów wzrostu! Można by pomyśleć, że jest karłem. Nic bardziej mylnego. Tacy byli przodkowie, a ona po nich dużo miała.
Po chwili znalazła się na błoniach, dalej idąc powoli, niczym elf po wodzie. Tak, nic jej nie ciążyło, a suknia była tak cudowna, że trzeba się było do niej dostosować przecież. Daleko dość zawędrowała, a mianowicie nad jezioro. Ale czemuż to się jej wydawało, że ktoś ją śledzi? Obejrzała się do tyłu, dalej idąc przed siebie. Krok, dwa, trzy … bum ! Dowaliła do czegoś. Albo kogoś? Nieważne. Oj, przyjemne to, to nie było. Bidulka upadła na ziemię. Dość, że był ten pomost. Chwyciła się delikatnie za czoło, nadal nie otwierając oczu. Oj tak, dzisiaj szczęście panny Vanory było równe –30.

_________________

Porcelanowy uśmiech
Na porcelanowej twarzy
Tak nie wiele potrafi wyrazić.
Porcelanowa lalka z pełnymi radości porcelanowymi oczami
Z pięknego materiału sukienka z falbankami
Blond włosy ze sztucznego tworzywa sprawiają, że lalka wygląda jak żywa
Nikt nie wie jednak co czuje porcelanowe serce,
Zamknięte jak w szklanej butelce
...
avatar
Elisée Maudit
Prefekt naczelny

Age : 24
Liczba postów : 95
Join date : 21/06/2009

http://corka-ciemnego-zla.blog.onet.pl/

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Gaspard Dearneal on Wto Cze 23, 2009 4:38 am

Zaledwie kilka minut posiedziałem w samotności. Plusk, plusk i usłyszałem zbliżające się w te stronę czyjeś kroki. Na szczęście resztki błotka na ziemi i buty owego osobnika zdążyły mnie o tym powiadomić. Zmierzchwiłem lekko włosy z tyłu głowy i właśnie wtedy gdy miałem się odwrócić i zobaczyć kto idzie gdy poczułem czyjeś uderzenie. W tym samym czasie zmarszczyłem lekki brwi i odruchowo potarłem lekko ramie. Wzrost, wzrostem a jednak ludzie mnie nie zauważają. Nie minęła sekunda a usłyszałem ciche bum. Co jedynie świadczyło, że osoba, która na mnie wpadła wylądowała na ziemi. Schyliłem się nieco nad rudowłosą dziewczyną tym samym opuszkami palców odgarniając jej kosmyki włosów z twarzy. Uśmiechnąłem się nieznacznie i ledwo widocznie gdy w tej nieszczęsnej osóbce rozpoznałem wczoraj poznaną mi Elisee. Zacmokałem cicho i wyciągnąłem ku niej ręce by pomóc jej wstać. OD razu w oczy rzuciła mi się jej długa, kremowa suknia teraz już trochę ubrudzona od mostku. Najwidoczniej dopiero teraz wraca z balu.
- Oj chyba za bardzo szalałaś na balu.
Stwierdziłem krótko i hop-siup dziewczyna stała już na nogach przede mną. Pomogłem jej się otrzepać po czym znów zasunąłem jeden z jej rudych kosmyków za ucho. Przyjrzałem się jej dokładnie od góry do dołu i już powoli zaczynałem żałować, że nie zjawiłem się na balu. Oczywiście samą atrakcją było tam przyglądanie się uczennicom, które dużo czasu spędził przed lustrem i wydały mnóstwo pieniędzy na swoje sukienki. Uśmiechnąłem się sam do siebie po czym oparłem się plecami o barierkę za mną spoglądając na dziewczynę.
- Wszystko w porządku?
Zapytałem po chwili z delikatną nutą troski w głosie. Oj lądowanie na pomoście na pewno nie było ciekawe. Oczywiście ja też mogłem karcić się w duchu. Bo gdybym nie był, aż tak zamyślony mógłbym szybko zareagować i uchronić tę niewiastę przed twardym lądowanie, ale oczywiście nie. Kretyn ze mnie. Przypadki krążą po ludziach. Ni stąd ni zowąd wzruszyłem sam sobie lekko ramionami i przeniosłem wzrok na rudowłosą czekając na jakiś raport po zderzeniu.
avatar
Gaspard Dearneal

Age : 25
Liczba postów : 16
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Elisée Maudit on Wto Cze 23, 2009 5:05 am

No niestety, przy pannie Vanorze spokój nie jest możliwy. Jak i pierwszej, tak i drugiej. Oczywiście, ta druga milsza była. Mowa teraz o Elis, tak dla uściślenia.
A wzrost pana Gaspard’a na pewno nie był mały! Tyle, że przy takiej osóbce jak El nie dało się być wysokim. Bo ją interesuje wszystko, tylko nie to, co się działo przed nią. I bieda, jeszcze dostała omamów. Otwarła powoli powieki, pokazując po raz już chyba miliardowy swoje wielkie, brązowe oczyska. Spojrzała na to coś co spowodowało jej wypadek, i w tejże chwili, pod wpływem tego kogoś dotyku znów się zarumieniła. Ojej, zaraz nam się tu spali!
Pochwyciła delikatnie ręce Gaspard’a i wstała, jak to ujmując , umorusana. Ach, jakież to szczęście, że jest coś takiego jak magia. Spojrzała na niego zdziwiona i zagruchotała wesoło.
- Szalałam? Podpierając ścianę. Ale wyszłam, bo za dużo osób zaczęło podpierać ze mną mury zamku – Odpowiedziała, uśmiechając się.
Otrzepała z wierzchu swoją suknię i znów się zarumieniła. Ale oczywiście, bez przesady. Bal trwał, a ona sobie stała na pomoście, w niezbyt czystej sukni i w dobrym towarzystwie. Tak, to chyba jednak było bardzo przyjemne, chociaż nie ukrywamy, że chciała sobie potańczyć. Ba, przecież ona kochała taniec. Balet i klasyczny i taki tam, oczywiście. Podeszła do barierki i oparła na niej swoje łokcie, przyglądając się gładkiej tafli jeziora.
- Tak , w porządku. Chyba – Odparła z uśmiechem na twarzy. No bo nic innego na myśl nie przychodziło dziewuszce. Ale pan Dearneal nie miał czego żałować. Przecież jakby zaczęły się do niego wszystkie ślinić, od razu by mu to zbrzydło. Ale ktoś tu miał nadzieję? ....
- Chciałeś ze mną , zatańczyć – Wyszeptała, zerkając na chłopaka kątem oka.
Ach, nie ma to jak wypominać ludziom coś, co powiedzieli!

_________________

Porcelanowy uśmiech
Na porcelanowej twarzy
Tak nie wiele potrafi wyrazić.
Porcelanowa lalka z pełnymi radości porcelanowymi oczami
Z pięknego materiału sukienka z falbankami
Blond włosy ze sztucznego tworzywa sprawiają, że lalka wygląda jak żywa
Nikt nie wie jednak co czuje porcelanowe serce,
Zamknięte jak w szklanej butelce
...
avatar
Elisée Maudit
Prefekt naczelny

Age : 24
Liczba postów : 95
Join date : 21/06/2009

http://corka-ciemnego-zla.blog.onet.pl/

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Gaspard Dearneal on Wto Cze 23, 2009 5:23 am

Spokój, spokojem, ale przecież w tej chwili na towarzystwo nie mogę narzekać. Nie powinienem. Oj stało się trudno, ale przecież dobrze, że nic się nie stało. Ja to tam nic w porównaniu z twoim mocnym uderzeniem o drewniany pomost, ale może po prostu zapomnijmy. Przyjrzałem się jej po raz kolejny i wygiąłem kąciki ust w delikatnym uśmiechu. Fakt może jej kremowa suknia do czystych już nie należała, ale swój wygląd dalej zachowywała. Poza tym błota aż tak bardzo nie było widać. Więc mało kto zauważy. Słysząc słowa dziewczyny na temat podpierania ścian uśmiechnąłem się nieco szerzej.
- To Ci dopiero impreza.
Powiedziałem bardziej do siebie niż do niej i przeniosłem wzrok ponownie na lustro wody. Może nie było w nim niczego nadzwyczajnego. Chociaż muszę przyznać, że nasze odbicia bardzo ładnie się w nim komponowały ot co. Oj nie jestem pewny czy by owe dziewuszki zaczęły się przymilać. Mógłbym się założyć, że z pewnością nawet by mnie nie zauważyły. O swoich słowach rzecz jasna nie zapomniałem i uśmiechnąłem się gdy o nich wspomniała. Odwróciłem wzrok na nią i przez chwilę się nad czymś zastanawiałem.
- Racja. Zatańczymy tutaj czy idziemy na salę?
Zapytałem po chwili namysłu podchodząc do rudowłosej dziewuszki tym samym delikatnie chwytając ją za ręce. Po raz kolejny posłałem jej pełne uroku spojrzenie po czym bezinteresownie rozejrzałem się dookoła. Jednak ostatecznie znów zatrzymałem wzrok na towarzyszce stojącej przede mną.
avatar
Gaspard Dearneal

Age : 25
Liczba postów : 16
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Elisée Maudit on Wto Cze 23, 2009 5:38 am

No trudno, żeby móc narzekać na towarzystwo naszej Młodej Damy. Toć to skandal by był. Ale faktycznie. Za zapomnieniem jestem.
Przymknęła delikatnie swoje powieki, i nabrała do płuc dużo powietrza. Przez nos, żeby woń drzew, kwiatów, czy choćby samej wody do niego się dostała. Natura tak ślicznie pachniała. To jest nie do pojęcia, żeby zwykłe chaszcze rozsiewały taką woń. A może to pan Dearneal tak pachnie? Co za różnica. Śliczny zapach, ot co. Wypuściła nadmiar powietrza śmiejąc się.
- No a jak. Tylko moja siostra pewnie z kimś tańczy ... – zaczęła radośnie, a skończyła swoje słowa z grymasem obrzydzenia na twarzy.
Jak takie ... takie coś, w ogóle mogło pójść na bal? I to w ... w sukience. Ach no tak, mogło, żeby pokazać swojej ukochanej drugiej siostrze, jaka to ona potrafi być cudowna. Och, a ja tak w to wierzę, jak w to, że ona jest animagiem. Jasne. Prychnęła cicho.
Ale żeby miały się nie ślinić? Przecież w tej szkole wszyscy chłopcy są tacy piękni i niesamowici, a przecież pan Gaspard się do nich zalicza, oczywiście. Obróciła się przodem do chłopaka i wytrzeszczyła na niego oczy.
- C.Co? – Wydusiła, zdziwionym tonem głosu.
Ach, kto by pomyślał, że ktoś chce coś zrobić dla Elis. No, no, plusik dla pana, panie Dearneal. Posłała mu delikatny uśmiech. Wyciągnęła z doskonale ukrytej kieszeni różdżkę, po czym machnęła nią na swoją suknię. Tak, teraz było dobrze.
- A gdzie wolisz? – Spytała, zerkając na zamek.

_________________

Porcelanowy uśmiech
Na porcelanowej twarzy
Tak nie wiele potrafi wyrazić.
Porcelanowa lalka z pełnymi radości porcelanowymi oczami
Z pięknego materiału sukienka z falbankami
Blond włosy ze sztucznego tworzywa sprawiają, że lalka wygląda jak żywa
Nikt nie wie jednak co czuje porcelanowe serce,
Zamknięte jak w szklanej butelce
...
avatar
Elisée Maudit
Prefekt naczelny

Age : 24
Liczba postów : 95
Join date : 21/06/2009

http://corka-ciemnego-zla.blog.onet.pl/

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Gaspard Dearneal on Wto Cze 23, 2009 5:59 am

Na dłuższą chwilę zamyśliłem się spoglądając bezinteresownie w daleki horyzont. Z rozmyśleń wyrwał mnie dopiero chichot panienki Vanory. Przeniosłem wzrok na nią i delikatnie się zaśmiałem. Postanowiłem nie wypowiadać się już na ten temat bo znając życie zaraz palnąłbym coś głupiego tym samym zrażając do siebie rudowłosą. Przyglądałem się jej przez moment po czym delikatnie się uśmiechnąłem widząc zdziwienie, które wymalowało się na jej buzi. Zmarszczyłem lekko brwi i przez chwilę milczałem.
- Zdziwiona?
Zapytałem wesoło i spojrzałem na jej suknię, która po jednym ruchu różdżki już była czysta i równie piękna jak wcześniej. Wydąłem usta w "dzióbek" i przez chwilę intensywnie się nad czymś zastanawiałem. Moglibyśmy zostać tutaj z otaczającą nas dookoła naturą, a równie dobrze moglibyśmy znaleźć się na sali gdzie pewnie zostało jeszcze trochę osób. Zerknąłem na nią kątem oka po czym uśmiechnąłem się delikatnie, aczkolwiek promiennie.
- Może chodźmy na salę co?
Zapytałem po dłuższej chwili ciszy. Skoro twoja siostra jeszcze baluje to i my, a w sumie ty powinnaś jej pokazać, że i Ty potrafisz. A poza tym jak mogłem sam sobie inteligentnie stwierdzić tam z pewnością znalazłbym coś ciekawego do picia. Poza tym nastrój i atmosfera unosząca się dookoła. No, ale to jednak zależy od siebie. W końcu ja chcę tylko zatańczyć. Bez różnicy mi gdzie.
avatar
Gaspard Dearneal

Age : 25
Liczba postów : 16
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Elisée Maudit on Wto Cze 23, 2009 6:18 am

Tak, dzisiaj wyjątkowo dużo śmiała się Elis. Och, tak, już polubiła pana Dearneal’a. I to nawet bardzo! A zresztą spokojnie Gas mógł coś wypalić. Sama jego obecność była przyjemnością. El znów się zaśmiała i zerknęła na Gaspard’a.
- Szczerze mówiąc, tak – Odparła z uśmiechem na twarzy.
Ach, ale do sukni nie można było nic mieć. Nawet, jak była brudna, prezentowała się ślicznie. W końcu wcale tak mało nie kosztowała. Ale zaś panna Vanora nie wydała na nią kilka tysięcy galeonów, broń boże. Co by sobie rodzice pomyśleli? Wystarczyło kupi taką ... za kilkaset. Ale przecież nie cena się liczyła, nieprawdaż?
Widząc charakterystyczny dzióbek, chłopaka jedna brew Elis powędrowała do góry. Ale faktycznie, równie dobrze mogli tańczyć tutaj, w błocie, i w zamku, na lśniącej, marmurowej podłodze. Hm, czy tylko Elis bardziej odpowiadała druga wersja? A zresztą, co za różnica. A bal przecież nadal huczał, więc na pewno osób mało w zamku, na Sali Balowej nie było. Uśmiechnęła się ciepło do Gas’a.
- Okej, nie ma problemu – Odparła, wzruszając ramionami.
Bo przecież jak już pisałam, znaczącej różnicy nie było. No, może minimalna. Ale faktycznie, Elisee miała by siedzieć i patrzyć, jak jej jakże urocza siostra baluje? Pfy. A zresztą, co tam siostra, wolała potańczyć dla samej siebie. A założy się panna Vanora, że sama prędzej czy później rzuci się na pierwszą lepszą butelkę Ognistej. Ona i picie? Broń boże! Po prostu to ma być w formie spełnienia planów, o.

_________________

Porcelanowy uśmiech
Na porcelanowej twarzy
Tak nie wiele potrafi wyrazić.
Porcelanowa lalka z pełnymi radości porcelanowymi oczami
Z pięknego materiału sukienka z falbankami
Blond włosy ze sztucznego tworzywa sprawiają, że lalka wygląda jak żywa
Nikt nie wie jednak co czuje porcelanowe serce,
Zamknięte jak w szklanej butelce
...
avatar
Elisée Maudit
Prefekt naczelny

Age : 24
Liczba postów : 95
Join date : 21/06/2009

http://corka-ciemnego-zla.blog.onet.pl/

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Gaspard Dearneal on Wto Cze 23, 2009 6:34 am

Nie miałem nic przeciwko temu, że rudowłosa była dziś w dobrym humorze. Wręcz przeciwnie. Swoim częstym śmiechem rozbudziła mnie nieco do życia. Leń może jeszcze we mnie siedział, ale w minimalnej postaci. Przecież nie mogę sobie odpuścić tańca z tą dziewuchą tak? Uśmiechnąłem się delikatnie słysząc jej pierwsza wypowiedź. W sumie to chciałem zapytać dlaczego, ale może to nie jest odpowiedni moment. Poza tym jeszcze wyjdzie, że jestem wścibski o! Po raz kolejny tego dnia przyjrzałem się swojemu odbiciu po czym poprawiłem koszulkę. Przy Elis w tej chwili wyglądałem jak niechluj czy jak kto woli śmieć. Ona w drogiej, balowej sukni. Ja w zwykłej koszulce, spodniach i trampkach. Ale przecież nie będę teraz lecieć do dormitorium tylko po to żeby się przebrać. Poza tym nie liczy się wystrój, a jakoś czyż nie? Ja w prawdzie też wolałem udać się na salę więc nie wymyślałem już żadnych innych miejsc ani też nie miałem zamiaru się sprzeczać. Wzruszyłem tylko lekko ramionami, a panienkę Vanorę już po chwili powoli prowadziłem w kierunku zamku. Po drodze rozglądałem się przez chwilę dookoła jednak szybko przeniosłem wzrok na Elis delikatnie się uśmiechając. Taki dzisiaj mam dzień do uśmiechów. Mam tylko nadzieję, że balowicze nie obrobili całych szkolnych zapasów jeśli chodzi o ognistą.
avatar
Gaspard Dearneal

Age : 25
Liczba postów : 16
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Adam Hughes on Sro Cze 24, 2009 6:39 am

Trafił na pomost nad szkolnym jeziorem, gdzie panowała głucha cisza i nieoceniony spokój, dla roztargnionego ostatnimi czasy Adama. Jakiś bal, ceremonia otwarcia... Niby był tym towarzyskim uczniem Beauxbatons, nie stroniącym od ludzi, to jednak każdy miewał swoje ciche, można powiedzieć gorsze dni. Wodzony dobrą pogodą wcale nie miał zamiaru wracać do zamku po odwiedzinach szkolnego Dziedzińca. Kilka chwil przy fontannie i konieczna była zmiana miejsca, bo Hughes nie potrafił jak powszechnie wiadomo usiedzieć przez dłuższy okres w jednym miejscu. No chyba że coś go w nim mocno przytrzyma.
Znad jeziora powiewał delikatny wiatr, niosący ze sobą jakiś niezidentyfikowany dla męskiego nosa zapach. Pewne było, że to jakieś kwitnące rośliny znad drugiego brzegu jeziora, ale żeby je zidentyfikować, to Hughes naprawdę by się do tego nie nadawał. Kwiaty to zawsze były tylko kwiaty...
Członek domu Morgue usadowił się na samym brzegu pomostu, spuszczając nogi w dół. Nieco przygarbiony i pochylony nad taflą jeziora przez chwilę obserwował swoje własne odbicie, ale że widywał je od 18 lat co najmniej raz dziennie uznał ja ze nudne i nieciekawe, tak więc uniósł swoje szare tęczówki nieco wyżej, na tajemniczy horyzont.
avatar
Adam Hughes

Age : 27
Liczba postów : 4
Join date : 23/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Valentine Delacroix on Pią Cze 26, 2009 2:14 pm

Wieczorne spacery są nad wyraz przyjemnym i błogim doznaniem. W szczególności dla osób zmęczonych doskwieraniem niemiłosiernego słońca. To właśnie dlatego panienka Delacroix ulotniła się z zamku dopiero po godzinie dwudziestej pierwszej. Przyjemny wietrzyk oblał jej policzki i rozwiał włosy, kiedy to z hukiem wyszła na zewnątrz. Tak, te stare drewniane drzwi są niebywałą przeszkodzą dla kruchych dziewcząt.
Valentine wolnym krokiem ruszyła wzdłuż dziedzińca, niezbyt zawracając sobie głowy celem podróży. Och, bo po co? Gdzieś musi dojść. Na dziedzińcu panowała błoga cisza. Gdyby nie obściskująca się para na jednej z przydrożnych ławeczek, dziewczę z pewnością tu spędziło by dzisiejszy wieczór. Niestety, jak na złość tych dwoje postanowiło okazywać swoje gorące uczucia w publicznym miejscu.
Nóżki zaprowadziły młodą Delacroix na błonie, a ściślej mówiąc nad jezioro. Owe miejsce na wskroś przesiąknięte było arkadyjską i idylliczną atmosferą. Idealnie! To właśnie cisze i spokój Val ceni sobie najbardziej.
Kiedy dziewczę dotarło na miejsce skierowało się na pomost. Cóż, spędzanie tak uroczego wieczoru w samotności mogłoby wydać się nudne i pobieżne, ale nie dla Valentine. Jak już wspominałam wyżej dziewczyna ceni sobie spokój i swobodę, o.
Val usiadła na brzegu pomostu spuszczając nogi w dół. Oczywiście uprzednio zdjęła z łapek sandałki, bo to nie wypada moczyć nóżek w butkach. Zetknięcie się stóp z zimną wodą w jeziorze wywołało u dziewuszki dreszcz, ale przyjemny. Po chwili obie nóżki zostały zanurzone lodowatej cieczy. Teraz nie pozostało jej nic innego jak delektowanie się wszechobecną ciszą. Gdyby Val była bardziej zorganizowana wzięłaby ze sobą jakąś książkę, no cóż! Z resztą, w ciemności czytać się nie powinno bo psują się oczęta.
Tak więc dziewczę rozsiadło się wygodnie, przechylając do tyłu i wspierając na łokciach, co chwila machając mocniej nóżkami niczym pięcioletnia dziewczynka. Nie skłamię jeśli stwierdzę, iż przydałoby się jakieś towarzystwo.
avatar
Valentine Delacroix

Age : 26
Liczba postów : 4
Join date : 18/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Blake Bell on Sob Cze 27, 2009 5:26 am

- Taaak! - Blake przeciągnął się wzdychając ciężko. Wciąż odczuwał skutki kilkugodzinnej podróży z Birmingham aż do Francji. Przez zmianę strefy czasowej był skołowany, bolał go tyłek, ścierpły nogi a ręce odpadały od bagaży, które nawiasem mówiąc musiał targać przez większy kawałek szkoły dopóki nie znalazł dormitorium swojego nowego domu - Morgue. Nawiasem mówiąc to co to za nazwa? Przez prawie 6 lat był uczniem Hufflepuffu i zdążył się przyzwyczaić. Teraz będzie musiał poznać szkołę, ludzi... Trzeba będzie uruchomić stare znajomości.
Był ciepły poranek, do których Blejk nie był przyzwyczajony nawiasem mówiąc. Większość poranków jakie pamiętał były zazwyczaj chłodne, a ciepło było dopiero dobrze po południu! Do klimatu też będzie musiał się przyzwyczaić.
Nie lubił przeprowadzek, a doświadczał ich w życiu dosyć dużo. No cóż, ojciec miał taką pracę. Nie powinien narzekać, przecież dzięki temu jego rodziców stać na wszystko co Blejk sobie zażyczy. On jednak żałował, szczególnie osób, które zostawił w Hogwarcie. Z trudem powstrzymywał się od myślenia o przyjaciołach. Najtrudniej przychodziło mu to z Hanką, która uparcie nie chciała mu wyjść z głowy, jakby była tam zakorzeniona. Z coraz większym wysiłkiem próbował odsunąć wspomnienia o dziewczynie z głowy.
W pewnym momencie zorientował się, gdzie się znalazł. Szedł, szedł i szedł pogrążony w myślach, aż doszedł nad jezioro. Odgarnął kosmyk brązowych włosów z twarzy. Jakaś para obściskiwała się na ławce obnosząc się z tym jak dzieci, które pierwszy raz się pocałowały. Żałosne .
Był ubrany w czarne trampki, zwykłe dżinsy i ciemną, niedopiętą koszulę. Od chłopaka roznosił się słodki zapach cynamonu. Wsadził ręce do kieszeni i zerknął nieco dalej. Ujrzawszy ciemnowłosą dziewczynę ruszył w jej kierunku. Wraz z poprawą widoczności powoli przypominał sobie tą dziewczynę. Przecież się znali. Val... Valentine, tak..
Kucnął obok dziewczyny uśmiechając się szeroko. Kogoś mu przypominała...
- Cześć! - mruknął ledwo dosłyszalnie. Zlustrował ją wzrokiem. Była ładna. Naturalnie ładna, a nie jak duża ilość innych dziewczyn, które swoją urodę zawdzięczały drogim kosmetykom.
- Nie zimno ci? - spytał -trochę z grzeczności - patrząc na jej bose stopy zanurzone w wodzie.
avatar
Blake Bell

Liczba postów : 2
Join date : 23/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Valentine Delacroix on Sob Cze 27, 2009 12:39 pm

Nikt nie lubi przeprowadzek, bo przeważnie niszczą to do czego człowiek zdążył się przyzwyczaić, pokochać. Całe szczęście Valentine nigdy takowej nie doświadczyła, i chwała Bogu. Nie wyobrażała sobie jak mogła by opuścić Francję, ukochanych przyjaciół i zamek Beauxbatons. To było nie do przyjęcia. Kategorycznie.
Val siedziała, a teraz raczej leżała, na pomoście beztrosko machając nóżkami i cicho sobie podśpiewując. Wzrok dziewczyny został utkwiony w niebie. Ściślej mówiąc w chmurach, które co chwila zmieniały swoje położenie i tym samym kształty. Wieczór był wręcz idealny do pogrążenia się w myślach. Poza tym Valentine wręcz uwielbiała obserwować obłoki i rozmyślać nad do czegoż są podobne.
Gdyby nie zacny panicz Bell, Val z pewnością pogrążyła by się we śnie. W końcu melancholijny nastrój zaczął udzielać się jej aż nadto. Słysząc zbliżające się kroki dziewuszka powoli i odrobinę niechętnie podniosła się do pozycji siedzącej, a chwilę potem utkwiła wzrok ciemnoniebieskich tęczówek w ów chłopcu. Tak, tak, Blejka kojarzyła z widzenia i z mówienia sobie tzw. ‘cześć’. Nie była z nim w bardziej zażyłych kontaktach. Ba! Ona z mało którym przedstawicielem płci brzydkiej była w jakichkolwiek kontaktach. Tak to już bywa, no. Chłopcy wolą roznegliżowane, wyrobione dziewczęta niżeli skromne i ciche ‘mole’ książkowe. Tak czy owak na widok panicza Bell’a na ustach Val wykwitł delikatny, aczkolwiek widoczny uśmiech. Bo kto by się nie uśmiechał widząc tegoż chłopca?
- Dobry wieczór.- odpowiedziała spoglądając na niego z ogromną ulgą. Tak, jej prośby zostały wysłuchane. W końcu został zesłany jej ktoś do rozmowy (i nie tylko). Szkoda, iż Blejk nie przybył na pomost w obcisłej na białym rumaku. Ach! Marzenia ściętej głowy.
- O dziwo nie.- odparła posyłając mu kolejny uśmiech.- Aczkolwiek jestem przygotowana na zimno.- dodała machając do niego fioletowym swetrem. W chwili kiedy dziewczę poklepało miejsce na pomoście obok siebie, oczywiście tylko po to aby chłopak usiadł, wiatr mocniej zawiał i podwiał jej sukienkę. Och! Cóż za wstyd. Val niemalże automatycznie przycisnęła materiał do swoich kolan po czym bez wahania obróciła twarz w drugą stronę, aby ukryć rumieniec. No co za wstyd, co za wstyd.
- A tak w ogóle skąd się tu wziąłeś?- spytała cicho, aczkolwiek dosłyszalnie kiedy to nieporządny róż zszedł z jej lica.- Myślałam, że należysz do grona osób, które inaczej organizują sobie czas.- stwierdziła lustrując uważnym wzrokiem twarz chłopaka. No tak. Wydawałoby się, iż Blejk jest takim rozrywkowym chłopcem! Poza tym powianiem mieć dziewczynę, oj tak.
Co do urody dziewczyny, lepiej, żeby chłopak nie wypowiadał ów myśli na głos. No chyba, że chce aby biedna Val ponownie spłonęła rumieńcem.
Po chwili dziewczyna wstała, otrzepała sukienkę i odeszła rzucając w stronę chłopaka ciche 'cześć'. A potem sobie poszła, bo zrobiło się całkiem ciemno i zimno.
avatar
Valentine Delacroix

Age : 26
Liczba postów : 4
Join date : 18/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Madeline De La Cuesta on Pon Lip 20, 2009 8:47 am

Piękny dzień. Promienie słońca pieściły twarz Mad, która z zawrotną prędkością pędziła na mocno wysłużonej desce w słuchawkach z muzyką ustawioną na cały regulator. Gdzieś daleko majaczył się jej przed oczami pomost. Podjechała trochę bliżej i niestety z pewnym opóźnieniem zauważyła stojących na nim dwoje uczniów. Niestety, nie zdążyła wyhamować.
- Uwaaaaga! - krzyknęła na całe gardło.
Wywróciła się z głośnym trzaskiem. Przed wpadnięciem do jeziora uratowała ją tylko noga jakiegoś chłopaka z bujną czupryną. Mad czuła, że przemokły jej skarpetki. Z trudem usiadła na rozgrzanym od słońca pomoście. Nadal trzymając nogę chłopaka spojrzała w górę. Musiała przeszkodzić jakiejś wyjątkowo słodkiej parze w romantycznym spacerze.
- yyyy... - zająknęła się i natychmiast puściła nogawkę swojego wybawiciela - przepraszam - bąknęła.
Panienka De La Cuesta nie przejęła się zbytnio swoim upadkiem. Zdarzały jej się gorsze... na przykład kiedyś rozjechała swojej nadąsanej sąsiadce w podeszłym wieku dwie przesłodkie fretki. Po tym szokującym wydarzeniu rodzice zarekwirowali jej deskę na pół roku a panna Hanna (bo tak właśnie miała na imię kobieta, która straciła zwierzątka) omijała dwunastoletnią wtedy Mad szerokim łukiem twierdząc, że jest nadpobudliwa i źle wychowana. Nagle dziewczyna wybudziła się z dziwnego zamyślenia uświadamiając sobie, że siedzi na pomoście z głową w duł a dookoła niej stworzyła się mała kałuża. Natychmiast się wyprostowała i otrzepała spodnie. Zapominając na chwilę o swojej desce, która niebezpiecznie chwiała się na granicy wody i drewnianych desek.
- Madeline De La Cuesta - przedstawiła się wyciągając przed siebie rękę - jeszcze raz bardzo przepraszam - dodała po czym na jej twarzy rozbłysł przesłodki uśmiech.
Za taką minkę nie można było nie wybaczyć.
avatar
Madeline De La Cuesta

Age : 25
Liczba postów : 21
Join date : 17/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Madeline De La Cuesta on Wto Lip 21, 2009 3:22 am

O nie, tego to się Madlenka nie spodziewała. Zamrugała swoimi pięknymi oczkami i stwierdziła, że było to całkiem miłe zaskoczenie. Przyjrzała się dokładniej chłopakowi, który właśnie ją do siebie przytulił przymykając lekko powieki. Ah, tak oczywiście wiedziała z kim ma do czynienia. Za burzą jakże uroczych loczków krył się prawdziwy młody bóg. Starszy od niej o rok Felix Veil był głównym tematem rozmów w dormitorium dziewczyn i z pewnością nie bez powodu. Nie dało się po prostu o nim nie słyszeć. Mad obdarzyła go więc promiennym uśmiechem natychmiast zdejmując z uszu słuchawki uświadamiając sobie, że musiała się wydzierać żeby przekrzyczeć muzykę.
- Cześć - przywitała się prawie szeptem nie spuszczając oczu z chłopaka.
Prawie w tym samym momencie rozległ się melodyjny plusk. Minęło kilka sekund zanim dziewczyna zorientowała się co tak właściwie wpadło do wody. Natychmiast wyrwała się z objęć Felixa i podbiegła do brzegu pomostu. Jej deska... jej ukochana deska znikała powoli w głębinach jeziora. Madeline włożyła rękę do wody zanurzając ją jak najgłębiej pozwalała jej na to długość kończyny. Niestety, było już za późno. Dziewczyna przeklęła siarczyście pod nosem. A mogło być tak pięknie. Pierwsze co przyszło jej do głowy to zanurkować. Miała na szczęście jeszcze trochę samokontroli żeby się powstrzymać. Już nie raz zdarzyło jej się wpaść do jeziora ale żadnej z tych sytuacji nie mogła określić jako szczęśliwą. Nie miała zamiaru paradować w mokrym podkoszulku i rozmazanym makijażu jak zmora z jeziora. Zresztą pewnie zanim dopłynęłaby do osadzonej na dnie deski rozszarpały by ją jakieś dziwne stworzenia ukryte gdzieś między glonami. Teraz Madi widocznie zepsuł się humor. Usiadła na skraju pomostu i przyglądała się znikającej powoli mugolskiej zabawce ze szklanymi oczami. No właśnie, niby jak miała teraz zdobyć nową. Dostała ją kiedyś na gwiazdkę od koleżanki matki, która była mugolką. Madeline nie miała niestety żadnych niemagicznych pieniędzy ani pojęcia gdzie się kupuje deski...
avatar
Madeline De La Cuesta

Age : 25
Liczba postów : 21
Join date : 17/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Madeline De La Cuesta on Sro Lip 22, 2009 3:15 am

Oczy Madeline zupełnie już wyschły. Dziewczyna wcale nie płakała choć była tego bardzo bliska. Może to dziwne ale Mad jakoś przywiązała się do swojej deski przez te pięć lat. Aż trudno uwierzyć, że przeżyła tak długo. W końcu musiała się rozwalić do końca. Mad Obejrzała się za siebie i stwierdziła, że została sama. Wzruszyła ramionami. Mimo, że Lilianne zaczęła działać jej na nerwy to doskonale ją rozumiała. Pewnie na jej miejscu zachowywała by się tak samo. Nie mogła tylko pojąc jak można wybrać się na spacer nad jezioro w wysokich szpilkach na nogach. Jak widać obie dziewczyny były zupełnie inne. Oprócz tego, że obie są tej samej płci i mają blond grzywę nie posiadały żadnych wspólnych cech. Madeline wyciągnęła z kieszeni różdżkę sprawdzając czy przypadkiem jej nie zamoczyła. Na szczęście nic jej nie było, dziewczyna przywiązała się do swojego jedenastocalowego patyczka prawie tak samo jak do deski.
- Accio - szepnęła korzystając z rady Felixa.
Zdziwił ją fakt, że sama wcześniej na to nie wpadła. Wykonała ten słynny rucha nadgarstkiem przywołując do siebie deskę. Była kompletnie przemoczona i pewnie po wyschnięciu i tak nie będzie się nadawała do niczego. Stanie się zapewne ozdobą ścienną w dormitorium.Szesnastolatka Posiedziała chwilę na pomoście mając nadzieję, że delikatny wiatr chociaż trochę pomoże jej nogawkom spodni wyschnąć. Po kilku minutach Madeline wstała wreszcie z ziemi poprawiając bluzkę. Wzięła deskę i ruszyła w stronę zamku. Naszła ją ochota żeby utopić swoje smutki w czymś mocniejszym. Po drodze minęła Felixa i Lilianne. Z jej punktu widzenia między nimi coś było. Może to nie do końca prawda, że ten chłopak z bujną czupryną to taki pozbawiony uczuć nimfoman jak to często był określany w damskim dormitorium przez jego zdobycze. Panienka De la Cuesta nie miała zamiaru im przeszkadzać, o nie aż taka podła nie była. Obdarzyła tylko jakże uroczą parkę przelotnym spojrzeniem swoich pięknych oczek i ruszyła dalej w stronę zamku Beauxbatons.
avatar
Madeline De La Cuesta

Age : 25
Liczba postów : 21
Join date : 17/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pomost nad jeziorem

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach