Pokój Sukcesów

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Lilianne Moore on Wto Lis 10, 2009 7:44 am

- Mów do mnie jeszcze - wymruczała najwyraźniej nie dając zepsuć sobie humoru. I całe szczęście, że nie dała się podejść. Lilianne i kłoda? Nie wiedziałam... cóż, myliłam się.
Wybuchnęła nieopanowanym śmiechem widząc starania Felix'a względem zbroi. Która niewzruszona wciąż stała tak jak stała. Oj Felix będzie musiał się na starać trochę więcej by zaciągnąć taką do Klapy w Podłodze... A jeszcze więcej by choćby dotknąć jej zimnych jak stal ust, przykrytych wcześniej wypolerowanym i nabłyszczonym hełmem.
Po chwili cała ta piękna scena skończyła się ocieranymi przez Felix'a aktorskimi łzami. Pierwszy raz widziała żeby płakał, nawet jeśli były to tylko i wyłącznie sztuczne łzy. Kiedy Felix podszedł do niej nie leżała już na brzuchu, a została 'porwana' przez jego ręce i przyciągnięta gdzieś bliżej niego jak szmaciana lalka.
- Och Felixie! Złamałeś mi serce! I nie sądzę bym była w stanie wybaczyć ci ten wybryk... myślałam, ze jestem jedyna, a tu tak przykra niespodzianka... Wstydził byś się! - odegrała swoją rolę z należytym wczuciem udając rozpacz i załamanie. Kto wie? Może kiedyś pójdzie do mugolskiej szkoły aktorskiej? Uśmiechnęła się delikatnie na sam koniec po czym zastanowiła uważnie. Nie bała się wyzwania... pytania raczej też nie. Dobrze, że nie grali pod wpływem Veritaserum, wtedy nie było by tak fajnie, a jeszcze gorzej jakby trafiła na dość normalne pytanie w tej grze, ale dla niej ostatnio krępujące.
- Nie mam zamiaru trząść gaciami. Wyzwanie poproszę. - powiedziała odważnie, niezłomnym i pewnym siebie głosem, nieznoszącym sprzeciwu. Nie miała zamiaru stchórzyć, ale wykonać zadanie jeszcze lepiej niż zrobił to Felix, ot taka rywalizacja. Ciekawa była jednak jaką zemstę to gotuje dla niej drugi gracz, i ciekawa była jak bardzo będzie musiała się postarać... Jestem pewna, że zaraz pozna prawdę, a Felix nie oszczędzi jej ani trochę.


Zmierzchhhhh....... I love you

_________________
A bad woman is the sort of woman
a man never gets tired of.

***

***
Elita:Raymond De Noir, Gaspard Williams,
Felix Veil, Laurent De Noir, Marguerite Delgado,
Michelle Maxwell.
avatar
Lilianne Moore
Ave Shatan!

Age : 25
Liczba postów : 73
Join date : 17/06/2009

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Felix Veil on Sro Lis 11, 2009 7:09 am

- Wyzwanie? - spytał ze zrezygnowaniem Felix, wzdychając ciężko. - Miałem nadzieję, że poprosisz o pytanie, wtedy dowiedziałbym się, dlaczego połowa dormitoriów w twoim domu przyozdobiona jest ołtarzykami z moim zdjęciem, albo która z was wysłała mi ostatnio tego obrzydliwie słodkiego pluszowego misia z wyznaniem miłości, ech... - mruknął, udając rozczarowanie i wzruszając ramionami. Przez chwilę błądził palcami po jej zgrabnym ramieniu, przygryzając przy tym wargę oraz marszcząc brwi, jakby zastanawiając się, co w zasadzie mógłby rozkazać Lilianne. W tej chwili, choć sam nie potrafił się sobie nadziwić, pamiętając swe myśli sprzed kilku minut, nie miał ochoty na żadne szalone akcje z ubraniami, wyznaniami i miłością w tle; tak po prostu chciał poprosić ją o coś innego, niż się po nim spodziewała. I może na tym właśnie polegała cała istota zaskoczenia? Lilianne znała Felixa od lat, doskonale wiedziała, do czego jest zdolny i co kołtuni mu się w tym jego niewielkim, wybujałym móżdżku - tak samo jak był tego świadom on sam. I teraz właśnie chciał postawić na coś innego, być może zupełnie do niego niepodobnego, lecz czy ktoś tym się przejmował - teraz, niemalże o północy, w ciemności, kiedy dookoła zapanowała prawdziwie senna i magiczna atmosfera? Właśnie. Laurent mówił kiedyś, że na tym właśnie polega istota Felixa - niby wszyscy spodziewają się po nim wszystkiego, a gdy przychodzi co do czego, spodziewają się jedynie głupich dowcipów, piwa, uśmiechu orazromantycznych zachodów słońca, gdy chce zbajerować jakąś dziewczynę, bo do tego chłopak ich przyzwyczaił i teraz nie potrafią wyobrazić sobie, że mógłby być inny. Dla nich Felix jest i będzie zgrywającym się, psocącym podrywaczem, który nigdy nie traktuje niczego na serio - nic więcej. Sam zawsze tak siebie postrzegał, i nigdy nie było mu z tym źle. Teraz jednak, kiedy pomyślał, że może warto na chwilę opamiętać się i spojrzeć na emocje pod innym kątem, niż romanse oraz żarty... To było dziwne nawet dla niego.
Uśmiechnął się więc do siebie, zabierając dłoń z ramienia Lilianne i ziewnąwszy nieco, przyciągnął ją do siebie jeszcze bardziej, tym razem po prostu przytulając - bez podtekstów i głupich zagrywek.
- Dobrze, w takim razie opowiedz mi o czym marzysz i co cię naprawdę interesuje - powiedział cicho po wielu minutach namyśleń, kiedy ostatecznie wiedział, że właśnie to chce jej zadać. Z przyzwyczajenia wzruszył ramionami, zupełnie machinalnie i wbrew sobie. - Zawsze rozmawiamy na tysiące tematów, a jeszcze nigdy nie dowiedziałem się o tobie niczego konkretnego; poza tym jak całujesz oraz jak umiesz się złościć - dodał z uśmiechem. - Takie jest moje wyzwanie, Lilianne. Pozwól mi się poznać, jakkolwiek głupio, kretyńsko i romantycznie to brzmi.
Boże, jaki ja jestem ostatnio cudowny i patetyczny! Jeszcze ktoś pomyśli, że to nie ja, tylko jakaś laska w moim ciele i pod wpływem Wielosokowego z moim jakże boskim, obciętym puklem włosów, pomyślał, tłumiąc w sobie chęć chichotu. Trzeba podtrzymać atmosferę, nie?
avatar
Felix Veil
Prefekt

Age : 26
Liczba postów : 75
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Lilianne Moore on Sro Lis 11, 2009 8:34 am

- Och kochany, wybacz, że tak cię zawiodłam - mruknęła najwyraźniej rozbawiona jego rozczarowaniem
- Ale i tak nie mogłabym odpowiedzieć na twoje pytanie, un. w moim pokoju nie ma już tego ołtarzyka, deux. nic nie wiem na temat pluszaka i trois. jak podobał się kolor? - wyszczerzyła się mrużąc przy tym oczy. Po chwili głupawy wyszczerz zamienił się w delikatny, błogi i uroczy uśmiech dodający Lilianne niewinności. Rozkoszując się delikatnym smyraniem po ramieniu przez Felixowe palce myślała sobie nad tym co by to było gdyby jednak nie wybrała się na poszukiwania towarzystwa i zgłębiania szkolnych zakamarków. Z pewnością siedziałaby teraz gdzieś sama, samotna samiuteńka jak ta kruszynka chleba pod stołem i zanudzałaby się na śmierć. Z pewnością nie znajdowałaby się teraz w objęciach głównego bohatera swoich snów, z pewnością nie grałaby teraz w tą zmuszającą do odwagi i prawdy grę. Z pewnością nie spędzałaby teraz jednego z najpiękniejszych wieczorów swego życia. Kiedy w końcu nadeszła upragniona chwila i usłyszała zadanie zmieszała się nieco siadając na przeciw Felix'a i tym samym uwalniając się z jego objęcia, które chwilę wcześniej zdecydowanie wzmocnił.
- Wiesz Felix, szczerze mówiąc nie spodziewałam się czegoś tak zwykłego i normalnego... to jak na ciebie trochę nienormalne - zaśmiała się niemal bezgłośnie patrząc na swoje kolana. Skórki porastające paznokcie odpychała paznokciem drugiej ręki, żeby jakoś oddać upust zmieszaniu.
- A twoje zadanie bardziej przypomina pytanie bo zmusza mnie do zupełnej szczerości... - ale przecież nie musi mówić wszystkiego, choć to byłaby wspaniałą okazja do przyznania się przed samą sobą.
- Dobra... nie przedłużam już - mruknęła sobie pod nosem po czym westchnęła i uniosła wzrok na chłopaka.
- Hmm... to może moje pełne imię brzmi Lilianne Mary Jane Moore. Mary-Jane to po mamie, która zmarła przy porodzie, była ciężko chora na niewydolność płuc, a taki wysiłek spowodował jej śmierć. W młodych latach była znaną baletnicą. Wychowywałam się w Marsylii pod okiem ojca, i częściowo okiem babci. Nie sądzę bym należała do niezwykłej części Beauxbatons jak wielu sądzi. Jestem najzwyklejsza, a przynajmniej jestem sobą, nie jakąś sztuczną lalką pociąganą za sznurki mody. Lubię, a wręcz kocham szpilki - uśmeichnęła się by nie mówić tylko o nieco przytłaczających i poważnych rzeczach - Lubię... ciebie... - zastanowiła się chwile nad tym co mówi układając wszystko w głowie, by nie powiedzieć jakiegoś głupstwa, co prawda zgodnego z prawdą ale tak czy siak głupstwa.

_________________
A bad woman is the sort of woman
a man never gets tired of.

***

***
Elita:Raymond De Noir, Gaspard Williams,
Felix Veil, Laurent De Noir, Marguerite Delgado,
Michelle Maxwell.
avatar
Lilianne Moore
Ave Shatan!

Age : 25
Liczba postów : 73
Join date : 17/06/2009

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Felix Veil on Nie Lis 15, 2009 5:50 am

- Wcale nie jesteś najzwyklejsza - odparł spokojnie, nie bardzo wiedząc, co mógłby powiedzieć na temat śmierci jej matki. Sam miał oboje rodziców, którzy bardzo go kochali, w dodatku nigdy jeszcze nie rozmawiał z nikim, kto żaliłby mu się na coś takiego, więc nie miał pojęcia, jak powinien podejść do sprawy. Zamiast tego uśmiechnął się więc lekko i dmuchnął w jej jasne włosy, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że zachowuje się jak kretyn. Jak zwykle. - Dla mnie jesteś niezwykła, zwłaszcza, kiedy na zmianę wkurzasz się i śmiejesz - dodał, wzruszając ramionami.
Przez długą chwilę milczał i obserwował pogrążony w półmroku pokój, dostrzegając, że z czasem jego wzrok przyzwyczaił się do ciemności i teraz widział bardzo wiele nieistniejących wcześniej dla niego detalów, takich jak frędzle przy gobelinie, zapinki przy zasłonach, rzeźbienie na krześle oraz toczącą się gdzieś pod szafą kulę, zapewne Niezapominajkę. Ostatnimi czasy Beauxbatons ogarnęła jakaś przedziwna moda; niemalże każdy z uczniów posiadał taki gadżet, a widok uczniów krzyczących do siebie wzajemnie "Znów coś zapomniałem!" nikogo już nie dziwił. Felix nie narzekał, dzięki temu mógł znów pogłowić się nad jakimś numerem, który należałoby wyciąć stadom różowych panienek z trzecich i czwartych klas. Kilka dni temu, w akcie chwilowego zażegnania depresji, zaczarował jedną z kulek tak, aby wszystkimi swoimi kolorami oraz możliwościami dawała do zrozumienia właścicielce, że ta zapomniała o makijażu. Niezbyt śmieszne, zwłaszcza dla niej, ale jak na poćwiczenie dawno nieużywanych czarów... Dlaczego nie? Poza tym widok bruneteczki biegającej co rusz do łazienki był... Śmieszny.
Westchnął głośno, wypuszczając z płuc ciężkie powietrze. Życie było dziwne. W dodatku wciąż myślał o głupotach, o jakichś Niezapominajkach, podczas gdy powinien powiedzieć coś bardziej sensownego, przynajmniej po to, aby docenić szczerość Lilianne. Sam przecież nigdy nie stałby się tak wylewny i otwarty, nawet pomimo swego błazeńskiego charakteru, nie oszukujmy się. Jednak w głowie wciąż tłukły mu się jakieś durnoty w postaci dormitorium, kufra, Gasparda, Margaryny, Michelle, Laurenta, Marcela, eliksirów, gargulków, złamanego pióra podczas ostatniej bitwy na czarodziejskie śnieżki, czerwonych szpilek.
- A Gasparda lubisz? - spytał nagle, w zasadzie gdzieś wbrew sobie samemu, niechcący. Wiedząc jednak, że nie zabrzmiało to dziwnie, nie przejął się tym ani trochę: ot, zwykłe pytanie, jakie przyjaciel zadaje przyjacielowi o drugiego przyjaciela. Albo po prostu nie chciał odpowiedzieć "Ja ciebie też, Lilianne", więc poratował się czymś zupełnie innym. Śmieszne, nie?
Zrozum Felixa.
avatar
Felix Veil
Prefekt

Age : 26
Liczba postów : 75
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Lilianne Moore on Sob Lis 21, 2009 12:50 am

- Jasne że jestem, ale dzięki, że próbujesz zaprzeczyć - uśmiechnęła się po czym wystawiła mu język i poprawiła blond fale zakładając je za ucho. Śmierć matki wydawała się tragedią w jej rodzinie, przez dobrych kilka lat ale cóż, w końcu wszyscy kiedyś odejdziemy (no chyba, że stworzymy sobie horkruksy) by dać szansę nadejściu nowych żyć i nie przepełniać tego beznadziejnego świata. Liliance oczywiście pod ziemię się nie śpieszy, ma zamiar jeszcze trochę pożyć także proszę się nie bać. Wychowywanie się pod czujnym okiem taty wcale nie jest takie złe, może ciągnie za sobą kilka złych skutków takich jak zamiłowanie do motoryzacji i gra w Quidditcha, to czego prawdziwa dama robić nie powinna, ale ogólnie zastąpił jej mamę jak należy. Babcia też ma swoje 'owoce' w teraźniejszej Lilianne. O na przykład dzięki babci wie jak należy się ubrać, jak powinna chodzić, oczywiście jeśli chce wokoło siać popłoch i przerażenie może chodzić jak sobie chce, ale krok to coś ważnego, a nie tylko stawianie nóg po kolei, jak to babcia mówiła.
"A ty dla mnie zawsze byłeś, jesteś i będziesz niezwykły" przeszło jej przez myśl kiedy 'wyznał swoje' nie powiedziała tego głośno. No bo i po co robić z siebie idiotkę? Słyszał to z pewnością od wielu wielu wielu dziewcząt. Puściła jego wypowiedź mimo uszu i tylko zaśmiała się cicho. Spojrzała na toczącą się gdzieś w oddali pomieszczenia niezapominajkę i zaczęła grzebać w paznokciach przez co co chwila dało się słyszeć głośne "Pstryk!" Spojrzała na towarzysza i w końcu doczekała się jakiejś wypowiedzi z jego strony po dość długiej (jak dla niej) chwili ciszy.
- Cóż... nie powiem bo to kolejne pytanie - uśmiechnęła się łobuzersko.
- Gaspard to świnia, bo pogardził Marguerite, ale go lubię, ma fajne bokserki, kilka par trzymamy z Marg w dormitorium - uśmiechnęła się szeroko wspominając kolorowe bokserki blondyna. Wspominając panienkę Delgado, której tak dawno nie widziała. Ciekawe co u niej?
- Pytanie czy wyzwanie? - zapytała już normalnym głosem prostując nogi.
Szczerze mówiąc nie miała żadnego pomysłu na to jakie wyzwanie czy pytanie dać Felixowi więc z pewnością będzie działać na ostatnią chwilę. Jak zwykle. Lilianne nie lubiła w sobie kilku rzeczy, nie żeby było tego całe mnóstwo, ale kilka defektów znalazłoby się w mgnieniu oka. Jedną z takich rzeczy było spóźnialska i niezorganizowanie. O tak, Moore była bardzo zdezorganizowana i spóźnialska. Wszystko robiła na ostatnią chwilę, choć się śpieszyła i tak się spóźniała, tak było zawsze, nikt nie potrafił jej tego oduczyć. Słyszała, że to po mamie, że ona zawsze się gdzieś spóźniała, na występ, na próbę, spóźniła się nawet na własny ślub, a katering zamówiła ledwie 3 dni przed przyjęciem. Słysząc, że w tym podobna jest do matki, cóż, zdecydowała się polubić to spóźnialstwo i nie próbować się go oduczyć. Nie oduczyła się go, a polubić, nie polubiła. Takie jest życie...

_________________
A bad woman is the sort of woman
a man never gets tired of.

***

***
Elita:Raymond De Noir, Gaspard Williams,
Felix Veil, Laurent De Noir, Marguerite Delgado,
Michelle Maxwell.
avatar
Lilianne Moore
Ave Shatan!

Age : 25
Liczba postów : 73
Join date : 17/06/2009

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Felix Veil on Pią Gru 25, 2009 6:01 am

Mam Ci odpisać, czy już tu nie zaglądasz?
avatar
Felix Veil
Prefekt

Age : 26
Liczba postów : 75
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Lilianne Moore on Sob Gru 26, 2009 12:58 pm

Jasne że odpisuj xD

_________________
A bad woman is the sort of woman
a man never gets tired of.

***

***
Elita:Raymond De Noir, Gaspard Williams,
Felix Veil, Laurent De Noir, Marguerite Delgado,
Michelle Maxwell.
avatar
Lilianne Moore
Ave Shatan!

Age : 25
Liczba postów : 73
Join date : 17/06/2009

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Felix Veil on Nie Gru 27, 2009 4:33 am

- Macie wszystkie jakiegoś świra na punkcie naszych bokserek - westchnął Felix, kręcąc głową. - Mam tylko nadzieję, że to są bokserki prane... No dobra, pytanie, bo znów dowalisz mi jakieś głupie wyzwanie i dopiero będzie - dodał z uśmiechem, wzruszywszy ramionami i łobuzersko klepnąwszy ją w ramię. Po chwili jednak wstał z dywanu, chcąc rozprostować swoje zastałe po kilkunastu minutach nicnierobienia kości i przechadzając się po Pokoju Sukcesów, kopnął wspomnianą wcześniej niezapominajkę, która potoczyła się wgłąb pokoju, znikając gdzieś za zasłoną. Jego swawolna natura nie pozwalała mu jednak nie zerkać na dziewczynę co chwila, nie ściągać z półek dziesiątek pucharów i nie podskakiwać co jakiś czas z większej lub mniejszej potrzeby zrobienia czegoś, chociażby właśnie tego podskoku w oczekiwaniu na zadanie mu pytania.
- O, puchar dla tego rudego idioty Estebana, pamiętasz go jeszcze? - zainteresował się nagle, wyciągając z kieszeni scyzoryk otwierający każde zamki, jakie otrzymał na ubiegłe święta od Gasparda, po czym - poradziwszy sobie w parę sekund z zapięciem kłódki - wyjął ze środka złoto-diamentowy kielich wielkości tiary dla dorosłego czarodzieja. Jego ciemne oczy powędrowały po eleganckim napisie układającym się w słowa gratulacji za najlepsze wyniki w szkole, a dłoń przejechała po wysadzanej niebieskimi kamieniami szlachetnymi nóżce. Cóż, trzeba było przyznać, że Beauxbatons zawsze miało gest, jeśli chodzi o nagradzanie swoich pupilkiem, którym Esteban bezsprzecznie był. Bezsprzecznie był też idiotą, śmieciem, kretynem i gnojem będącym o sześć lat starszym od Felixa i dręczącym go w pierwszej klasie, no ale. - Tępak, nigdy go nie lubiłem. Jakbym go teraz spotkał, to... Ech, Lauren i tak jest od niego milion razy mądrzejszy - zawyrokował więc dumnie Felix, odkładając znalezisko na swoje miejsce i tylko ostatkiem dobrej woli powstrzymując się przed tym, aby je nie zniszczyć. Pocieszała go jednak myśl, że za kilka dni może tu wrócić i przerobić napis na inny. Nie zaprzątając więc sobie tym więcej głowy, odwrócił się w stronę Lilianne i wróciwszy na swoje miejsce koło niej, uśmiechnął się wesoło.
- To co z tym pytaniem? Będzie, czy nie będzie? Bo zaczynam się martwić, że opuściła cię wena, hm?
Żebyś się nie zdziwił.
avatar
Felix Veil
Prefekt

Age : 26
Liczba postów : 75
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Lilianne Moore on Nie Gru 27, 2009 10:15 am

Nie odpowiedziała nic na temat bokserek, wydała niestety słodką tajemnicę wszystkich dziewcząt beauxbatons, a co jeśli teraz złapią ją za ręce i wywieszą gdzieś za oknem, a tak za karę?! I będzie musiała wąchać skarpetki Susan... o nie!
- Felix... tylko nikomu nie mów o słodkiej tajemnicy pięknej części Beauxbatons - uśmiechnęła się koślawo i przeczesała dłonią blond włosy, które lekko spadły na chude ramiona francuzki.
- Pytanie?! Oj Felu.... jak możesz być takim tchórzem! - wykonała gest oznaczający "kiś kiś kiś" taki z dzieciństwa, wyniesiony z piaskownicy.
- Moje wyzwania nie są aż takie straszne.... a już miałam gotowy scenariusz.... biedne dziewczęta.... trudno.... twój pech..ich pech...moja strata - wypaplała i spojrzała na sufit zastanawiając się nad pytaniem jakie mogłaby zadać Felixowi.
-Co? Jaki Esteban? Czy dobrze sobie przypominam, że to twój największy wróg, który w święta, w pierwszej klasie zrobił ci niezły kawał z pierogami? - nie mogła powstrzymać śmiechu, ot tak jej się wymsknął.
- A wiesz że ty zająłeś jego miejsce? To znaczy nie jesteś tak okropnym gburem, ale jesteś tak samo słodziutki i zabawny - wystawiła mu język w łobuzerskim geście zaczepki po czym znów zaczęła zastanawiać się nad pytaniem jakie mogłaby mu zadać. Cóż przychodziło jej na myśl jedno pytanie, ale nie wiedziała czy było ono na miejscu. Drugie pytanie było odważne... ale nie wiedziała czy na pewno chciała znać na nie odpowiedź, bo odpowiedź mogła być bolesna, a to w końcu tylko zabawa, zwykła gra. Na nic jednak przemyślenia, jakaś jej cząstka po prostu chciała wiedzieć, byłą ciekawa czy jest po co się łudzić.
- Veil.... - zaczęła niewinnie - Pamiętaj, gramy dla zabawy, na szczerość... więc odpowiedz... jeśli się boisz czy coś to się nie bój tylko odpowiedz mi... nikomu nie powiem... - zaczęła monolog po czym w końcu zadała pytanie, które głucho zabrzęczało w jej uszach mącąc chwilową ciszę.
- Czy ty czujesz coś więcej niż tylko przyjaźń do Mishelle? - i poszło....

_________________
A bad woman is the sort of woman
a man never gets tired of.

***

***
Elita:Raymond De Noir, Gaspard Williams,
Felix Veil, Laurent De Noir, Marguerite Delgado,
Michelle Maxwell.
avatar
Lilianne Moore
Ave Shatan!

Age : 25
Liczba postów : 73
Join date : 17/06/2009

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Felix Veil on Pon Gru 28, 2009 10:29 am

I poszło.
No proszę, zaczynając tą zabawę oczywiście spodziewał się, że takie pytanie ma prawo paść, jednak w miarę dalszych rozmów, oświadczania się zbroi i tysięcy wszelakich myśli zupełnie stracił poczucie tego ryzyka, czy też bardziej w ogóle przestał spodziewać się czegokolwiek na temat miłości: zwłaszcza, że przed chwilą rozmawiali przecież o jakichś głupich bokserkach, żartowali, śmiali się, coś tam wspominali. Cóż, najwyraźniej jednak kobieta to kobieta, swe zapytać musi, tak więc Lilianne jako stuprocentowa kobieta nie zamierzała rezygnować z takiej okazji, jak zwykle wdrażając w ich rozmowę temat Michelle. A mogło być tak przyjemnie, Merlinie.
Felix wzruszył ramionami, wciskając dłonie do kieszeni i przez chwilę milczał, zastanawiając się, co takiego mógłby powiedzieć. Nie bał się, temat Michelle był co prawda jednym z tych drażliwych tematów, jednakże nie na tyle - zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach - aby czynić z niego jakieś super niebezpieczne tabu. Cóż, stało się, Michelle dała się pocałować, a potem go pogoniła, czyli inaczej mówiąc Felix wpadł we własne sidła, ginąc od miecza, którym sam wojował. Bowiem mało to razy omamiał jakieś dziewczyny, by potem je zostawiać? No właśnie. I teraz przekonał się na własnej skórze jak to jest. Zabawne, prawda?
- Podoba mi się, ale raczej nic z tego nie będzie - odparł spokojnie. - Pogoń za króliczkiem może się znudzić, jeśli trwa kilka lat, nie? - uśmiechnął się, choć był to raczej uśmiech wymuszony, lecz wątpił, aby w takiej ciemności Lilianne w ogóle to dostrzegła. - A dlaczego pytasz? Jak chcesz, mogę cię z nią umówić, jeśli wpadła ci w oko - dodał wesoło, po chwili dłuższej ciszy stwierdzając, że w sumie niewiele obchodzi go, czy robi z siebie idiotę, uzewnętrzniając się przed swoją byłą dziewczyną, czy też nie. Poza tym była obecnie najbliższą mu przyjaciółką, osobą, na której mu zależało, wiec nie warto robić przed sobą sekretów. No i w końcu o to chodziło w tej grze - pytanie lub wyzwanie, tu nie ma miejsca dla tchórzy, liczy się tylko szczerość. Oczywiście wielokrotnie spotkał się z mugolskim odpowiednikiem tej gry, gdzie graczy nie wiązało żadne zaklęcie strzegące przed kłamstwem, lecz ani trochę nie żałował, że nie ma tej okazji. Po co kręcić, prawda i tak zawsze wyjdzie na jaw.
- Dobra, to co wybierasz: pytanie, czy wyzwanie?
avatar
Felix Veil
Prefekt

Age : 26
Liczba postów : 75
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Lilianne Moore on Pon Gru 28, 2009 11:31 am

Przepraszam, ale chyba nie miałeś wątpliwości co do tego czy Lilianne to kobieta? Oczywiście, że jest kobietą! Stuprocentową, więc czegóż mógłbyś się spodziewać jak nie tego, że (zakochana w tobie) nie zacznie pytać o twoje sprawy miłosne by wiedzieć na pewno czy może mieć szanse. L'amour vaincra! A może i nie.... Przynajmniej nie gaśmy tej iskry nadziei która tli się w jej serduszku pełnym miłości i wolnego miejsca.
- Tak też myślałam... - wymamrotała po czym poprawiła się jeszcze szybciej niż zdążyła pomyśleć.
- To znaczy nie, że nic z tego nie będzie nie jestem aż tak przeciwna twojemu szczęściu - wymusiła krótki śmiech, niemal bezdźwięczny, taki, który po prostu musiał wyrwać się z jej ust by przerwać dziwne rozmyślania, śmiech.... wyśmiewający się z tego co powiedziała. Boże widzisz i nie grzmisz! Przygryzła dolną wargę, delikatnie, nie jest przecież masochistką i znów zaczęła swój wywód.
- Masz rację... uganianie się za zwierzyną przez długi czas każdemu myśliwemu w końcu się nudzi, a ten zmienia swoją ofiarę na bardziej dostępną, łatwą... o czym sama się doskonale przekonałam kiedy tatuś kazał mi powyganiać myszy z piwnicy... mówię ci ale pobrudziłam wtedy moje futerko...- zamknęła się. W końcu. Wymamrotała coś niedosłyszalnego pod nosem, z pewnością jakieś przekleństwo. Kiedy Felix zażartował uniosła głowę i uśmiechnęła się, ciesząc z jego wysiłków. W końcu był słodki, a głupie powiedzenia z jego ust były nie tyle zabawne co urocze.
- Sądzę, że jestem na tyle odważna - wypięła dumnie pierś, niczym Napoleon - że sama świetnie sobie poradzę, a wiec pójdę do niej.... i wyznam co czuję, a potem będziemy żyły dłuuugo i szczęśliwie, z dwójką dzieci... Gianną i Leonardem! Mówiłam ci już, że uwielbiam Di Capria? Słodziuśki jest... a jego rola w Titanicu.. mrrau - zachichotała po czym zamyśliła się na chwilę i rozłożyła się wygodnie na dywanie, niczym na plaży pełnej piasku i słońca, wiatru i wściekłych mew.
- Ahhh.... - westchnęła cichutko po czym otworzyła jedno oko i zerknęła na chłopaka.
- Czekam na wyzwanie.

_________________
A bad woman is the sort of woman
a man never gets tired of.

***

***
Elita:Raymond De Noir, Gaspard Williams,
Felix Veil, Laurent De Noir, Marguerite Delgado,
Michelle Maxwell.
avatar
Lilianne Moore
Ave Shatan!

Age : 25
Liczba postów : 73
Join date : 17/06/2009

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Felix Veil on Pon Gru 28, 2009 11:59 am

- Dobra, to ożeń się ze mną i ucieknijmy do Grenlandii - odparł wesoło Felix. Trzeba było przyznać, że Lilianne miała w sobie wiele uroku, nawet wtedy, gdy paplała takie głupoty. Laurent powiedział kiedyś Felixowi, że kiedy Lilianne się śmieje, śmieje się z nią cały świat, i to chyba była całkiem dobra definicja tej osóbki. Tak było i teraz: jednym, może dwoma zdaniami poprawiła mu humor i rozweselił go, nawet po tym, kiedy myślał o Michelle i o niej mówił. Coś niezwykłego: dotychczas udawało się to tylko Gaspardowi oraz dwóm butelkom Ognistej. A może to po prostu Felix przestał się tym tak bardzo przejmować, by ostatecznie umieć obrócić to w żart, albo po prostu z tego żartować, chociaż trochę? Tak, zdecydowanie tak. Zresztą... Po co przejmować się babami. Baby jak baby. Popiszczą, pokrzyczą, pośmieją się i już. Przynajmniej tam mu się zawsze wydawało.
Przeciągnął się wygodnie i potarmosił swe i tak już nieuczesane włosy, tłumiąc ziewanie. Nie, wcale nie było mu sennie, czy też nudnie, wręcz przeciwnie. Ot, zwykły odruch człowieka wiecznie w ruchu, który nagle posiedział trochę zbyt długo w jednej pozycji, w niewietrzonym długo pomieszczeniu. Cóż, na dworze było lodowato, zima na całego, nawet szkolne kominki nie pozwalały nie odczuć całej tej potęgi mrozu, jaki zawładnął Francją kilka dni temu, i jaki najwyraźniej nie zamierzał tak szybko oddawać swego tronu. Czując więc, jak nieco kostnieją mu dłonie, wcisnął je w kieszenie ciepłego mundurka, zastanawiając się, gdzie mógł posiać swój zielony szalik, w którym zwykł chodzić każdej zimy niemalże zawsze, gdy tylko temperatura spadała w zamku poniżej trzech stopni Celsjusza, co zresztą zdarzało się coraz częściej. Rodzice grzmili, krzyczeli, zapowiadali protesty, jednak dyrekcja wciąż nic sobie z tego nie robiła. No cóż, po co mieli sobie coś robić, skoro zarówno ich, jak i uczniów, doskonale rozgrzewał alkohol. Oczywiście Beauxbatons nie było szkołą patologiczną, a szkołą z tradycjami, poważną, doskonałą, z inteligentnymi uczniami i takimi tam, jednak nie dało się ukryć - każda babcia powie, że na chłód najlepszy jest jarzębiaczek. O właśnie, ciekawe, kiedy przyjdzie przesyłka od dziadków, przemknęło mu przez myśl, a po chili uśmiechnął się zniewalająco do Lilianne i również położył, ratując tym samym zastałe kości.
- I co ty na to? - spytał wesoło.
avatar
Felix Veil
Prefekt

Age : 26
Liczba postów : 75
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Lilianne Moore on Wto Gru 29, 2009 9:43 am

Lian wybuchnęła śmiechem i zgięła się w pół nakrywając jasną i drżącą od śmiechu twarz blond lokami.
- Oj Felix! - powiedziała przez śmiech po czym nagle spoważniała i zerknęła na niego z buszu dzikich blond bluszczy.
- Myślałam, że jest ci wystarczająco zimno żeby wybierać się na Grenlandię... no i nie wiem czy o tej porze znajdziemy księdza, pozwolisz, że z wykonaniem tego wyzwania zaczekam do rana? No chyba, że znasz jakiegoś kapłana... a może jesteś jakiejś innej wiary co to ślub to tylko rytuał, który każdy może odprawić? Może poprosimy Blondasa? Albo Margarytkę? Słyszałam, że w niektórych krajach nawet kobieta może być wysłannikiem boga... - zaczęła paplać. Rzeczywiście, wyzwanie jej się spodobało, i to jak! No, bo której by się nie podobało? Może Marg, ale ona to ona, jest pod wpływem zaklęcia jakiegoś blondoksiężnika...
- A póki co, mogę dać ci buziaczka - wyszczerzyła się i ochoczo wystawiła usteczka w jego stronę układając je w rybi dzióbek, Felek chyba lubi rybki? Po chwili do jej głowy napłynęły przeróżne myśli. Ona w białej sukni, pięknej, lecz prostej, gustownej i eleganckiej, z włosami upiętymi w gładki kok, dodający jej uroku, z piękną diamentową kolią na szyi, z cudownym koronkowym welonem na głowie, w pięknych pantofelkach na niewielkich stópkach. Za nią stałaby Marguerite i Michelle, a może nie, może Michelle nie, może Felix by się rozmyślił? Marguerite w pięknej sukience, ale nie tak jak suknia panny młodej. Veil w gustownym garniturze wyglądałby ... mrah... każda by go wtedy chciała! Lilianne Veil... Czy bierzesz sobie tego mężczyznę za męża? Czy ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską?....Tak. Jakby wybudzona z transu spojrzała wreszcie na Felixa i uśmiechnęła się delikatnie jakby szczęśliwa pod wpływem tych myśli.

_________________
A bad woman is the sort of woman
a man never gets tired of.

***

***
Elita:Raymond De Noir, Gaspard Williams,
Felix Veil, Laurent De Noir, Marguerite Delgado,
Michelle Maxwell.
avatar
Lilianne Moore
Ave Shatan!

Age : 25
Liczba postów : 73
Join date : 17/06/2009

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Felix Veil on Wto Gru 29, 2009 11:18 am

- Buziaka? A bardzo chętnie - odparł z entuzjazmem i przyciągnąwszy do siebie Lilianne, cmoknął ją z zapałem w czoło, tak dla żartu nie w usta, bo przecież można się z nią jeszcze troszkę podroczyć, prawda? Kocha, to poczeka, wiadome. Dostrzegając jej chwilowe zamyślenie i zdekoncentrowanie oraz błogi uśmiech na twarzy, i on się uśmiechnął, jakby domyślając, co może chodzić jej po głowie. Wprawdzie troszkę już ją znał. Może nie miał pojęcia o całej tej wielkiej miłości, jaką go darzyła, ale mimo wszystko dużo ze sobą rozmawiali, a z biegiem czasu Felix zdążył zorientować się w jej marzycielskiej, twórczej i bardzo emocjonalnej naturze. A przecież on tak dla żartu, dla żartu tylko wspomniał o tym ślubie, nie po to przecież, aby to sobie teraz wyobrażała, snuła plany, domysły i marzenia na temat wyglądu swego ubioru, nie, nie, nie. Chociaż, trzeba przyznać, i on na chwilę przystanął myślami nad całym tym wydarzeniem, o którym przed chwilą wspomniał. Wielki wieczór kawalerski, kasyno, grupka tancereczek, chlanie do rana, potem szybko jakiś eliksir na kaca, garniak, super bryka, jakiś mająteczek od ojca w prezencie, mimo że Veil nie należał do rodziny bogaczy, śliczna Lilianne, tłum zazdrosnych mu kolegów, plaża, morze, jakaś biała altanka... - tak, tak, to brzmiało bardzo fajnie. Pomarzyć zawsze można.
- Tylko nie mów, że tak na poważnie, co? - spytał z pobłażliwym, ale wcale nie wrednym czy też niemiłym uśmiechem Felix i pogłaskał bratersko Lilianne po głowie jak starszy brat, który tłumaczy swej młodszej siostrzyczce, że jeszcze jest za mała na samodzielne latanie na miotle, ale kiedyś z pewnością sam ją tego nauczy. Po prostu. - Chociaż nie, jak proponujesz mi tu Gaspa na księdza, to to nie może być na poważnie, no proszę cię...! - stwierdził po chwili, uśmiechając się szeroko na samo wyobrażenie sobie swojego przyjaciela w eleganckim czarnym garniturze, z pismem świętym i koloratką, nie, nie, nie. Albo Margarytka jako służebnica boga? Za jakie grzechy? Prędzej Felix zrzekłby się swej miłości do dowcipów, niż pozwolił, aby ślubu udzielała mu wielka miłość jego świadka, czyli Gasparda, a jednocześnie dziewczyna, która prędzej zgrzeszyłaby w konfesjonale z jakimś chłoptasiem, aniżeli poznała się na sakramentach. Chociaż, jakby się tak zastanowić... Czy którekolwiek z nich prócz Michelle było święte?
No właśnie.
avatar
Felix Veil
Prefekt

Age : 26
Liczba postów : 75
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Lilianne Moore on Wto Gru 29, 2009 12:03 pm

Kiedy Felix pocałował ją w czoło zrobiła naburmuszoną minę, jak mała dziewczynka, której właśnie odebrano ukochanego miśka z czerwoną kokardą w duże białe groszki. Który miał na imię Helmund i najbardziej ze wszystkiego lubił cukierki o smaku truskawek.
- Ależ oczywiście, że na poważnie! Jak wyzwanie to wyzwanie... nawet takie głupie - wyszczerzyła się szeroko po czym kokieteryjnie zatrzepotała rzęsami i splotła ręce na szyi Felixa gładząc jednym palcem linię jego karku.
- A skąd wiesz, że to nie jego marzenie, które ukrywa przed tobą w obawie przed wyśmianiem? Może to wybrał sobie jako lepszą alternatywę całego swojego żywota? - powiedziała z poważną miną, w duchu jednak śmiałą się jak szalona. Nie Gaspard księdzem to byłoby.. dość dziwne, wszak wszystkie jego wierne kochałyby się w nim, a może i nie tylko wierne. W końcu Gaspard był sexi.
Felu, Felu! Nie pozwalaj sobie! Marguerite Delgado to żadna ladacznica z pod latarni i nie oddaje się pierwszemu lepszemu, a tym bardziej w konfesjonale, i będę tego bronić choćbym sama miała wylądować tam w rzeczonym miejscu sakramentu pokuty.
- Uznajmy więc, że zadanie wykonane... - mruknęła nie przestając gładzić jego pleców, delikatnie i czule, bądź co bądź była to kolejna możliwość kontaktu fizycznego z Felixem, i nie mówię tu wcale o grze wstępnej.
- Pytanie? A może jednak odważysz się na wyzwanie? - spytała patrząc mu prosto w oczy i uśmiechając się tajemniczo, łobuzersko by dorównać samemu uśmiechowi huncwota nie brakowało jej dużo.

_________________
A bad woman is the sort of woman
a man never gets tired of.

***

***
Elita:Raymond De Noir, Gaspard Williams,
Felix Veil, Laurent De Noir, Marguerite Delgado,
Michelle Maxwell.
avatar
Lilianne Moore
Ave Shatan!

Age : 25
Liczba postów : 73
Join date : 17/06/2009

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Felix Veil on Wto Gru 29, 2009 12:29 pm

No proszę, jeszcze przed chwilą Felix wspominał i rozmyślał o delikatnej, emocjonalnej, można wręcz uwierzyć, że anielskiej naturze Lilianne, a chwilę później jej chłodne paluszki musnęły jego kark i plecy, zdradziecka diabliczka. Nie, żeby jakoś za tym nie przepadał i nie, żeby mu tego ostatnimi czasy nie brakowało, jednak trzeba było przyznać, że był tym nieco zaskoczony. Oto bowiem przed chwilą wyśmiał cały ten pomysł ze ślubem, potraktował dziewczynę jak swą młodszą siostrę, a ona nadal parła do przodu, ani na chwilę nie pozwalając mu zapomnieć o tym, że wcale nie jest jego siostrą, wręcz przeciwnie - że łączy ich wszystko, tylko nie więzy rodzinne. Jej dotyk, gesty i słowa mówiły to jasno. Chcę cię pocałować, wyjść za Ciebie, chcę być z tobą, Felix.
A przynajmniej w jego wyobraźni. Cóż, facet to facet - swoje zawsze interpretuje, czasem będąc w tym o wiele bardziej przewrotnym od kobiet. Tyle, że u facetów wszystko raczej składnia się do igraszek, i takie też zdaje się mieć podłoże.
Uśmiechnął się z zadowoleniem, bądź co bądź zawsze dostawał fioła, gdy tylko ktoś dotykał jego karku. Pomijając oczywiście woźnego, który wprost uwielbiał zaczajać się na swoje ofiary, łapać je za kołnierze szaty i ciągnąć do dyrektora, no ale. Po co psuć sobie klimat jakimiś głupimi wspominkami.
- A może jednak odważę się na wyzwanie - odparł więc rozanielony dotykiem Lilianne Felix, spoglądając na nią uważnie spod oka i obserwując jej nieco rozczochrana, ale wciąż śliczne włosy. Zawsze szalał za dziewczęcymi włosami. Wiedział, że panna Moore ma obsesję na punkcie butów, zwłaszcza szpilek, jednak mimo wszystko cały czas uważał, że powinna bardziej na punkcie swych jasnych pukli, tak pięknych i zazdroszczonych jej przez tłumy uczennic Beauxbatons. Prawda?
- Chyba, że znów będziesz kazała mi oświadczyć się jakiemuś meblowi, co? - dodał, szepcząc jej do ucha i wywracając oczami. Merlinie, wszystko, tylko nie to...
avatar
Felix Veil
Prefekt

Age : 26
Liczba postów : 75
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Lilianne Moore on Wto Gru 29, 2009 1:02 pm

Nie wiedziałeś, że zakochana kobieta potrafi być po pierwsze nie ugięta, a po drugie nieobliczalna? No więc masz o to zdrowa i idealny przykład jakim była sama panna Moore. Veil, a jak ci czegoś brakuje to nawet woźny staje się dobrym przyjacielem, musisz to przemyśleć, bo skąd wiesz, że nie będzie fajnie. Nikt nie poznał dobrze woźnego, przynajmniej tak mi się wydaje. A co do słów Lilianne zabrakło jednego. I mieć z tobą dzieci w najbliższej przyszłości. Małego Leonarda... i słodziutką Giannę..
Długą chwilę milczała zastanawiając się nad wyzwaniem, wiedziała czego chciała od Felix'a ale bała się odrzucenia z jego strony, którego szczerze mówiąc serduszko Lian by nie wytrzymało i pękłoby brudząc dywan tysiącami kryształowych odłamków. A może po prostu bała się tego, że zepsuje wszystko co udało im się odbudować, przyjaźń więź, dla Felixa (w mniemaniu dziewczyny) tak nazywały się kontakty z nią. Bała się, że go straci, a szczerze mówiąc dość daleko zaszła, zwłaszcza, że konkurencja nie śpi i tylko czeka aż ona popełni błąd, a jedna nie czeka wcale, tylko Felix na nią czeka.
- Nie ma odwołania! Powiedziałeś wyzwanie, a więc będzie wyzwanie! - krzyknęła wesoło i pogroziła mu palcem niczym mama zabraniająca coś synkowi. Wiesz czego chcę Felixie.... dobrze o tym wiesz, nie jesteś przecież idiotą choć czasem się tak zachowujesz.... Pomyślała i westchnęła po czym uśmiechnęła się do niego nieco wymuszonym uśmiechem.
- To może..... - zaczęła. Pocałuj mnie!
- Może.... sama nie wiem, - przyznała w końcu po czym znów umilkła.
- Zaśpiewaj mi coś ładnego - wydusiła coś czego nie chciała, ale to było dość normalne.
- Tylko się postaraj! Bo jak nie to będzie źle! - zagroziła po czym uśmiechnęła się delikatnie i ściągnęła z niego dłonie.

_________________
A bad woman is the sort of woman
a man never gets tired of.

***

***
Elita:Raymond De Noir, Gaspard Williams,
Felix Veil, Laurent De Noir, Marguerite Delgado,
Michelle Maxwell.
avatar
Lilianne Moore
Ave Shatan!

Age : 25
Liczba postów : 73
Join date : 17/06/2009

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Felix Veil on Nie Sty 17, 2010 8:11 am

- Do szopy, hipogryfy, do szopy, wszyscy wraz - zaśpiewał grzecznie Felix, uśmiechając się szeroko, a po chwili chrząknął kilka razy i dodał ciężkim growlem: - Będziemy pluć w szatańską twarz, będziemy pluć w szatańską twarz! I jak, ładnie? - spytał już normalnym tonem głosu, wlepiając w siedząca obok Lilianne zaciekawione spojrzenie. W sumie nikt nigdy jeszcze nie słyszał jak śpiewa Felix, nie licząc kilku wesołych imprez i meczów Qudditcha. Oraz tych piątkowych wieczorów, gdy zwykł śpiewać sobie pod prysznicem, czego świadkami z pewnością musieli być siedzący w dormitorium chłopcy, tak, tak. Ale żeby tak satynistyczne wycie, to nie. Nigdy.
- Chyba że źle, to wtedy wiesz, coś tam mi groziłaś - dodał wesoło, zerkając na nią znacząco i zastanawiając się, co mógłby jej zaproponować jako wyzwanie, a co jako pytanie. Nie miał zielonego pojęcia, w sumie cała ta zabawa już dawno mu się znudziła, miał ochotę poprzechadzać się po zamku, o ile tylko wiedziałby, że żaden nauczyciel ani tym bardziej uczeń lub woźny nie kręcą się w pobliżu. Nie, żeby się bał - robił to już dziesiątki razy. Teraz jednak był z panną Moore i miał świadomość tego, że ponosi za nią odpowiedzialność. Jeszcze kilka tygodni temu może nie przejmowałby się taką błahostką, teraz jednak... Ach, sam siebie nie poznawał. Nie wiedział, dlaczego nie ma już ochoty na żarty, figle, wygłupy, przecież to od zawsze była jego działka, jego marka i znak rozpoznawczy - za to przecież wszyscy go znali i kochali. Ostatnio stał się inny. Jak starszy brat, nie młodszy. Lecz tego nie zauważono - czyżby w ich odczuciu się nie zmienił? Niemożliwe. Nierealne.
Śmieszne.
Przeczesał ciemną czuprynę dłonią i przygryzł wargę, zastanawiając się nad czymś usilnie, co musiało wyglądać albo komicznie, albo głupio, o ile w ogóle wyglądało w tych ciemnościach. Lilianne, Michelle, Marg, Gasp, Marcel, Laurent... Ostatnio świat kręcił się dookoła nich, tylko nich, a jednocześnie nie widział ich tak dawno, dziwnie dawno, odlegle. Zmieniali się. On sam miał już osiemnaście lat, właściwie od dzisiaj. Był dorosły, mógł robić co chciał, niby przestał być dzieckiem, i niby nie chciał nim być, no ale... Perspektywa tego, że niedługo skończy szkołę i będzie musiał znaleźć pracę, mieszkanie, żonę, to wszystko go przerażało. Miał ochotę uciec teraz z zamku, tak po prostu, lub schować się w dormitorium; sam nie wiedział, czego chce.
- Um, więc... Pytanie, czy wyzwanie? - spytał niepewnie, spoglądając na Lilianne z uwagą. A ona? Ona też już niedługo podzieli jego los. I wcale nie wygląda na to, by ją to jakoś przerażało. Może w istocie jest miliony razy dojrzalsza od nich wszystkich?
avatar
Felix Veil
Prefekt

Age : 26
Liczba postów : 75
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Lilianne Moore on Nie Sty 17, 2010 9:21 am

Wybuchnęła nieopanowanym śmiechem słysząc wysiłki Felixa, pierwszy raz słyszała jak śpiewał, ale to nie to spowodowało jej śmiech. Śmiech spowodowała treść piosenki no i trochę fałszu wdzierającego się do repertuaru.
- Pięknie! - zaklaskała niczym widz w cyrku. Dosłownie, śmiałą się jak szalona, klaskała i próbowała się uspokoić. Występ klauna działał tak na chyba wszystkich lubiących się śmiać, a Lilianne z pewnością do takich osób należała, bo bawiła ją byle głupota, czasem śmiała się sama z siebie, o na przykład kiedy malowała paznokcie u nóg czerwonym lakierem i przypadkiem najechała na pietę. Zastanawiało ją jak to było możliwe, ale nie zastanawiała się długo bo myśli zagłuszył jej śmiech. Tak więc to często było z Lilianne.
- Ale do Enrike Iglesiasa jeszcze ci daleko - wystawiła mu język i spojrzała na tykający cichutko zegar ścienny. Która to godzina... Ze świstem wciągnęła powietrze i wstała gwałtownie.
- Felu Felu! Ja zaraz przyjdę poczekaj tu na mnie! Zaraz będę - niemal zaczęła krzyczeć, z ekscytacji, albo zdenerwowania, z Lilką to nigdy nic nie było wiadomo
-ZARAZ PRZYJDĘ! - krzyknęła na odchodne, na wypadek gdyby jeszcze nie usłyszał. I pognała. I tyle ja widzieli. Jasne być powinno, że po drodze uważała jeszcze na nauczycieli by któryś przypadkiem nie złapał jej po drodze. Oczywiście nim dodarła do dormitorium minęła jakaś chwilka, a nim znalazła to czego szukała i po co w ogóle wróciła do dormitorium minęła kolejna chwilka. Potem musiała jeszcze uczesać włosy, sprawdzić jak wygląda, co zajęło kolejną chwilkę. Czwartą chwilkę zajął jej powrót. Oh nie było to trudne, nauczyciele pewnie już spali, jedynie obrazy burzyły się, że blondynka świeci im po oczach.
- Jestem! - krzyknęła zmachana, nie, wcale się nie zmęczyła, to była pestka, niczym bieg z przeszkodami. Odkaszlnęła sobie i uśmiechnęła się uroczo podchodząc powoli do chłopaka i skrywając coś za plecami. Stanęła przed nim i wyszczerzyła się szeroko, iskierki w jej oczach tańczyły radośni, była zadowolona z tego co się szykowało.
- Musimy na chwilkę przerwać grę bo.... bo coś mam!- zarechotała jak głupia ale wciąż nie pokazała tego co ma za plecami.
- Wszystkiego najlepszego Felixie - uśmiechnęła się tym razem normalnie, zwyczajnie, tak Liliankowo, tak jak tylko ona się uśmiechała, i zazwyczaj tylko do panicza Veila. Odsunęła się niewielki krok w tył by zrobić miejsce na niespodziankę. Pudełko. Czarne pudełko, najzwyklejsza, a na nim czerwona kokarda. Podsunęła ręce z pudełkiem w stronę Felixa nie mówiąc już nic. Nagle z podwórka zaczęły dobiegać dziwne krzyki.
"NIE LUBIĘ CIĘ!" po chwili jeszcze coś a na końcu "UMARŁBYM!" tyle usłyszała Lilianne.
- O Boże! Felixie! Ktoś tu kogoś chce zabić! - spojrzała na niego z paniką w oczach.


// edytowałam xD

_________________
A bad woman is the sort of woman
a man never gets tired of.

***

***
Elita:Raymond De Noir, Gaspard Williams,
Felix Veil, Laurent De Noir, Marguerite Delgado,
Michelle Maxwell.
avatar
Lilianne Moore
Ave Shatan!

Age : 25
Liczba postów : 73
Join date : 17/06/2009

http://www.pronrzek.deviantart.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój Sukcesów

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach