Altanka

Go down

Altanka

Pisanie by Catherine Farvardin on Nie Cze 21, 2009 2:34 am

Skryta w cieniu. Miejsce, gdzie można spokojnie posiedzieć, bez tłumów, gwaru, hałasu dobiegających ze szkoły i podwórza. Oplatana przez różne gatunku kwiatów, rozkwitłych w lecie, wabiąc owady swoim delikatnym zapachem. W jej wnętrzu postawionych jest kilka ławek i mały stoliczek pośród pomalowanych na kolor pistacjowy ścian.

_________________
avatar
Catherine Farvardin
Administrator

Age : 25
Liczba postów : 136
Join date : 13/06/2009

http://beauxbatons.withme.us

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Gaspard Williams on Pon Cze 22, 2009 7:41 am

A skąd możesz wiedzieć, jak chciałby Gaspard? Może zależy mu na przyjaciółce od serca, a nie na kolejnej lasce do dymania, gotowej na zlecenie o każdej porze dnia i nocy? O takiej, z którą mógłby normalnie porozmawiać, pójść do sklepu, czy też zbudować zamek Beauxbatons z pasku, a następnie zniszczyć go na tysiąc sposobów?
Co do cieszenia się za każdym razem, gdy mu staje, Williams pewnie nigdy by się nie smucił, a wiadomo, że i on miewał 'ciche dni', nie odzywając się do nikogo, łażąc od kąta w kąt i rugając wszystkich po kolei za to, że mu kradną fajki, nawet jeśli tego nie robą.
Gdy tylko dłoń Hiszpanki dotarła do twarzy chłopaka, ten wzdrygnął się nieznacznie, a całe ciało oblała fala gorąca. Czy tak zachowuje się pierwszy lepszy? Czy w takim razie i on coś do niej czuje?
On, zrobiwszy którejś bachorka, zapewne nie zaprzestałby swoich działań, machnąłby na nią ręką i poszedł dalej. Ot, wstrętny maskulinista.
Williams wzruszył ramionami, brnąc przez zielone trawniki.
- No nie wiem, zawsze może być ten pierwszy raz - powiedział, nie odwracając się za siebie.
Po chwili dotarli do najczęściej obleganego przez beauxbatonskich huncwotów miejsca. Skryta w cieniu altanka, otoczona rzędami pnących się kwiatów i innych temu podobnych była punktem kulminacyjnym tego zamku, miejscem, którego nie można było ominąć, podczas odwiedziń w tej szkole. Działo się w niej tyle rzeczy...
Blondyn sięgnął do kieszeni spodni, wyjmując paczkę papierosów i różdżkę. Podsunął fajki w stronę Margerytki i usadowił swoje cztery litery na jednej z ławek.
avatar
Gaspard Williams

Age : 26
Liczba postów : 34
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Marguerite Delgado on Pon Cze 22, 2009 11:41 am

A skąd możesz wiedzieć, jak chciałby Gaspard?
Hej, nie bawmy się w tanie sentymenty. Margaritka doskonale zdaje sobie sprawę jaki jest Gass i każdemu kto powiedziałby jej, że ten chłopak mógłby siedzieć na plaży i lepić zamek z piasku, a potem po nim skakać aż zrówna go z ziemią i śmiać się przy tym do rozpuku, poprostu zaśmiałaby się w twarz i odesłała do kliniki urazów neurologicznych w św. Mungu. Dlaczego tak brutalnie? Dlatego, że Gaspardzik ani razu nie dał się poznać z innej, tej dobrej strony. Niech się ładnie postara, a wtedy Mar zrozumie, że jednak można z nim pójść na zakupy, rozmawiać i budować zamki z piasku.
(...)i on miewał 'ciche dni'
Taak, nawet biedna Margaritka padła jego ofiarą w "ciche dni". Otóż, wieczorem, gdy zafochany przesiadywał przy kominku w jednej z sal uprzejmie przyniosła mu kubek gorącej czekolady, a ten perfidnie wytrącił jej go z rąk i nakrzyczał na nią, że zawraca mu cztery litery. Ciesz rozlała się na podłogę, nogi i ręce Mar zostały brutalnie poparzone, a sama właścicielka kubka śmiertelnie się obraziła. Wtedy ich kontakty jeszcze bardziej się pogorszyły, o ile mogły.
Czy w takim razie i on coś do niej czuje?
Niestety panienka Delgado nie ma w sobie czujnika temperatury, ani tak idealnego wzroku, że widzi każde pojawienie się gęsiej skórki na ciele Gassa tudzież nie mogła zauważyć jego reakcji na dotyk, a szkoda.
Sam Gaspard powinien odpowiedzieć sobie na to pytanie, bo Mar doskonale wie, co do niego czuje.
Ot, wstrętny maskulinista.
Ot, typowy, rozpieszczony bachor-jedynak. Zapewne rodzice płaciliby nieziemskie alimenty nieletniej matce dziecka synalka erotomana, który nie może utrzymać swojej męskości w spodniach, a On dalej uśmiechałby się perfidnie i ciągał niewinne dziewczyny po schowkach na miotły.
No nie wiem, zawsze może być ten pierwszy raz
Wciąż pozostawała nieco w tyle, tuż za plecami Gassa. Jeśli myśli, że chodzenie w szpilkach, zwłaszcza po trawie jest takie łatwe, to jest w wielkim błędzie!
- Och, pierwszy raz mam dawno za sobą. - powiedziała niby lekceważąco, niby tajemniczo. Oczywiście nie miała na myśli pierwszego donosu, bo tego nigdy nie zrobiła, a pierwszą miłość cielesną.
- Więc to tu urzędują Wielcy Panowie Hunćwocy? - zapytała i niepewnie zajrzała do środka, po czym zajęła miejsce tuż obok Gasparda.
- Dzięki, ale palę tylko wtedy, gdy jestem wściekla. - odsunęła od siebie paczkę papierosów. - Masz może coś... Mocniejszego? - uśmiechnęła się całkiem niewinnie. O tak, Margaritka bardzo lubiła kosztować różnych trunków, a Gass jak i reszta paczki zawsze mieli coś dobrego, żadne tam tanie wino.
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Gaspard Williams on Pon Cze 22, 2009 12:36 pm

Jak nie dał, jak właśnie daje? Do tej pory nie rzucił żadną kąśliwą uwagą! Przecież pochwalił jej wygląd i w ogóle! Proszę nie spisywać go na starty, bo przecież się stara, teraz oczekujemy na krok ze strony panny Delgado.
Co do czekolady, to faktycznie truła mu dupę! Jak widzi, że ma EMO - Dej, to dlaczego się czepia, zamiast obejść szerokim łukiem? Sama się prosiła o nauczkę, więc wąty i zażalenia nie pod ten adres.
A Gaspard odpowiedziałby sobie na to pytanie, gdyby przed oczami miał inne podpowiedzi, niż 'nerwica', 'wstręt' czy 'choroba zakaźna'. A wyszłaby niezła bajka... No, ale może po dzisiejszym dniu jakoś zmieni się jego nastawienie do uroczej, zakochanej w tym boku seksu Hiszpanki? W końcu ona też była niczego sobie.
(...) a On dalej uśmiechałby się perfidnie i ciągał niewinne dziewczyny po schowkach na miotły.
Ha, dokładnie! Widzisz, jak świetnie mnie rozumiesz? Powinnaś zostać psychologiem, czy coś, znasz się na ludziach. Przynajmniej na Williamsie, nie wiem, jak to działa na innych osobników razy ludzkiej.
Cóż panienka Delgado miała na myśli, mówiąc o pierwszym razie? Niby rozmowa tak niewinnie zaczęta, a ta już zjeżdża na takie tematy! I kto tu ma syndrom rozpieszczonego jedynaka, m?
Kiedy dziewczyna pogardziła jego papierosami, wzruszył ramionami i wyjął jednego, odkładając resztę na stolik i zapalił papierosa, chowając różdżkę.
- A mam - odparł, uśmiechając się przebiegle i schylił się, majstrując coś przy ścianie altanki.
Po chwili zaś podniósł się, triumfalnie trzymając w dłoniach dwie butelki ognistej.
- Proszę się częstować - podał ciemnowłosej alkohol i strzepnął popiół peta gdzieś na posadzkę, otwierając swoją butelkę. - Jakiś toast? - spytał, unosząc wysoko swój trunek.
avatar
Gaspard Williams

Age : 26
Liczba postów : 34
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Marguerite Delgado on Pon Cze 22, 2009 1:36 pm

Przecież pochwalił jej wygląd i w ogóle!
Naprawdę, wielkie mi rzeczy! Najpierw sam się ślini na jej widok, gdy wchodzi do pojazdu, a teraz taka niby łaska Pana Williamsa?! Ona wcale nie potrzebowała jego komplementów, a wręcz przeciwnie były nawet nie wskazane, bo tylko wzbudzały w niej nadzieję.
Poza tym panienka Delgado już postawiła swój kroczek. Również stwierdziła, że wygląda całkiem dobrze i nawetgo dotknęła, czego już od dawna nie robiła, prócz zwyczajnych otarć na zatłoczonym korytarzu czy rękoczynów.
(...)to dlaczego się czepia, zamiast obejść szerokim łukiem?
Właśnie w tym problem, że o dziwo niczego się nie czepiała. Była nad wyraz miła i uczynna, myślała, że znów coś nabroiła i to przez nią panicz Williams ma zły humor. Wielokrotnie słyszała, że gorąca czekolada poprawia humor więc chciała poprostu usiąść i porozmawiać, a On tak ją potraktował! Wstrętny gnojek!
(...)zmieni się jego nastawienie do uroczej, zakochanej w tym boku seksu Hiszpanki?
Yyy... W takim razie zapytam: jak On jest do niej w tym momencie nastawiony? Nieprzyjaźnie? Chyba nie. Gdyby tak było, to nie obdarowywałby jej w pociągu tekstami starodawnych romantyków typu "Jesteś moim promyczkiem, wodą... Nie mogę bez Ciebie żyć..." Ble ble ble.
Powinnaś zostać psychologiem, czy coś, znasz się na ludziach.
Tak, tak, kiedyś myślałam nad resocjalizacją. Oj takiego pana Gasparda przydałoby się zresocjalizować. Zaczęłabym od odizolowania go od płci przeciwnej, a następnie przeszłabtm do brutalnego odebrania mu fajek i alkoholu, o!
Gdy zapalił papierosa poczuła znany jej zapach dymu. Z szerokim uśmiechem odwróciła się w stronę chłopaka, wyjeła mu papierosa z buzi i zaciągła się raz, ale porządnie, po czym włożyła go spowrotem do ust właściciela.
A mam
Wychyliła się by dokładnie ujrzeć gdzie chłopaki trzymają zakazane owoce Beauxbatons. O, być może nawet kiedyś z tego skorzysta, gdy Ona będzie miała emo-day (naprzykład, gdy ujrzy Gasparda śliniącego się z jakąś panną), przybłąka się tu, usiądzie na ławce i będzie spożywać napój alkoholowy dopóty dopóki nie osiągnie błogiego stanu zapomnienia. Rano znajdzie ją tutaj któryś Huncwot albo nie daj Bóg nauczyciel bądź przypadkowy uczniak.
- Więc to w tej skrytce trzymacie Wasze skarby? - spojrzała mu przez ramię. - Może kiedyś zabiorę tu Michelle? Chociaż nie, Ona nie pochwala tego, gdy piję, nie byłaby zachwycona. Wiesz, że nieco się różnimy? Ona jest bardziej spokojna, ułożona, rozważna, a ja całkiem odwrotnie, ale to już chyba wiesz. - ocho, coś ją wzięło na szczerą pogawędkę!
Uwaga, wyobrażamy sobie minę Margaritki, gdy ujrzała dwie, ogromne, pełne butelki Ognistej Whisky!
- Chcesz mnie upić?! Ja miałabym wypić tą całą butelkę? Po trzech łykach zaliczę zgon! Liczyłam na małą szklaneczkę... - stwierdziła pełnym przerażenia głosem i niepewnie uchwyciła w małe dłonie butelkę.
- Nie wiem, nie wiem... Za nowy rok szkolny? - niby banalny toast, a jednak dobrze rozpocząc od niego kolejny, nowy rok. W końcu każdy był wyjątkowy, niepowtarzalny i zawsze działo się mnóstwo przygód.
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Gaspard Williams on Pon Cze 22, 2009 2:46 pm

Rękoczyny... No cóż, Margerytka wyglądała na niewinną dziewczynkę, raczej spokojną, delikatną, ale kiedy już się zamachnęła, potrafiła nieźle przywalić.
Wstrętny gnojek? Emo-Dej z jej powodu? Słońce, przecież on ją uwielbiał! Wkurzać, oczywiście. Czekolada dobra na wszystko? Chyba raczej nie w tym przypadku. Trzeba sobie wbić już do tej małej, hiszpańskiej główki, że kiedy Gaspard chodzi jak z truty, nie podchodzić nawet z kijem!
Gdyby tak było, to nie obdarowywałby jej w pociągu tekstami starodawnych romantyków (...)
Oj, moja droga, jeszcze się musisz wiele o nim nauczyć! Kiedy dokucza, znaczy, że kocha. Kiedy rzuca słodkie słówka - przeważnie kocha, choć nie zawsze. W pewnej mugolskiej gazecie było również napisane - jak się chłopak patrzy, to znaczy, że kocha, a jak się nie patrzy, to znaczy, że też kocha, ale jest nieśmiały. Jaki z tego morał? Spytać wprost, a nie wierzyć wstrętnym piśmidłom!
Odizolowanie od osobniczek płci pięknej niezbyt by mu pomogło, w końcu miał jeszcze ręce, prawda? Fajki i alkohol... Ała, to już cios poniżej pasa!
Kiedy zabrała mu papierosa z ust, rzucił dziewczynie niemal mordercze spojrzenie. Kiedy zaś wetknęła mu go z powrotem, znów przeszedł go ten przyjemny deszcz. Do jego nozdrzy dotarł zabójczy zapach panny Delgado. Zabójczy w dobrym tonie, blondynowi aż się zakręciło w głowie od tej słodyczy. Miał ochotę na więcej, więcej!
'Wiesz, że nieco się różnimy?'
Doprawdy? Do tej pory wydawało mu się, że są jak dwie krople wody - obie darły się na niego i na Felixa. Tylko że Veil wyraźnie leciał na Chelle, a Gass niezbyt wyraźnie leciał na Marge. A przynajmniej nie dawał tego po sobie poznać.
- Małą szklaneczkę, to możesz sobie pić z Chelle, ze mną jak się pije, to tylko konkretnie - odparł, posyłając dziewczynie znaczące spojrzenie. - Niech będzie. Jaki początek, jaki cały rok? - stuknął się z jej butelką i upił łyk ognistej.
Poczuł w gardle znajome, przyjemne drapanie.
avatar
Gaspard Williams

Age : 26
Liczba postów : 34
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Marguerite Delgado on Pon Cze 22, 2009 3:55 pm

Doskonale powiedziane. Tylko na taką wygląda, ponieważ w dzisiejszej, brutalnej rzeczywistości potrafi sobie doskonale radzić, bez niczyjej pomocy. Taka Zosia Samosia. O, nawet z mężczyzną chcącym ją zgwałcić by sobie poradziła! Sam Gass stwierdził, że ma nieźle wyćwiczoną piąstkę, więc raz, dwa i by unicestwiła natręta!
Uwielbiał ją wkurzać, tak? I potem ma wielkie pretensje, że Ona również odpowiada na jego zaczepki ironią, a nie spokojnie i dyplomatycznie. Hej, ta dziewczyna nie należy do cierpliwych. Jeśli ktoś ją zdenerwuje, to nie uwolni się od niej przez najbliższą godzinę. Od tej chwili, gdy Gass będzie miał emo-day, to właśnie specjalnie będzie za nim chodzić i mu dokuczać!
Spytać wprost, a nie wierzyć wstrętnym piśmidłom
O, na taki gest ze strony Margaritkę nie warto liczyć. Ma tak po prostu podejść i rzucić pytanie: „Gaspardzie, kochasz mnie?” Blee. Ta dziewczyna na pewno się na to nie szarpnie. Obawa przed zrobieniem z siebie idiotki jest silniejsza. Co by było, gdyby ją wyśmiał i powiedział, że nie? Dziewczyna by się nie pozbierała do końca życia.
(…)w końcu miał jeszcze ręce, prawda?
Ugh, zaspakajał by się samodzielnie? Niesmaczne. Rączki zwiążemy szarą taśmą!
– Nie denerwuj się, chciałam tylko raz. Dobrze, może dwa. – uśmiechnęła się słodko i po raz kolejny wyjęła mu papierosa z ust tym razem na nieco dłużej, po czym znów ostrożnie umieściła go między wargami chłopaka. Czegoż to chce więcej? Zapachu Margaritki? Niech sobie pociąga noskiem od czasu do czasu, a będzie miał go aż w nadmiarze. Dziewczyna czując się już nieco luźniej śmiało wyrzuciła nogi na niski stolik stojący w altanie. Ot, sukienka nieco uniosła się do góry odsłaniając wyższe partie nóg czarnowłosej.
Do tej pory wydawało mu się, że są jak dwie krople wody - obie darły się na niego i na Felixa.
W tym przypadku były jak siostry bliźniaczki jednojajowe, lecz jeśli mowa o osobowości najbardziej było widać różnicę, gdy to Chelle wyraźnie upominała Mar by nie robiła kolejnego głupstwa.
– Mówiłam Ci, że Chelle nie pije! – również pociągła łyk Ognistej Whisky, lecz w znacznie mniejszej ilości. Gdy ją przełknęła kaszlnęła cicho przytykając dłoń do ust.
– Jeszcze nigdy nie piłam z gwinta! – zachichotała i upiła kolejny łyk coby przyzwyczaić gardło.
Niech będzie. Jaki początek, jaki cały rok?
– Mam propozycje. Co powiesz na to, żebyśmy, chociaż przez dziesięć minut powstrzymali się od głupich docinków? Takie niewinne wyzwanie. – puściła mu oczko, oczekując na odpowiedź.
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Gaspard Williams on Wto Cze 23, 2009 12:54 am

Skoro Margeritka chce go wkurzać, proszę bardzo, ale zrobi to na własną odpowiedzialność. Żarty żartami, ale naprawdę mogłyby z tego wyjść nieprzyjemne akcje.
Gdyby już zadała mu takie pytanie, z pewnością nie odpowiedziałby od razu, niczym w gorącej wodzie kąpany 'NIE!'. Raczej siedziałby w ciszy przez dłuższą chwilę, wpatrując się intensywnie w ciemne oczy Delgado, zastanawiając się, czy tylko żartuje, czy naprawdę chce go sprawdzić. Już to powinno dać dziewczynie do myślenia, że nie jest mu obojętna, że nie tylko ją toleruje, ale nawet...
Rączki zwiążemy szarą taśmą!
Oj, w takim razie prosimy, aby w tym czasie Marguerite nie pokazywała mu się na oczy! Jedno spojrzenie na jej zaznaczne biodra i bust, jeden wdech powietrza, będącym mieszaniną tlenu i jej zapachu i już go nie ma. Gdyby jeszcze przyszło jej na myść go dręczyć... Nie, wtedy nie ręczymy za siebie!
I znów jej zapach. Tym razem przyszedł nieco łagodniej. Delikatna woń czarnowłosej już wplątała się między cząsteczki powietrza, zdążył się do niej przyzwyczaić. I dobrze! Nie chcemu urządzać tu żadnego pokazu.
Co go obchodziła Michelle? Nie było jej tu teraz i nie musiał się zastanawiać, czym zadowolić pannę Maxwell, gdy oni pili i palili.
Słysząc propozycję, spojrzał na swoją towarzyszkę kątem oka, starając się sprawdzić, czy nie knuje czegoś więcej. Jednak nie doszukawszy się w jej zachowaniu niczego bardziej podejrzanego, pociągnął łyk ze swojej butelki i odstawił ją na drugą stronę ławki.
- Chwila prawdy, tak? - mruknął, prostując nogi i krzyżując ze sobą w kostkach pod stołem. - Tak więc, chcę ci powiedzieć, że... - zastanowił się chwilę, starając dobrać odpowiednie słowa.
W międzyczasie pochwycił zakrętkę od ognistej i zaczął ją obracać w dłoniach, obserwując ząbki, które zwykle zaciskały się na główce butelki.
- Że cię lubię. Ale tak... - kolejna przerwa i dłuższa chwila ciszy. - Tak naprawdę.
Wciąż na nią nie patrzył. Nie chciał, by zaśmiała mu się w twarz. Jeśli go wyśmieje, proszę bardzo będzie wiedział, co Margeritka miała na celu uzyskać tym zabiegiem. Jeśli jednak go nie wyśmieje...
avatar
Gaspard Williams

Age : 26
Liczba postów : 34
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Marguerite Delgado on Wto Cze 23, 2009 6:10 am

(…)ale naprawdę mogłyby z tego wyjść nieprzyjemne akcje.
Czy to byłby pierwszy raz, gdzie przydarzyłaby im się takowa akcja? Oczywiście, że nie. Sama Mar doskonale pamięta przebieg ostatniej, gdy rozstawali się pod koniec drugiej klasy, a widowisko było nieziemskie: wszystkie oczy przechodniów zwróciły się ku nim, zdezorientowana Michelle próbowała jakoś załagodzić sytuacji, Gass został spoliczkowany, a Mar opuściła peron ze łzami w oczach. Przez całe wakacje nie wymienili ani jednego listu, co przecież im się zdarzało, a biedny Gass zaliczył tylko dwanaście dziewczyn, ou. Chyba jednak nie chcemy więcej takiej kłótni…
(…)ale nawet...
Ach, jak ja nie lubię niedokończonych, niejasnych zdań! Taka Margaritka zapewne nie zniosłaby długo głębokiego spojrzenia panicza Williamsa i prędzej czy później spuściłaby wzrok, zmieszana i zawstydzona. I oczywiście nie żartowałaby. Mar jest święcie przekonana, że z takich spraw się nie żartuje i powinno się je traktować nad wyraz poważnie. Gdyby Gaspard powiedział ‘tak’ i Ona również odwzajemniłaby mu się tym samym i tu chłopak byłby miejmy nadzieję, mile zaskoczony!
…i już go nie ma.
Miałaś na myśli to, że się na nią rzuci? Jeśli tak bardzo prowokuje go biust bądź biodra Mar, to proszę bardzo od dziś będzie chodzić w czarnym golfie i szerokich spodniach by nie drażnił go i jej tyłek, nogi. O to chodziło?
Taak, Gaspard i jakikolwiek pokaz? Toż to prawie nieetyczne! Zdecydowanie bardziej odpowiada mu, gdy to płeć piękna rozpacza i pada mu do kolan, bo ją rzucił bądź też odmówić chociażby pójścia na bal. Panna Margaritka nazwałaby go po prostu świnią, ale cii, przecież miała być grzeczna, sama to zadeklarowała.
Ach, ma się rozumieć, że ten ostatni łyk to na odwagę? Cóż, nie ukrywamy, przyda się.
Chociaż Margaritka sobie podarowała i odstawiła butelkę na stół. Wierzyła we własne umiejętności, ot.
Tak, więc, chcę ci powiedzieć, że...
Stanowczo za dużo alkoholu, ponieważ w momencie, gdy Gaspard rozpoczął swą przemowę temperatura ciała Hiszpanki gwałtownie podskoczyła i z niecierpliwością oczekiwała dalszego ciągu. Oby tylko nie zdarzył się w kolejnym odcinku.
– Że? – zdjęła nogi ze stołu i odwróciła się w stronę Gassa, podbierając podbródek dłonią. Gdy usłyszała upragniony ciąg dalszy uśmiechnęła się nieśmiało i przyjrzała się chłopakowi.
– Ja też bardzo Cię lubię, ale nigdy o tym nie mówiłam, bo wiesz, co by było gdyby taki Felix się o tym dowiedział? Albo, nie daj Bóg, Twoje fanki! Zepchnęłyby mnie ze schodów przy pierwszej lepszej okazji! – widzisz Gass? Wcale Cię nie wyśmiała, a wręcz przeciwnie – potwierdziła.
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Gaspard Williams on Wto Cze 23, 2009 8:53 am

Trzynaście, trzynaście! Mała różnica, ale jednak warto pamiętać o tej czarnoskórej piękności.
Co do akcji na peronie, to była przecież kropla w morzu. W końcu darli się na siebie wielokrotnie, zwłaszcza w miejscach publicznych. Bo jak się zachowywali, gdy byli sami? O, właśnie mamy tego przykład! Stawali się o wiele łagodniejsi i spokojniejsi. Czyli co, wszystko pod publikę?
Te niedokończone zdania są po to, by stopniować napięcie, moja droga. Tak jak w tych mugolskich serialach - ciąg dalszy nastąpi, co zmusza widza, by przyszedł następnym razem i obejrzał. Tak jest i w tym przypadku. Jeśli Margerytka spuściłaby wzrok, to dałoby Gaspardowi jeszcze więcej do myślenia. Czy ona na serio coś do niego czuje, czy tylko taką zgrywa? I oczywiście, byłby mile zaskoczony, w końcu taki szok! Pewnie znów będzie EMO-DEJ i będzie się zastanawiał, co z tym fantem zrobić - bo za laskami to już raczej sobie nie pobiega. Miejąc na uwadze rękę czarnowłosej.
Nie tyle, że się na nią rzuci, ale że odpływa. Masz czasami takie uczucie, że grunt usypuje Ci się spod nóg? Masz wrażenie, że lecisz nad bezkresnym morzem? Tak, o to uczucie właśnie mi chodzi.
Co do pokazu, to przecież może być i w drugą stronę, czy tak? Chociaż... Czy Williams zniżyłby się do poziomy Felixa, by błagać osobniczkę płci przeciwnej o jej miłość? Znaczy, nie tyle zniżył, bo przecież panicz Veil już taki był, z wyboru. Choć z drugiej strony to nie on wybierał sobie obiekt swoich westchnień, miłość jest ślepa.
'Zepchnęłyby mnie ze schodów przy pierwszej lepszej okazji!'
I ta znów żarciki! Gaspardowe usta mimowolnie wygięły się w łuk uśmiechu.
- No tak, ale Chelle przecież nie zrzucają - zaśmiał się, rzucając wzrokiem na ciemnowłosą. - A przecież mnie lubi.
No, to niekonieczne odpowiedni przykład, ale skąd miał wiedzieć jak bardzo sięga 'bardzo' w słowach Marguerite?
avatar
Gaspard Williams

Age : 26
Liczba postów : 34
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Marguerite Delgado on Wto Cze 23, 2009 9:53 am

Gass naprawdę się niezaspokojonym nimfomanem, jeśli już bierze się za kobiety innej rasy. O, jakby mu te tutaj, które ma pod nosem nie wystarczały! Francuzki, Angielski, nawet taka Hiszpanka się trafiła!
Czyli co, wszystko pod publikę?
Pewnie tak bardzo się do tego przyzwyczaili, że nie mogą się obejść bez krzyków i wrzasków. Swoją drogą społeczeństwo szkolne też nie zna ich z innej stroni i wręcz oczekuje od nich zwartych akcji. Ciekawe jakby zareagowali gdyby nagle weszli do sali w porze lunchu trzymając się za rękę bądź spędziliby popołudnie na zewnątrz czule się obejmując? Na pewno byłoby to wielką sensacją i byliby głównym tematem plotek w całej szkole.
Miejąc na uwadze rękę czarnowłosej.
Za chwilę już wszystko się wyjawi i Gaspardzik nie będzie musiał główkować, lecz wszystko zostanie podane mu na tacy. Ot, Margaritka się szarpnie i dobitnie wyjawi mu prawdę. Mile zaskoczony? Nie wiem, nie wiem. Zwłaszcza, że będzie oczekiwać od niego jakiejkolwiek odpowiedzi, chociażby tej najgorszej. Będzie wiedziała, na czym stoi, czy już ma płakać i zażywać środki antydepresyjne czy jeszcze się powstrzymać. Tak, więc nie ma to tamto emo-day w najbliższym czasie go czeka, lecz czy wtedy Mar da mu spokój i nie będzie do niego podchodzić, nawet z kijem? Wątpliwe. Co do rączki, to oczywiście racja. Niech no tylko go zobaczy z jakąś panną, a już po nim!
Tak, o to uczucie właśnie mi chodzi.
Ou, ale to chyba nie jest normalne, prawda? Coś się ma na rzeczy i coś się święci. Gdyby była mu całkowicie obojętna nie tak to by wyglądało. Wprawdzie różni się nieco od innych dziewczyn, jest dość charakterystyczna, ale żeby aż tak?
Co do błagania o miłość, to w tym przypadku to odpada. Jej nie musiałby błagać, bo Mar odwzajemniłaby jego uczucie.
W tym właśnie momencie miała ochotę zapaść się pod ziemie. Weszła w bagno, które, co rusz ją wciągało coraz głębiej i głębiej. Jak się teraz z tego wyplącze? Ups, będzie bardzoo ciężko.
– Emm… Owszem, ale ja miałam na myśli inne… Lubienie. – wlepiła wzrok w mrówkę, która przemierzała dziesiąte z kolei okrążenie po drewnianej podłodze, wciąż intensywnie mnąc koronkowy skrawek białej sukienki. – Chodziło mi o to, że ja… – jeśli Gass jest choć trochę spostrzegawczy to na pewno zauważy na twarzy czarnowłosej dwie malinowe plamki. – Och! – warknęła. – Kocham się w Tobie już od roku. – powiedziała na jednym wdechu, a w jej głowie odezwało się proste pytanie ‘Coś Ty najlepszego zrobiła?!’. Miejmy nadzieje, że teraz zrozumie, dlaczego fanki tak bardzo pragnęłyby śmierci Margaritki i nie każe jej jeszcze raz tego powtarzać.
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Gaspard Williams on Wto Cze 23, 2009 2:06 pm

Jak mu nie wystarczają, to znaczy, że musisz się bardziej postarać, prawda? Znaczy, wróć! Jeszcze nie wie, jaka panna Delgado jest w łóżku, więc nie może powiedzieć, że mu nie wystarcza to, co ma.
Ach, staliby się nie tylko pożywką dla wynudzonej młodzieży, czytelników Uszu Dalekiego Zasięgu, spragnionych jakiejkolwiek sensacji. Gaspard zapewne zacząłby ubolewać, gdyż jego napalone fanki nie byłyby już tak napalone. A może wręcz przeciwnie - doszłyby do wniosku, że skoro Marge udało się oblać miodem stwardniałe serducho Williamsa, to i im się uda.
Środki antydepresyjne? Ej, przecież gdyby Gaspard odparł, że jej nie kocha, to nie byłby koniec świata! W końcu ile dziewcząt słyszało już te słowa z jego zmysłowych ust. Ale spokojnie, jeszcze nie wszystko stracone. Gaspard jeszcze nie utkwił spojrzenia głęboko w błękitnych oczętach Hiszpanki, więc jeszcze coś się może zmienić.
Kij?! Rączka?! Mamo! Czyli jak jej odmówi, to ma się nie pokazywać w towarzystwie żadnej panny? A jak się zgodzi, to tym bardziej? Też mu się lachon trafił... Swoją drogą, przecież on się nigdy z żadnymi dziewczynami nie pokazywał. Jak jakąś przeleciał, to w krzakach, na ławce, w Komnacie Kominkowej, po zajściu całkowicie o niej zapominając, więc można powiedzieć, że tak naprawdę dostaje przyzwolenie na robienie tego, co robił do tej pory.
Tak, różni się od innych. Aż tak? Dziewczyno, nie pochlebiaj sobie! W końcu nasz młody bóg seksu jest po kilku głębszych, trzeba mu wybaczyć tą słabość.
Ona się tu tak denerwuje, a on zachodzi w głowię, o co może tej pannicy chodzić. Bo przecież była jego kumpelą do kłócenia się! Do wiecznych sprzeczek, do picia i palenia! Ej, nie zmieniajmy tego!
'Kocham się w Tobie już od roku.'
Właśnie, Marge, coś ty najlepszego zrobiła?! Blondyn przełknął ślinę, zastanawiając się, cóż powinien teraz odpowiedzieć. Szybko przewertował kartoteki w swojej mózgownicy, nie potrafiąc znaleźć niczego sensownego. Owszem, wiele dziewcząt wstecz wyznawało mu miłość, ale wtedy spławienie ich było rzeczą dziecinnie łatwą. Teraz po prostu nie potrafił. Czyżby... blokada? Tak, tylko w jakiej postaci?
Chłopak odwrócił głowę w stronę brunetki. I nastąpiła rzecz dziwna, niespodziewana. Nie, Gasp, nie rób tego! Tak zapewne krzyczałby w tym momencie tłum jego fanek, gdyby tylko ich widziały. Ale nie widziały. Williams wyciągnął rękę i delikatnie ujął podbródek Hiszpanki.
- Marguerite, wiesz, że to poważne i niezbyt proste? - szepnął. - Na Merlina, nie mam pojęcia, co teraz czuję. Czy dasz mi... - znów cisza. Ach, Gasp powinien zostać scenarzystą łzawych filmów dla kobiet! - Czy dasz mi trochę czasu? - spytał, uśmiechając się nieco koślawo.
I cała ochota na przelecenie panienki Marge odleciała w niepamięć, cała romantyczna atmosfera wyfrunęła w kosmos! Jak to naprawić, no jak?!
avatar
Gaspard Williams

Age : 26
Liczba postów : 34
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Marguerite Delgado on Wto Cze 23, 2009 5:16 pm

(…)że musisz się bardziej postarać, prawda?
Dlaczego Mar miałaby się choć trochę starać? Dlaczego miałoby jej choć trochę zależeć by pokazać, że jest niezła w łóżku? Na Boga, nie porównujmy jej do tych napalonych dziewuch, które usilnie chcą mu się przypodobać! Nie jest nawet jego dziewczyną, więc dopóki nią nie będzie – zapominamy o tego typu przyjemnościach. Chociaż nawet, gdy jej odmówi, to nie będzie aż tak zdeterminowana. Po prostu pogodzi się z tym faktem i cóż, jakoś będzie żyła sobie dalej w wielkiej przyjaźni ze środkami antydepresyjnymi.
(…)czytelników Uszu Dalekiego Zasięgu, spragnionych jakiejkolwiek sensacji.
Ach, już widzę ten artykuł na pierwszej stronie, wytłuszczonym drukiem! Szkolny Bóg Seksu Gaspard Wu powiedział ‘tak’! Uff, na razie nie sakramentalne, lecz powiedział i stał się tym samym mężczyzną zajętym, już nie singlem! Kimże jest jego wybranka? Uroczą Hiszpanką. Zrozpaczone fanki nadsyłają mnóstwo listów oblanych własnymi łzami, a nawet krwią!
W końcu ile dziewcząt słyszało już te słowa z jego zmysłowych ust.
Dupa, dupa, dupa! Margaritka nie jest byle kim i nie można jej tak traktować! Kocha go już od roku, ukrywała się z tym uczuciem i jak to nie zabrzmi – była mu wierna! Tak, nie była z nikim. Nie licząc tych przelotnych znajomości na nocnych imprezach na plaży podczas wakacji.
Czyli jak jej odmówi, to ma się nie pokazywać w towarzystwie żadnej panny?
Jak tam sobie chce. Wtedy nic do niego nie będzie miała, pewnie nawet nie będą rozmawiać prócz zwykłego ‘cześć’. Choć musi mieć tą świadomość, że będzie sprawiał jej wielką przykrość. Natomiast, gdy będzie jej facetem, to już będzie o wiele gorzej. Wtedy będzie miała do niego pełne prawa i będzie urządzać mu dziki awantury zazdrosnej żony, o !
(…)jest po kilku głębszych, trzeba mu wybaczyć tą słabość.
Jeżeli mówi jej to wszystko tylko, dlatego, że jest pod wpływem alkoholu to niech stąd wyjdzie i nie pokazuje jej się na oczy! Proszę bardzo, kolejne panienki czekają z otwartymi dziurami na przyjście naszego wielkiego Boga Seksu, sio!
Ej, nie zmieniajmy tego!
Cóż, teraz wszystko zależy od niego. Mar już powiedziała, co miała powiedzieć i nic już nie wskóra.
Tylko błagamy niech się nad nią nie lituje, niech nie obiecuje jej rzeczy, których nie będzie w stanie zrealizować. Nie kocha jej, nic do niej nie czuje – niech powie to od razu.
Marguerite, wiesz, że to poważne i niezbyt proste?
– Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, Gass. Nie spodziewałeś się, co? A jednak. - uśmiechnęła się delikatnie, a jej wzrok był jakby nieprzytomny, wciąż rozmarzony. Czuła się już całkiem dobrze, ta dłoń na podbródku zdecydowanie dodała jej otuchy, pewności siebie.
– Tak, masz tyle czasu ile zechcesz, ile potrzebujesz. Tylko nie każ mi aż tak długo czekać, dobrze? – uniosła swą ciepłą dłoń i przytknęła ją do dłoni Gasparda. Ułożyła głowę tak by całkowicie dostosować się do jej kształtu.
Jak to naprawić, no jak?!
Proszę bardzo! Margaritka przejmuje wszystko w swe zręczne rączki!
Cóż, próbowała się powstrzymywać, lecz się nie udało, a alkohol zrobił swoje. W pewnym momencie przysunęła się do niego jak najbliżej tylko się dało i przyssała się do jego ust, niczym pijawka. Bez ogródek, umieściła język w jamie ustnej chłopaka, badając każdy milimetr jego podniebienia. Od czasu do czasu przygryzała dolną wargę chłopaka, co sprawiło, że pocałunek stał się jeszcze bardziej namiętny. Być może to pomoże mu dokonać trafnego wyboru?
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Gaspard Williams on Sro Cze 24, 2009 4:35 pm

Ależ skąd, Marguerite nie musi mu niczego udowadniać! Niech tylko pokaże, na co ją stać, będzie sobą, a nie sterczącą kłodą, bo takich nie tolerujemy, jak ta czarnula. Zgrywała taką fajną, a w łóżku okazała się zupełnym beztalenciem, takiej to od razu powiedział 'Next' na wzór tego amerykańskiego reality show. I nie, środki antydepresyjne nie były dobrym rozwiązaniem. No, może lepszym, niż cięcie się, ale to i tak wyniszcza organizm. Nie, stanowczo nie, dbamy o nasze klientki.
Krew, byle nie krew! Znaczy, fanki niech robią, co chcą. On jeszcze żadnej nie powiedział 'tak', nie lubił kłamać, gardził kłamstwem. Dlatego z każdą (a raczej prawie każdą) zgadzał się na małe frutti dimare, ale tylko tyle. Przecież nikomu nic więcej nie obiecywał, a już na początku zastrzegał, że nic więcej z tego nie będzie - same się zgadzały.
(...) była mu wierna!
Ach, jakie to piękne! Janie, chusteczki! *Bierze popcorn i rzuca nim w odbiornik - Ta wieczorynka nie jest na faktach!*
Dlaczego mają mówić sobie zwykłe 'cześć', skoro do tej pory normalnie ze sobą rozmawiali? Jeśli im nie wyjdzie (w co nie wątpię), to czy muszą od razu zrywać ze sobą wszelkie kontakty, ograniczając się wyłącznie do powitania? Otóż nie, mogą zachowywać się tak samo, przecież nic się nie zmienia. I nie, za awantury dziękujemy, nie są nam potrzebne. Mamy ich aktualnie zbyt wiele na koncie, na co więcej? Ale co do pełnych praw i nazywania go jej mężczyzną... Kelner, zamawiam!
One z otwartymi dziurami to czekają i czekają, niczym Dziewica Orleańska na zbawienie, a i tak ją spalili. Czy w ich przypadku miało byc inaczej? No tak, nadzieja umiera ostatnia. Niech więc czekają, bo on tu się ładnie powolutku upija, wciąż zdecydowanie zdając sobie sprawę z tego, co robi. Proszę wybaczyć, ale tak prędko nie pozbędzicie się tego wolnej woli i sumienia przez pijaństwo, gdyż posiada on niesamowicie twardą głowę.
Jak już zostało wcześniej powiedziane, Gaspard brzydzi się kłamstwem i z pewnością nie powie Margeritce, że się w niej kocha, w końcu sam jeszcze tego nie wie.
'Nie spodziewałeś się, co?'
Jak cholera! Tego nie widział nawet w najśmielszych snach, będąc niepoprawnym optymistą. Zawsze wydawało mu się, że przyjaźń damsko - męska nie istnieje, choć on i Marguerite mieli być wyjątkiem od reguły. Jak widać, nic z tego nie wyszło.
I nie, nie będzie kazał jej długo czekać. Od kilku godzin to kilku dni maksymalnie. W końcu on nie miał w zwyczaju długo myśleć. Jak już raz coś zdecydował - zdania nie zmieni. A jak do czegoś nie może dojść - to już do tego sam nie dojdzie.
- Nie będę - odparł równie cicho. Czując na swojej dłoni ciepły dotyk dziewczyny, ponownie przeszedł go przyjemny dreszcz. Skąd te ciągłe dreszcze?! Ej, to Marge, twoja Marge, a nie jakaś plastikowa lasencja! Co do lasencji, to przy żadnej dziewczynie nigdy nie czuł się w ten sposób, ale przecież można subtelnie ominąć ten fakt, ładnie go zatuszować.
I nagle stała się kolejna, niezaplanowana rzecz. W momencie, gdy tylko czarnowłosa zmniejszyła niebezpiecznie odległość między nimi, również nachylił się w stronę Hiszpanki. Dotrałwszy wreszcie do jej ust, powoli przymknął oczy, okręcając ciało bardziej w stronę dziewczyny. Oddawał każdy jej pocałunek, jeszcze bardziej go pogłębiając, błądził językiem w jej ustach. Zaś jego druga ręka dziwnym trfem wylądowała w talii Delgado, przyciskając ją bardziej do panicza Williamsa. Czy to mu pomoże dokonać wyboru? Hmm... Pożyjemy, zobaczymy. Miejmy nadzieję, że raczej tak.
avatar
Gaspard Williams

Age : 26
Liczba postów : 34
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Marguerite Delgado on Czw Cze 25, 2009 6:05 am

Och, a czy Marguerite kiedykolwiek nie była sobą w towarzystwie Gass’a jak i innych ludzi? Oczywiście, że nie. Jej żelazna zasada brzmi by zawsze być sobą bez względu na okoliczności, a jeśli Twoja osobowość komuś nie odpowiada, próbuje na siłę Cię zmienić, to cóż, przykro nam… Jak to powiedział Gass: ‘Next!’
Także nie ma, co liczyć na to, że nagle stanie się napompowaną pudernicą i będzie robić doszczętnie wszystko, co tylko zażyczy sobie panicz Williams. O nie! Wprawdzie kocha, lecz wszystko ma swoje granice. Mimo tej miłości potrafi zachować jakiś tam zdrowy rozsądek i wie, kiedy powiedzieć dość.
Dobrze, środki antydepresyjne zostawiamy w spokoju. Wsadzimy ją do dormitorium na cały dzień, ukradkiem zwolnimy z lekcji i dziewczyna będzie mogła mazać się całymi dniami. Nic tak nie pomoże Margaritce jak samotność, oho!
Jeśli mowa o fankach, to, dlaczego, gdy Gass wykonał już swoją męską robotę latały za nim jak nawiedzone i prosiły o więcej, albo rzucały mu się do stóp bądź, co innego?
Dlaczego mają mówić sobie zwykłe 'cześć', skoro do tej pory normalnie ze sobą rozmawiali?
Jak sobie wyobrażasz ich kontakty po pięknym wyznaniu Mar, po upojnej nocy w altance oraz po koszu, który w najbliższym czasie dostanie Mar? Oczywiście, że kiepsko. Dziewczyna będzie się czuć nieco skrępowana po tym wszystkim, co będzie miało miejsce w najbliższym czasie. Ciężko jej będzie żyć ze świadomością, że On wie, iż go kocha, a jednak nic z tym nie zrobił. Oczywiście będzie mu mieć za złe, że podle ją wykorzystał. Tak, wiem, to Ona rozpoczęła pocałunek, lecz On mógł to stosownie przerwać by nie robić jej złudnych nadziei, a jak wiemy – nie przerwie. I jak już wspominałam z bolącym sercem będzie znosić ociekające seksem opowieści Gass’a o jego kolejnych zdobyczach.
Niby zmusza nasze Orleańskie Dziewice by czekały, lecz zadajmy takie podstawowe pytanie: ile dziewczyn przeleci podczas dzisiejszego balu, gdy już skończy zabawiać się z Mar? No właśnie.
O, jeszcze tego nie wie? Podobno On nie potrafi kochać, nigdy nie zaznał tego uczucia więc…? Ugh, czuje, że będzie kiepsko.
Jak widać, nic z tego nie wyszło.
Przyjaźń damsko męska? Oczywiście, że takowej nie ma. Przeważnie kończy się w łóżku i również tutaj mamy tego najlepszy przykład: zaraz się ze sobą „prześpią”. Poza tym u nich z tą przyjaźnią było odkąd pamiętam ciężko. Niby tak się nie lubili i w ogóle wszystko, co najgorsze, a już na powitanie w przedziale poleciały przelotne całusy, uśmieszki, spojrzenia. Ach, wszyscy wiedzieli, że coś ma się na rzeczy, lecz Oni oczywiście nie.
Od kilku godzin to kilku dni maksymalnie.
Oho, już widzę minę Mar, gdy wezwie ją ‘na słówko’. Toż to będzie niczym Sąd Ostateczny! I dokładnie skończy się albo niebem albo piekłem. Niebem, jeśli Gass powie ‘tak’, a wtedy Mar rzuci się na niego, gorąco całując. Piekło… Jeśli zacznie owijać w bawełnę i w końcu padną okrutne słowa „Lepiej byśmy zostali przyjaciółmi…”. Co wtedy zrobi Mar? Spuści głowę i sobie pójdzie, bo, na co będzie czekać? Zbawienia nie będzie, koniec.
Skąd te ciągłe dreszcze?!
Ja chyba wiem, ale cii, nie zapeszajmy. Niech Gass sam do tego dojdzie. Niech wreszcie wysili swoją mózgownicę w innym celu niż ‘Jakby jej tutaj dobrze zrobić, a się nie narobić?’.
Mar zatracona całkowicie w tejże czynności natychmiast zmieniła pozycję na tą klęczącą by mieć jeszcze lepszy dostęp do kuszących ust chłopaka. Swobodę ruchów całkowicie ograniczała jej sukienka, ale cicho. Pocałunki z tych delikatnych, jeszcze nieśmiałych stawały się coraz bardziej agresywne, wręcz natarczywe. Ręka Gasparda, która co rusz dociskała ją bardziej do ciała chłopaka sprawiła, że bezprecedensowo usiadła na jego kolanach. Nie przerywając pocałunków zajęła się drobnymi guziczkami czarnej koszuli chłopaka, odpinając jeden po drugim, aż w końcu dotarła do samego końca. Powoli zsunęła czarny materiał z ramion blondyna, sprawiając, że jej oczom ukazały się te najbardziej męskie górne partie ciała. Cóż, nie miała okazji by dobrze im się przyjrzeć, kiedyś będzie jeszcze na to czas.
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Gaspard Williams on Pią Cze 26, 2009 5:14 am

Spoiler:
Po raz kolejny powtarzam, iż nie wymagamy od panny Marguerite zmiany, lecz pokazania tego, na co ją stać. Przecież Gaspard nigdy nie widział swojej kależanki w trakcie owej czynności, więc skąd miał wiedzieć, jaka jest w akcji? Pozostało mu tylko czekać, aż sam sprawdzi. Do tej pory zadowalał się nieco innymi dziewczętami, na przykład tą czarnoskórą, piękną, choć niesamowicie oziębłą Francuską. I nie, nawet gdyby była taka możliwość, Williams z pewnością nie zmieniłby Delgado w napompowany plastik z tapetą na twarzy grubości ściany z generatora numer trzy w Czarnobylu (metr, dwa?).
(...) dlaczego (...) prosiły o więcej, albo rzucały mu się do stóp bądź, co innego?
Jeszcze się pytasz?! Odpowiedź jest tylko jedna - jak coś ci się podoba, to chcesz to mieć. Blondyn po prostu tak świetnie wykonał swoją "męską robotę", że dziewczyny mimo braku odwzajemnionej miłości ze strony chłopaka, wciąż pragnęły go mieć, poczuć go w swoich "otwartych dziurach".
Oczywiście, że kiepsko.
Oj, ale dlaczego tak brutalnie? Wciaż mogą normalnie rozmawiać. To, że jedno kocha drugie bez wzajemności, nie znaczy, że muszą kompletnie zerwać ze sobą kontatky (oglądałaś może "Hożych doktorów"? Tam jest taki motyw) W końcu z iloma dziewczynami rozmawia on do tej pory? No dobrze,nie porównujemy Marge do innych przedstawicielek płci żeńskiej, z nią nie byłoby tak łatwo, w końcu się przyjaźnią, a z tamtymi zamienił ledwie kilka słów na krzyż. On też z pewnością odczułby skutki takiej zmiany.
Miłość, chwila, prosimy go jednak nie przekreślać! A może by tak panna Delgado szarpnęłaby się na to, aby mu jakoś wytłumaczyła istotę kochania? A jak ładnie poprosi? Tak, już po tej "poważnej rozmowie", która miała wkrótce nastąpić.
Wracając do czasu teraźniejszego, gdy tylko Marguerite przeniosła się na jego kolana, wprawionym ruchem kilku palców podsunął delikatny materiał białej sukienki Hiszpanki do góry. Bo po co mają się całkowicie rozbierać? Wystarczy tylko umożliwiony dostęp do kilku partii ciała obojga uczniów. Uchwycił stanowczo kształtne uda nastolatki, kierując się w stronę jej koronkowej bielizny.
Pocałunki dziewczyny stawały się coraz nachalniejsze, wulgarniejsze, co okazało się niemałym zaskoczeniem dla panicza Williamsa, ale przecież nie będzie jej wyganiał, ani się poddawał. Wręcz przeciwnie, dotarłwszy dłońmi do jędrnych pośladków, pochwycił je i przyciągnął czarnowłosą do siebie, redukując odległość między nimi do całkowitego minimum. W tym samym momencie jego lewa ręka nieco mu się 'omsknęła', lądując w kroku Marguerite, a długie palce zaczęły pieścić przez materiał jej płeć.
avatar
Gaspard Williams

Age : 26
Liczba postów : 34
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Marguerite Delgado on Pon Cze 29, 2009 12:14 pm

Spoiler:
Przecież Gaspard nigdy nie widział swojej koleżanki w trakcie owej czynności…
Ha! Czego Gaspard od niej wymaga? Na jego oczach miałaby kochać się z innym mężczyzną, a On miałby siedzieć wygodnie w fotelu i na to wszystko patrzeć? Phi, też mi życzenie! Wprawdzie obiło jej się o uszy, że mężczyźni mają różniaste fantazje erotyczne, ale żeby aż do tego stopnia?! Chociaż kto wie, co chodzi po głowie Gaspardowi? Być może nie zawsze ma ochotę robić, a chciałby po prostu popatrzeć i się tym delektować? Uprzedzam, że na takie widowisko nie ma, co liczyć ze strony Mar. Ona żarliwie sądzi, iż seks powinien odbywać się w gronie dwóch osób, nie więcej. Żadne trójkąciki, czworokąciki, pięciokąciki, o nie!
Kto wie, czego Gass spodziewa się po Margaritce? W każdym razie, dla jego wiadomości, dziewczyna nie preferuje dwugodzinnej gry wstępnej i subtelnej miłości. Natomiast zdecydowanie lubi szybki, ostry seks, pełen brutalności, agresji. Mrau.
Margaritka jest wniebowzięta, że Gaspard mimo ciągłe nadmiaru kobiet w swoim życiu wciąż potrafi zauważyć naturalne piękno Hiszpanki. Cóż, aż dziwnym jest, że nie brakuje mu biustu wielkości melonów, który całkowicie by go zgniótł i ciągłych dopowiedzi, jaki On to nie jest piękny i wspaniały. Oby tak dalej.
Blondyn po prostu tak świetnie wykonał swoją "męską robotę"…
Margie może powiedzieć dokładnie to samo, co Gass kilka linijek wyżej. Tak samo nie miała okazji poznać jak wykonuje swoją pracę toteż nie może ocenić czy błagania jego fanek są na miejscu czy też nie. W każdym razie choćby nie wiem, jakie cuda tutaj z nią wyczyniał, na pewno nigdy nie poprosi go o więcej. Mimo tej miłości, swoją godność jeszcze ma, o!
Oj, ale dlaczego tak brutalnie?
Już mówiłam, że Mar czułaby się zażenowana swym miłosnym wyznaniem, które zostało odrzucone toteż gdyby dla przykładu ujrzała go na korytarzu, udając, że sobie cos przypomniała, skręciłaby w boczny korytarz ukrywając się w pustej sali. Ewentualnie mógłby ją gdzieś dopaść. Wtedy nie miałaby gdzie uciec.
A jak ładnie poprosi?
Gdyby tylko poprosił, to oczywiście, że tak, lecz z własną inicjatywą Marguerite tym wypadku nie wyjdzie. Swoją drogą, ciekawe jak zareaguje, gdy opowie mu, co się z nią dzieje, gdy go widzi, gdy z nim rozmawia, gdy siedzą razem przy kominku i się wygłupiają. Oj, jeszcze panicz Williams się zawstydzi i zarumieni, co wtedy?
Oczy Marguerite powędrowały ku dołowi, gdy materiał sukienki został uniesiony do góry. Najpierw ukazały się uda, później skąpa, koronkowa bielizna i wtedy Gass zatrzymał unoszenie białego materiału. Przecież to było najistotniejszym punktem całej zabawy, prawda? Całkowicie się zgadzam. Toż to szybki numerek w altance, a nagość nie jest konieczna. W końcu zawsze istnieje możliwość, że ktoś ich tutaj nakryje! Gdyby nawet tak się stało nie zobaczy żadnej partii ciała, której niepowinien widzieć. Gdy już nie było między nimi żadnej odległości kilkakrotnie wykonała zdecydowane ruchy biodrami, ocierając się swą kobiecością o jego męskość. Nogami obtoczyła biodra chłopaka, zaplatając je na końcu.
Początkowo nieśmiało skierowała ciepłą dłoń w stronę rozporka chłopaka. Wciąż patrząc mu w oczy rozpięła czarny guzik jego spodni, a później już tylko zamek. Jej oczom ukazało się znaczne uwypuklenie w bokserkach. Uśmiechnęła się nieznacznie i już miała zabrać się za ukazanie męskości Gass’a całemu światu tzn. wyjąc ją z bokserek, gdy jego dłoń, jak to powiedziałaś, ‘omsknęła się’ na jej kobiecość. Przymknęła oczy i rozwarła czerwone usta, z których wydobyło się znaczne westchnienie. Resztkami ‘sił’, by dać mu lepszy dostęp do swej płci, okręciła się w drugą stronę tak, że z głową opartą na ramieniu chłopaka niemal na nim leżała opierając się o jego tors.
– Jestem Twoją dziwką. – wymruczała, przygryzając płatek ucha Gasparda. Skąd wzięły się te niespodziewane słowa? Mar wielokrotnie słyszała, a nawet na własnej skórze wypróbowała, że takie, zdawać by się mogło, brutalne określenia wzmagają ostrość seksu i mobilizują partnera do dalszej pracy.
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Gaspard Williams on Wto Cze 30, 2009 5:12 pm

Spoiler:
O nie, co do trójkącików, czwarokącików i tym podobnuch, to mieli ze sobą coś wspólnego, Gaspard próbował już się kiedyś przemódz, ale kiedy widział swojego kumpla ze sterczącą pałą, gdy zabawiał się z jakąś panną, całkowicie przechodziła mu ochota na cokolwiek - to było jak zimny prysznic. A on i dwie dziewczyny? Też niezbyt, ta dezorientacja jest dołująca, nie wie sie, którą i gdzie ma złapać, która co lubi. A we dwoje - to inna sprawa. Byle nie przy publiczności, no chyba że nikt nie widzi. W takiej kabinie przebieralni sklepu, czy wieczorem, na ławce w parku, gdy dajmy na to sukienka dziewczyny ich zasłania. Do ruchów się przyczepić nie mogą - może mają padaczkę? A jeśli któreś z nich nie wytrzyma z okrzykami, zawsze można usta zamknąć namiętnym pocałunkiem.
Tak, szybki, gwałtowny seks to było to, co Gass lubił najbardziej. Zwłaszcza, gdy był przepełniony ostrą chemią i brutalnością, czuł się wtedy jak ryba w wodzie. Choć z drugiej strony mógłby się szarpnąć na coś dłuższego, tylko że często nie starczało na to czasu. Postanowił zarezerwować go sobie dla osoby, którą naprawdę pokocha, albo która co najmniej go zaintryguje. Seks powolny i zmysłowy, przepełniony namiętnością i uczuciem, a nie szybkim rżnięciem, to było coś specjalnego, wyjątkowego.
I nie, Williams z pewnością nie przepadał za wielkimi melonami. W końcu najlepsze jest to, co można zmieścić w dłoni. Biust Hiszpanki może i był większy, ale jakoś mu to nie przeszkadzało. Czasem tak fajnie popatrzeć sobie na duże, jędrne piersi.
On nie wymagał od Marguerite błagań i spojrzeń, przepełnionych bólem podczas domagania się tego i owego. Swoją drogą, to tak w tajemnicy zdradzę, iż Gaspard to urodzony zdobywca, nie lubił łatwych dziewcząt, to on musiał je zdobywać, w przeciwnym razie tracił zainteresowanie i szedł do inneg, dlatego też każdy jego pseudo-związek kończył się po jednej wspólnej nocy. Gdyby kochał się z jakąś po raz drugi, to już mogłaby to uznać za sukces, gdyż on dwa razy do tej samej rzeki nie wchodzi. Jeśli już tak się stanie, to dlatego, że naprawdę coś do tej panny czuje.
Co do napadania, to gdy już da jej tego kosza, to przecież nie będzie tak za nią latać. Porozmawiać sobie mogą w klasie, czy podczas wspólnego spotkania ze znajomymi (o ile Mar nie będzie aż tak uciekać i unikać Williamsa).
Jeśli już zaczęłaby mu opowiadać, z pewnością by się nie zaczerwienił. W jego kamiennym serduchu zagościłoby zakłopotanie, gdyż nie ma pojęcia, o co chodzi panience Delgado, albowiem nigdy czegoś takiego nie odczuł na swojej skórze.
Co jak co, ale ciału adeptce domu Vanite niczego zarzucić nie można było. Gass kątem oka zerknął na jej lekko zaokrąglone biodra. Szczerze mówiąc, to zdecydowanie wolał większe dziewczyny, w końcu więcej ciałka do kochania i w dodatku jest za co złapać i co klępnąć.
Mrr, teraz przechodzimy do tej intymniejszej sfery, do długo wyczekiwanych konkretów, bo na co nam tyle przemyśleń?
'Jestem twoją dziwką.'
Z tej strony panny Delgado nie znamy, ale zaraz poznamy i chyba się przyzwyczaimy. Którą wolimy? Na codzień raczej tą pierwszą, w szczególnych wypadkach niech zmienia się w swoje drugie 'ja' i będziemy szczęśliwi.
Słusząc jej ciche westchnienie i szept, z jego ust wydobyło się nieme 'ou'. Drugą więc ręką zajął się swoim odzieniem. Koszuli już niemal został pozbawiony, Hiszpanka odsłoniła jego cały lekko opalony kaloryfer. Zamek od spodni rozpięty, ale w czarnych bokserkach wciąż znajdowało się coś, co od dłuższego czasu domagało się uwolnienia. Nie można tego tak przetrzymywać w niepewności, napięciu i skupieniu. Gaspard pochwycił swoją niemal już gotową do pracy męskość. Jego penis nie był jakoś specjalnie wielki, no chyba że na długłość. Jak to powiedział Felix? Oceniać po długości różdżki? W tym przypadku powiedzonko było trafione. Tak więc... trzynaście cali? Szerokością zaś pochwalić się nie mógł w rankingu wielkości, jeśli jednak chodzi o sprawy łóżkowe, lepszego nie można było sobie wymarzyć. Na tyle gruby, by wejść bez większego problemu i płynnie poruszać się płynnie w środku na wszelkie sposoby. Jego druga ręka zaptrzestała pieszczot i jakimś cudem pozbyła się bielizny Hiszpanki.
- W takim razie drzyj się w niebogłosy - odpowiedział również szeptem.
Z niewyobrażalną łatwością i lekkością uniósł dziewczynę w taki sposób, aby pod pewnym kątem nadziała się na niego i szybko ponownie przycisnął ją do siebie, wchodząc w Marguerite z predkością nie przekraczająca dwóch sekund.Dopiero teraz jego członek kontynuował rozwój, już w ciele Delgado w błyskawicznym tempie rozrastając się szybko na boki. Ustami jeszcze raz musnął wargi czarnowłosej, obdarowując ją szybkim, namiętnym pocałunkiem. W końcu miała krzyczeć.
avatar
Gaspard Williams

Age : 26
Liczba postów : 34
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Marguerite Delgado on Sob Lip 04, 2009 10:52 am

Spoiler:
Cóż, na co dzień nie będzie na niego naskakiwać z tego typu wulgarnymi tekstami żądając wyuzdanych pieszczot. Tak, Mar może i ma cięty języczek, ale nie dla wszystkich. Dla obcych osób bądź dla tych, które zna tylko z widzenia jest miłą, często nieśmiałą dziewczyną.
Z głową wciąż tkwiącą na ramieniu chłopaka oddawała się wszelakim pocałunkom. Palcami prawej dłoni wędrowała począwszy od ucha Gass’a a kończąc na jego podbródku. Od czasu do czasu nakierowywała jego głowę na bok by nie tracić ‘łączności’ z wargami. Były wprost idealne do całowania. Gdy poczuła, że drobny skrawek białej bielizny powoli osuwa się ku dołowi, nieznacznie uniosła biodra by ułatwić mu to zadanie. Ułożyła dłoń na jego dłoni i powoli pomogła mu zsunąć ze swych nóg dolną cześć bielizny. Po chwili ta wylądowała gdzieś w okolicach butów Mar.
- Chcę jeszcze… – zaskomlała, prosząc o więcej pieszczot ze strony Gass’a. Uwaga, proszę to gdzieś zapisać. Toż to pierwszy raz, gdy panna Delgado o coś go poprosiła!
Co do krzyczenia… Będzie krzyczała jeśli najdzie ją taka ochota. Przecież to wychodzi samo z siebie, z wnętrza człowieka, a nie tak o, na pstryknięcie palcami. Poza tym przez swoje rozkoszne wrzaski mogłaby przywołać tu niepowołane osoby i byłyby kłopoty. Czy to nie to, co szkolni Huncwocie lubią najbardziej? Owszem tak, lecz Ona nie.
Gdy wszedł w nią niespodziewanie, bardzo szybko automatycznie z jej ust wydobył się donośny jęk, który odbił się echem w altance. Dziewczyna powoli rozpoczęła wykonywanie ruchów biodrami, z każda sekundą coraz to szybciej, doskonale współpracując z Gass’em.
Oboje szczytowali jeszcze wiele razy tego wieczoru. Kto wie ile zajęła im ta zatracająca czynność? W końcu przyszedł czas by zakończyć. Mar pozbierała swoje rzeczy i zpowrotem nałożyła je na siebie. Poprawiła makijaż, fryzurę.
– Na mnie już czas… – rzuciła krótko w stronę Gass’a i opuściła miejsce. W końcu sam prosił o czas na zastanowienie się, prawda? Do tego na pewno potrzebna jest samotność.
avatar
Marguerite Delgado

Age : 25
Liczba postów : 57
Join date : 16/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Altanka

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach