Bal

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Re: Bal

Pisanie by Gaspard Dearneal on Wto Cze 23, 2009 9:33 am

Skończmy tez temat żyrandola bo przecież nie przyszliśmy tutaj po to by go podziwiać. Pomimo tej godziny bal wciąż się ciągnął, a par na parkiecie nie brakowało. Uśmiechnąłem się sam do siebie i wciąż bujałem się do rytmu tej wolnej piosenki. Słysząc wypowiedź dziewczyny zaśmiałem się cicho po czym przysunąłem brodę do burzy jej rudych włosów, które były upięte w kok. No po tym incydencie nad jeziorem teraz już trochę zmierzchwiony. Jeśli chodzi o wcześniejszą ewolucję taneczną nie powinnaś marudzić bo jak na pierwszy razem całkiem nieźle mi poszło. Plus, że nie wylądowałaś na ziemi. Gdy skończyła się jedna piosenka nawet nie zdążyliśmy się zatrzymać bo już na wiatr poleciała kolejna melodia. Oczywiście ja nie miałem nic przeciwko temu. Przytuliłem się jeszcze trochę do dziewczyny i dalej stawiałem wolne kroki.
- Pierwsza misja spełniona. Napijesz się czegoś?
Zamruczałem cicho wprost do jej ucha i delikatnie się uśmiechnąłem odchylając lekko głowę do tyłu by móc swobodnie na nią spojrzeć. A co do słoni. To teraz dali nam chwilę przerwy bo sami pognali w kierunku stolików pochłaniając ze szklanki wszystek napoju czy czego oni tam pili. Trza było się tyle bawić a teraz wyglądać jak mokre, spocone świnie? No cóż. Przypadki... Zerknąłem jeszcze raz na Elis po czym ponownie się wtuliłem. Moje dłonie wciąż dzielnie trzymał się tali dziewczyny, a ja stawiałem coraz to kolejne kroki w rytm piosenki.
avatar
Gaspard Dearneal

Age : 25
Liczba postów : 16
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Raphael Catel on Wto Cze 23, 2009 9:34 am

Nadepnij mu na nogę, nadepnij! On jest taki okropny! Fe, niedobry, zły Rapciu! Zamknij się, z łaski swojej, narratorko! Nikt cię o zdanie nie pytał... Aha, Raphael się zirytował. Bo przez głowę mu nawet nie przeszło, że Jennifer mogłaby mu na nogę nadepnąć! Brr, w takich buciczkach? Chyba wszyscy jesteście śmieszni! Dziury będzie miał i co wtedy?! Ano nic. Trzeba robić dobrą minę do złej gry i tyle wam, moi mili, powiem.
- Naszą, jakże miłą i przyjemną, konwersacją przed balem - odparł bez ogródek z powalającym uśmiechem.
Dziwił się, że ulepszona Ognista jeszcze nie zadziałała na Jennifer. Niemożliwe, że jest na nią odporna, bo jeszcze nikt, oprócz niego, nie eksperymentował tak bardzo z alkoholem i narkotykami! Zmarszczył brwi, obracając dziewczynę we wspaniałym piruecie.
Może i taniec nie był jego najmocniejsza stroną, ale czy ktoś musi o tym wiedzieć? Najważniejsze, że nadrabia wyglądem i inteligencją jako taką. To się liczy i ceni. A że w Beauxbatons zwykle spotkać można głupiutkie, puste lalunie, one nawet nie zwracają uwagi na coś takiego jak brak tanecznych umiejętności u mężczyzny. Liczy się wygląd. Bo trzeba dobrze wyglądać z przystojnym partnerem! A taniec? Kogo on obchodzi...
- I co? Jest tak źle, jak przewidywałaś? - zapytał, mrużąc oczy i chuchając jej nieprzyjemnie w nos. Oddech przyprawiony Whisky przecież dla nikogo nie jest przyjemny!
avatar
Raphael Catel

Age : 25
Liczba postów : 27
Join date : 21/06/2009

http://mors-ianua-vitae.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Jennifer Vanora on Wto Cze 23, 2009 10:00 am

Och, miałam zamiar to zrobić, z dopingiem czy bez. Myślicie, że poco kobiety zakładają takie buty? Oczywiście, że po to, by nadepnąć mężczyźnie na nogę! Zwłaszcza takiemu, za którym się nie przepada. A co sądziliście? Chyba nikt z was nie myślał, że darzę Raphael’a uczuciem innym niż nienawiść? Chociaż nie, to trochę za mocno słowo. „Nie lubię” brzmi znacznie lepiej.-A mnie się zdawało, że nasza rozmowa wcale ci się nie podoba- powiedziała, unosząc brwi do góry. A nie było tak? Jakoś nie wydawało mi się, aby panicz Catel chciał mnie pobić z sympatii. A może po prostu jestem staroświecka.
Jeszcze wiele o mnie nie wiesz, mój drogi. Pijało się gorszcie rzeczy, niż Ognista z dodatkiem kokainy. Panicz Catel chyba nie myślał, ze wystarczy zwykła mieszanka, by powalić mnie z nóg. Widocznie musiał się zawieść, iż nie padłam do jego stóp, błagając nie nieprzyzwoite rzeczy. Ja nawet nie czułam się pijana. Jeszcze.
W przeciwieństwie do Raphael’a, potrafiłam tańczyć. Niezła niespodzianka, prawda? Z moim słomianym zapałem trudno było podejrzewać, ażebym potrafiła zatańczyć nawet do mugolskiej muzyki klubowej. A tu proszę! Zgrabne piruety, rytmiczny krok. Widząc wyczyny Raphael’a (no, może nie było aż tak źle) przez chwilę zastanawiałam się, czy to nie ja powinnam go prowadzić. Ale odłóżmy ten temat na potem.-Och, nie. Jest o wiele gorzej- uśmiechnęłam się niewinnie. Jedno niewinne kłamstewko niczego nie zmieni, prawda? A co do oddechu, zawsze byłam inna (bla bla bla), tak więc mnie się akurat zapach alkoholu spodobał. Nabrałam powietrza do płuc, uśmiechając się błogo.

_________________
avatar
Jennifer Vanora

Age : 24
Liczba postów : 28
Join date : 20/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Amelie Rochette on Wto Cze 23, 2009 10:47 am

Nieco pedantyczna natura panny Rochette nie pozwoliła jej na opuszczenie dormitorium bez uprzedniego rozpakowania bagaży. Co prawda, układanie sukienek (bo to one należały do miażdżącej większości jej garderoby) nie należało do ulubionych zajęć dziewczyny, jednak kiedyś trzeba było to zrobić. A dobrze wiedziała, że później jej chęci zmaleją jeszcze bardziej. Tak więc prawie dwie godziny upłynęły Amelie na nurkowaniu w szafie. Po tejże ekscytującej przygodzie jej fryzura przypominała stog siana po przejściu wichory, tak więc należało doprowadzić ją do względnego porządku. Czesanie włosów nie trwało u niej długo - kilka pociągnięć włosów, nie dało się zrobić nic więcej.
Na balu Amelie pojawiła się w białej, lnianej, niezbyt wystawnej, ale bardzo zgrabnej sukience. Nie była umalowana, ponieważ zazwyczaj nie potrzebowała makijażu. Tyle można było powiedzieć o jej wyglądzie - żadnych udziwnień. Dziewczyna najpierw bez zainteresowania rozejrzała się po sali, a następnie zajęła miejsce przy jednym ze stolików. Nawet nie spojrzała na jedzenie. Przed podróżą zjadła porządny obiad, a nadopiekuńczość matki zmusiła ją też do zabrania ze sobą całej masy kanapek. Ze znudzeniem zaczęła obserwować tańczących uczniów. Kilku z nich znała, lepiej lub gorzej. Trzeba było przyznać, że obserwowanie ich niezdarnych wygibasów dostarczało nie lada rozrywki. Tym bardziej, że Amelie tańczyła świetnie, jak przystało na panienkę z dobrego domu. Jednakże nie przepadała za tym zajęciem, jeżeli nie miała partnera. W tej chwili jakoś nie tęskniła za towarzystwem. Zawsze wolała milczeć, niż bezsensownie paplać wśród beznadziejnych ludzi. Oczywiście, ciekawym i inteligentnym rozmówcą raczej by nie pogardziła, ale takowy zdarzał się nieczęsto. Pannie Rochette wystarczyło tylko spojrzeć na wyraz twarzy delikwenta, by ocenić, czy jest warty jej zachodu. Chociaż... I tak nie oparłaby się okazji oczarowania żadnego chłopca. Gorzej z dziewczętami - naturalnie uważała je za rywalki, często traktowała chłodno i opryskliwie. Bo po co zadawać się z kimś, jeżeli nie ma się z tego żadnej przyjemności lub korzyści? Kompletnie nie widać w tym sensu. A damska część Beauxbatońskiej społeczności była do tego w większości głupimi laluniami, które stawiały wygląd ponad wszelkie dobro. Owszem, ona również była piękna, może bardziej niż którakolwiek inna, ale czy to jej wina? No przecież nie. Poza tym, miała w głowie coś więcej niż trociny i to liczyło się bardziej.
Po niedługim czasie obecność na balu bardzo ją znużyła. Opuściła pomieszczenie, z wdziękiem omijając wszystkie pary koślawo poruszające się w rytm muzyki i niektórym osobom rzucając pogardliwe spojrzenia.


Ostatnio zmieniony przez Amelie Rochette dnia Sro Cze 24, 2009 1:42 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________

How do I loathe thee?
Let me count the ways...
Romeo, oh Romeo,
Get out of my face!
avatar
Amelie Rochette

Age : 25
Liczba postów : 4
Join date : 18/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Pierre Le Brun on Wto Cze 23, 2009 11:06 am

Panicza Pierre'a mile ucieszyła chęc rozmowy, bo to znaczyło, że dziewczyna nie ma partnera. Wypiął tylko pierś, walnął dwa razy pięścią w klatę i powiedział
-Jam jest Pierre Le Brun. Mów mi Pierre.
Wyszczerzył zęby jak to miał w zwyczaju. Dodał również:
-Zwykle zgrywam niedostępnego, ale Twojemu urokowi nie sposób się oprzec. Oparł łokcie na stół, na dłoniach oparł głowę i spojrzał na panienkę cielęcymi oczami.
Słysząc rozpoczęcie kolejnej piosenki wytężył słuch. Wolne klimaty, co? Super! Widząc, że nowo poznana wywróciła oczami pomyślał, że ma ochotę zatańczyc tylko nie ma z kim, albo po prostu nie lubi tego kawałka. Wybrał opcję pierwszą, wstał, ujął jej rękę i zapytał
-Księżniczko, zatańczysz? I gdzie Twoja korona?
Znowu wyszczerzył zęby. Przy pięknych damach lubił szczerzyc kły w nadzieji, że odwzajemnią uśmiech. A po za tym czy jest coś milszego niż zobaczyc fajnego faceta ze śnieżnobiałym uśmiechem na ustach?
avatar
Pierre Le Brun

Age : 26
Liczba postów : 11
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Madeline De La Cuesta on Wto Cze 23, 2009 11:38 am

To było naprawdę dziwne. Mad po raz kolejny się skrzywiła. No niby Pierre był przystojny i w ogóle, ale taki arogancki i miał brzydkie imię. Właściwie potańczyć można i nic więcej - obiecała sobie po czym wstała z krzesła mierząc chłopaka od stup do głów.
- no dobra - zgodziła się w jakże nie romantyczny sposób po czym obeszła Pierra dookoła.
Czekała teraz aż się odwróci za jego plecami zastanawiając się czy dobrze robi, ale właściwie lepsze to niż siedzenie na krześle przy stoliku z przekąskami i przeklinanie samej siebie, że zerwała ze swoim ex. Może to i dobrze, że jakiś chłopak, w dodatku całkiem ładny się napatoczył. Przynajmniej nie będzie sama... wszystkie jej koleżanki miały z kim tańczyć tylko ona nikogo nie miała, a właściwie już miała. Tak więc Mad stała tak z głową pełną myśli kiedy nagle do jej głowy wpadł wspaniały pomysł. Mogła wykorzystać Pierra do swego niecnego planu... tylko jak go do tego nakłonić.
avatar
Madeline De La Cuesta

Age : 25
Liczba postów : 21
Join date : 17/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Pierre Le Brun on Wto Cze 23, 2009 11:56 am

Pierre'owi nie spodobało się zachowanie panienki. Dziewczyny powinny raczej byc słodkie jak malinki. Ale cóż- zaprosił, więc zatańczy.
-A może to desperatka? Lub histeryczka? Intrygantka???- próbował się domyślic, lecz nic!
W głowie panicza kołotały się myśli. Mnóstwo myśli. Zamyślony chwycił jej dłoń, rękę jej położył na swoim ramieniu, a następnie jego powędrowała w okolice jej bioder. We francji chodził na lekcje tańca, parkietem umiał zawojowac, oj umiał! Prowadził panienkę lekko, w rytm muzyki stąpając po parkiecie. Zastanawiał się na czym zawiesic wzrok. Partnerka była ładna, ale charakter nie przypadł paniczowi do gustu. Mimo, że luzacki i noszlancki lubił dobre maniery. A ta panienka była najwidoczniej źle wychowana. Mógłby patrzec w przestrzeń, ale to by było z kolei niegrzeczne z jego strony. Mógłby również spoglądac na inne panny, lecz wyszedłby na podrywacza, a tego nie chciał. Zdecydował się przenosic wzrok z partnerki zza okno. Coraz bardziej irytowała go ta panna.
Obrocik!
Cóż było robic? Chyba najlepiej poczeka na decyzje losu lub jego intrygującej partnerki
avatar
Pierre Le Brun

Age : 26
Liczba postów : 11
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Raphael Catel on Wto Cze 23, 2009 1:38 pm

Jakie pobić? Przecież on się tylko wkurzył i niechcący pchnął ją na ścianę. Poza tym to było takie... W sumie miłe. No, zależy dla kogo. Ale jakby nie patrzeć, tak bliskość, ten żar gorących uczuć (jakby nie patrzeć, nienawiść jest bardzo gorącym uczuciem...) i ogólna atmosfera! Pięknie i cudownie. Naprawdę nie wiem co Jennifer nie pasuje. Ale baby to baby, nigdy im nie dogodzisz, nawet, jakbyś chciał. Ale nie, my nie będziemy nad tym płakać, skądże znowu!
- Nie podobała? Wręcz przeciwnie! Z miłą chęcią znowuż bym ją powtórzył - wymruczał, pochylając się nad nią i całując delikatnie w zgięcie szyi. - Byłaby jeszcze ciekawsza.
Oh, jakiś ty napalony. Uważaj, bo się przegrzejesz! I z graniaka nic nie będzie! Noale. Ty i tak masz wszystko na jedną okazję kupowane. Stosy szat szkolnych, góry pięknych, śnieżnobiałych koszul, miliony krawatów... Żyć, nie umierać! Bo trzeba pokazać się z jak najlepszej strony, ażeby panny miały co wspominać i za czym tęsknić. Nie każdy mężczyzna w końcu o siebie dba. Ale to, że Raphael jest perfekcjonistą i pedantem, można bardzo taktownie przemilczeć. Ba! Należałoby wręcz o tym nie wspominać. Żeby go nie skompromitować. Ho, ho, i pomyśleć, że on jednak chce dbać o swoją reputację Don Juana...
- Serce mi się kraje, słysząc te słowa - powiedział jakże dramatycznym tonem, chichocąc cichutko pod nosem.
I skąd tu nagle te niewinne kłamstewka? Czyżby jednak towarzystwo panicza Catela zaczynało Jennifer odpowiadać? Czy dziewczę poczuło się nagle bardzo docenione, bo tańczy z najprzystojniejszym facetem w szkole? Nie, mnie to wcale nie dziwi...
avatar
Raphael Catel

Age : 25
Liczba postów : 27
Join date : 21/06/2009

http://mors-ianua-vitae.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Jennifer Vanora on Wto Cze 23, 2009 2:02 pm

Och, tak. Na pewno przypadkiem. Bo innej myśli przecież dopuścić nie mogłam! Biedny Raphael troszeczkę się zdenerwował i popchnął mnie odrobinę za mocno. Przecież to nie jego wina. Może po prostu biedaczek nie wiedział, ile ma siły? Ale te uczucia… Aż na samą myśl o tym miałam ochotę znowu zabrać Raphael’owi papierosa. Bo skoro takie były skutki!-Powtórzył? Daj tylko znać, kiedy- również zamruczałam. No cóż, miało się te kocie nawyki, prawda? Ale o tym cii!
Panicz Catel pedantem? Kto by się spodziewał! Chociaż sama nie wiem, czy wizja faceta podkradającego mi kosmetyki była bardziej kusząca, niż śmierdzący towarzysz ubrany w ubrania poplamione sosem i czymś, o czym mówić nie będę. Chociaż jeżeli się zastanowić… Chłopak, który sprzątałby w domu zamiast robić w nim syf był o wiele bardziej kuszący.
Wplotłam ostrożnie jedną dłoń we włosy chłopaka. Niedobry! W ogóle nie mogłam zrozumieć jak to się stało, że Raphael miał na mnie taki… dziwny wpływ. Miłość powiadacie? Oj, zawiedziecie się. Wredna, podła (i na dodatek ruda) małpa nigdy nie była zakochana. Jasne, że byłam w paru związkach, jednak nie nazwałabym tego miłością. Najwyżej bardzo dobrymi relacjami damsko-męskimi.-Nie martw się. Na pewno któraś z dziewczyn chętnie ci je sklei- powiedziała smutnym tonem. O nie, nie miałam zamiaru oddawać Catel’a w łapska innych dziewuch. Prawda, ze to dziwnie brzmi w moich ustach? No cóż, za dużą miałam frajdę by dopuszczać myśl, abym mogła stracić tak dobrego przeciwnika. Mimo sporej liczby uczniów uczęszczających do Beauxbatons, trudno było mi znaleźć kogoś godnego do rozmowy. Zwłaszcza, że konwersacja ze mną opierała się przede wszystkim na niegrzecznych odzywkach. Przykre, prawda?
Najprzystojniejszy facet w szkole? Skarbie, nie schlebiaj sobie. Gdybym wybierała ludzi tylko ze względu na wygląd, Raphael już dawno siedziałby w kącie, porzucany przez niedobrą Jen. Ale chłopak miał farta, gdyż posiadał coś więcej niż tylko „zniewalającą” urodę.

_________________
avatar
Jennifer Vanora

Age : 24
Liczba postów : 28
Join date : 20/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Raphael Catel on Wto Cze 23, 2009 3:05 pm

Wiadomo przecież, że mężczyźni raczej nigdy nie zdają sobie sprawy z tego, jacy są silni. To okazuje się dopiero z czasem. A skutki mogą być fatalne. Ale cii. To przecież nie jest takie ważne! Jeśli panienka Vanora tylko napomknie o tym drobnym szczególe Raphaelowi, on na pewno się zmieni. Z czasem. Wiadomo przecież, że skoro jest leniwy, to od razu się nie zmieni! To takie logiczne... Nawet głupi by zrozumiał.
- Zapisz mi to, żebym nie zapomniał - sarknął, lecz na jego ustach nadal tkwił uśmiech. To takie seksowne, prawda?
A właśnie! Która kobieta nie chciałaby mieć w domu chodzącego, tak wspaniałego, jak Raph, odkurzacza? No, chociaż tutaj lepiej sprawowałoby się określenie chłopaka jako sprzątacza. Tylko, że w tym wypadku to, iż chodził, było faktem oczywistym z najbardziej oczywistych!
Kiedy panicz Catel poczuł, że łapki rudowłosej wplatają się w jego włosy, uśmiechnął się jeszcze szerzej, zadowolony z efektu, jaki osiągnął. Udało mu się, udało mu się sprawić, iż to lodowe serce Jennifer troszkę się roztopiło. Szkoda tylko, że nie zdawał sobie sprawy z tego, iż Dżeni jest tak świetną aktorką. Jakie to przykre... Uwaga, bo i mnie zaraz serce rozpadnie się z żalu na kilka kawałków. Albo nie. Nie będzie mi się chciało go potem zbierać i sklejać. Zbyt pracochłonne...
Wracając do naszych gołąbeczków... O sklejaniu serducha ktoś wspominał, tak?
- A skąd ta żałość w twoim pięknym głosie, skarbeńku? - zapytał, unosząc brew ku górze. Nie, my się absolutnie wcale nie droczymy z Vanorą, skądże znowu! Nawet Raphaelowi to przez myśl nie przeszło! Żeby tak się jej narażać?
No, ale, ale. Milo, bardzo miło, że Jennifer ma takie zdanie na jego temat. Bo wiadomo, że nie każdy facet, nawet posiadający tą zniewalająca urodę, której to Dżeni skutecznie chce pozbawić Rapcia!, ma również w sobie to 'coś'. A tutaj proszę - można powiedzieć, że panicz Catel w czepku jest urodzony. Jakie to słodkie. Zaraz zwymiotuję!
Wracając do naszego kochasia... Rączka nagle, całkiem przypadkowo, omsknęła mu się i zaczęła błądzić po plecach Rudej w poszukiwaniu, jak mniemam zamka. Pięknie!
avatar
Raphael Catel

Age : 25
Liczba postów : 27
Join date : 21/06/2009

http://mors-ianua-vitae.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Jennifer Vanora on Wto Cze 23, 2009 3:44 pm

Lenistwo- najsłodsza cecha pod słońcem. Ile to razy słyszałam jęki matki na temat tego, jaka jestem, och, leniwa, arogancka, pyskata i jeszcze raz leniwa. Twierdziła, że gdyby nie ona, całe życie przeleżałabym na kanapie. Może miała rację? Chociaż niby w jaki sposób, odpoczywając w domu, miałabym pogłębiać swoje znajomości z niektórymi panami? Tylko to sprawiała, że raczyłam czasem ruszyć swój jakże leniwy tyłek z kanapy. A i tak przecież na końcu znowu na niej lądowałam. Tylko akurat wtedy miałam zajęcie. Ups, chyba mi się wyrwało.
W jednej chwili przywarłam całym ciałem do Raphael’a, zmniejszając dzielącą nas odległość do minimum. Nieźle się dobraliśmy- dwójka nienawidzących się ludzi, nie myśląca o niczym innym niż kogo dzisiaj zaciągnąć do łóżka. Przeurocze, prawda? Spojrzała na chłopaka z kpiącym uśmiechem i, o Boże, dzikim wzrokiem.
Moje serce miałoby się roztopić? Niedoczekanie! Czy panicz Catel zdawał sobie sprawę ile czasu zajęłoby mi ponowne zamrożenie swojego nikczemnego serduszka? Nie mogłam sobie pozwolić na tak gwałtowny spadek zimna. Mimo to nie oderwałam się od chłopaka. Co więcej! Druga dłoń zawędrowała na jego tors. Takie zabawy w miejscach publicznych pod bacznym okiem nauczycieli? No proszę! A ja myślałam, ze ten bal okaże się wielką klapą.- Bo nie mogłabym znieść faktu, że jakieś głupie, puste dziewuszysko złapałoby się w swoje sidła- wymruczałam mu do ucha. Uśmiechnęłam się kpiąco. Byłam straszną egoistką, to fakt. Zupełnie jak przysłowiowy pies ogrodnika- sam nie zeżre i drugiemu nie da. Chociaż nie. Miałam niepohamowaną ochotę „zjeść” Raphael’a. Niesamowite, prawda? Raz mam ochotę mu przyłożyć, kiedy indziej sama pcham mu się do spodni. Jakież to przykre!
Uśmiech znów pojawił się na mojej twarzy, kiedy poczułam dłoń chłopaka na plecach. Spojrzałam na niego wymownie, aczkolwiek ze złośliwym błyskiem, głową wskazując nauczycieli urzędujących nieopodal parkietu.-Tutaj?- spytałam spokojnie. To jednak nie przeszkodziło mojej podłej rączce zawędrować do guzika koszuli panicza Catel, by go odpiąć. A potem powoli palce zeszły do drugiego guzika, trzeciego…

_________________
avatar
Jennifer Vanora

Age : 24
Liczba postów : 28
Join date : 20/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Diana Chevalier on Sro Cze 24, 2009 1:52 am

Zabawa rozkręciła się na tyle dobrze, że Diana zdała sobie sprawę, że wymknięcie się teraz, to jej jedyna okazja. Chociaż, może się coś jeszcze dziać, prawda? Stanęła na środku parkietu, rozważając wszystkie za i przeciw ucieczki. Dłonie oparła na biodrach i przygryzła wargę. Iść, czy nie iść? Co prawda, bawiła się w tej chwili naprawdę doskonale, poza tym na salę wkroczyło kilku przystojnych, aczkolwiek samotnych panów. Panicz Pierre Le Braun wyrwał już jakąś w fioletowej sukience, czyżby Madeline? Obydwoje znała zwidzenia, zdawało jej się, że z Pierre zamieniła nawet kilka fascynujących słów w zeszłym roku szkolnym. Nie sądziła jednak, że były to rozmowy dotyczące eliksirów czy nowych zaklęć ,oj nie. Rozmowy Diany zazwyczaj nie dotyczyły magii, no chyba, że zmuszano ją na wypowiadanie się w czasie lekcji. Wstawała wtedy i z kpiącą miną oraz wzrokiem, który za pewne tkwił na nauczycielu, recytowała wyuczone się zaklęcia czy receptury. Była dobrą uczennicą, ale nie dlatego, że spędzała całe noce nad książkami, nie ona! Po prostu, wszystko zawsze szybko wchodziło jej do głowy, jak dla niej układ bardzo dobry. No tak, ale wróćmy do balu i sali balowej, bo biedna Dianka stała tam już od minuty i teraz wyglądała jak zaczarowana figurka woskowa. – zostaję! – wyrwało jej się i szybkim ruchem obróciła się o sto osiemdziesiąt stopni, wbijając pomiędzy trzecioklasistów tańczących w rogu parkietu. Znała ich całkiem dobrze. Bawiła się wspaniale i jedyne czego jej brakowało to jej wymarzonej butelki wina, ukrytej pod jej prześcieradłem. Tanecznym krokiem podeszła do stolika i sięgnęła po winogrona, biorąc od razu w swoją małą dłoń cztery z nich i odwróciła się w stronę bawiących się ludzi, biorąc do buzi co jakiś czas kolejne winogrona. W pewnym momencie sięgała po nie automatycznie. Żarłok. No, ale w sumie kto nim nie jest, gdy widzi smakowite winogrona i inne owoce, na pełnych, złotych misach na suto zastawionych stołach? Aha, fakt. Kobiety na diecie. Diana nie potrzebowała diety, dlatego mogła jeść do popadnie. Została jednak przy swoich ukochanych winogronach. Przeczesała, zniszczoną już od tańca fryzurę. Wyglądała uroczo, z kosmykami spadającymi na twarz.Usiadła przy stole, jednak tyłem do jedzenia a przodem do tańczących, nawet nie zdając sobie sprawy, że patrzą na nią, jak na plakat z niektórych męskich magazynów, kilkoro uczniów płci przeciwnej, to znaczy brzydszej niż piękna.
avatar
Diana Chevalier

Age : 25
Liczba postów : 7
Join date : 21/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Elisée Maudit on Sro Cze 24, 2009 4:12 am

Tak, dobry pomysł. Ale przecież ten żyrandol jest śliczny, czyż nie? Ale prawda, lepiej zająć się tańcem.
A par na samym balu zamiast ubywać, przybywało. Ciekawe, skąd tyle ludu nagle w tej szkole? Ach, oczywiście, pierwsze klasy, ale żeby nagle na świecie tak wzrosła miłość międzyludzka i przybyło tyle nowych bachorków? Aż chce się żyć! Ale panienka Vanora, wcale nie miała zamiaru zostać dłużna. Przecież jak dają, trzeba brać, prawda? Sama przysunęła się bardziej do pana Dearneal’a, a swoją białą rączkę zaplątała na szyi. Tak, tak, brać – nie oddawać. Dobrze, że ludzie wymyślili coś takiego, jak buty na obcasach. Cudowna rzecz! O, i jaka pomocna! A muzyka dalej płynęła. Tak, Elis kochała muzykę. O, a klasyczną, już chyba najbardziej. No, oczywiście, nie żeby samą, w innych też gustowała. Oj, kolejne zbliżenie. I pani Vanora, znów się nam rumieni!
- Mi to raczej obojętne. Jak wolisz – Wyszeptała, także do uszka Gas’a.
A chwilę później przygryzła w uśmiechu dolną wargę i spojrzała w oczy chłopaka. I dobrze, że pognali do stolika! Słonie się zmęczyły – teraz lecą do wodopoju. Ale tak, ze spoconymi świniami, trzeba potwierdzić. Ale zaś nie całkowicie! Przecież nie można ubliżać tak bardzo małym, różowym stworzonkom! I nasza Elisia znów przytuliła się do Gaspard’a, a główkę położyła na jego raczej torsie, niż ramieniu. Och, jakie to romantyczne, czyż nie? Tylko tak tańczyć, i nic więcej nie chcieć od życia.

_________________

Porcelanowy uśmiech
Na porcelanowej twarzy
Tak nie wiele potrafi wyrazić.
Porcelanowa lalka z pełnymi radości porcelanowymi oczami
Z pięknego materiału sukienka z falbankami
Blond włosy ze sztucznego tworzywa sprawiają, że lalka wygląda jak żywa
Nikt nie wie jednak co czuje porcelanowe serce,
Zamknięte jak w szklanej butelce
...
avatar
Elisée Maudit
Prefekt naczelny

Age : 24
Liczba postów : 95
Join date : 21/06/2009

http://corka-ciemnego-zla.blog.onet.pl/

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Raphael Catel on Sro Cze 24, 2009 6:59 am

Kpiący uśmieszek, dziki wzrok i Jennifer przyklejona do Raphaela, niczym głupiutka, napalona fanka jednego z mugolskich bojsbendów, który stał się hitem tylko na jeden sezon. Co za uroczy obrazek! I pomyśleć, że dziewczę tak bardzo chciało uniknąć takiej sytuacji. Chyba, że to były tylko i wyłącznie pozory. One przecież tak bardzo lubią mydlić ludziom oczy!
Oj, Raphaelowi zamrożenie ponownie serduszka Jennifer zajęłoby mniej czasu niż jego roztopienie, o czym my bardzo dobrze wiemy, prawda, Baś? No właśnie! Wystarczy powiedzieć o kilka słów za dużo, a rudowłosa rzuciłaby się na panicza Catela z pazurkami, by mu te śliczne oczęta wydrapać. Ale czy jemu by to przeszkadzało? Nie sądzę. Spłynęłoby to po nim, jak po kaczce i na tym by się skończyło. On przecież w głębi duszy tak bardzo lubi takie wojownicze, dbające o swoja dumę panienki. To nic, że zwykle spotyka, mówiąc najprościej, ladacznice, które za chwilkę rozrywki z Raphaelem Catelem zrobiłby wszystko. Nawet zlizywały błoto z jego butów. To nie było żadną frajdą, a troche urozmaicenia przydaje się każdemu...
- I kto by pomyślał, że Jennifer Varona tak bardzo martwi się o Bogu ducha winne pannice, kompletnie nieświadome tego, co je czeka, kiedy ten wstrętny Raphael w końcu się do nich dobierze... - powiedział o jakże zbolałym tonem, błyskając już-nie-tak-znowu-białymi zębami. - Uważaj, bo stracę wiarę w ludzi... - dodał wibrującym tonem, palcem delikatnie obrysowując kontur jej ust.
Przykre? Raphael wcale tak nie uważał. Wręcz przeciwnie! Dla niego było to niczym spełnienie marzeń. Jedna z niewielu dziewcząt, której jeszcze nie zaliczył, a przy tym tak niedostępna, nagle sama się do niego klei. Czyżby może jednak Ognista zaczynała działać? A może to zupełnie co innego? Tak, czy siak - Catel był pod wrażeniem.
- A co? Boisz się, że zgorszysz tym zacne grono pedagogiczne? - parsknął śmiechem, wymownie spoglądając na jej rękę, która manipulowała teraz przy czwartym guziku. Bezceremonialnie chwycił ją za przegub, odciągając łapkę Jennifer od swojego torsu. - Nie uważasz, że w ustronnym miejscu będzie nam o wiele swobodniej?
Jakiś ty zapobiegawczy, Rapciu! I wcale o sobie w tej chwili nie myślisz, skądże znowu!
avatar
Raphael Catel

Age : 25
Liczba postów : 27
Join date : 21/06/2009

http://mors-ianua-vitae.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Jennifer Vanora on Sro Cze 24, 2009 7:57 am

Pozory to jakże przepiękne rzeczy w tym naszym skomplikowanym świecie. Bo niby jak mielibyśmy bez nich oceniać ludzi? To właśnie przez nie biedny Raphael znajdował się teraz w moich rękach. Gdyby nie polegał na pozorach, znał mnie, trzymałby się ode mnie jak najdalej. Wątpicie w to? Jaka szkoda. Widocznie dużo ludzi mnie nie zna. Chociaż ciężko się temu dziwi, skoro tak bardzo unikam towarzystwa.
Oczywiście, że znamy. Byłoby to zamrażanie w tempie ekspresowym, a Raphael mógłby być pewny, że już nigdy więcej nie uda mu się rozmrozić mojego złego serduszka. Mógłby krzyczeć, grozić mi, czy nawet pobić (och, znowu schodzimy na ten temat?), a ja i tak zostałabym niewzruszona. Mam swoją godność, a poza tym doskonale wiem, co robić z takimi ludźmi. Na samą myśl o tym uśmiechnęłam się złośliwie.-Widzisz, jak się poświęcam?- powiedziałam udając, iż nie słyszę udawanego bólu w głosie chłopaka.-Ja już dawno straciłam- odparłam spokojnie. Czy mi się zdaje, czy naprawdę przemówiłam do Raphael’a normalnym tonem? Patrzcie państwo, jakieś święto! Nawet Elisee tak dawno nie słyszała mojego głosu pozbawionego wszelkich złośliwości.
Której nie zaliczył? Och, jakże to pięknie brzmiało. Jakże cieszyłam się z faktu, iż nie byłam jeszcze zaliczona przez panicza Catel. Same ochy i achy. Myślicie, że to się szybko zmieni? O nie, moi mili, muszę was zawieść. Wredna małpa miała plan. I to dość niecny.-Och, po prostu nie chciałabym, by ktoś nam przerwał- wymruczałam, uśmiechając się złośliwie. Spojrzałam na swoją dłoń, unosząc delikatnie brwi do góry.-Uważam- powiedziałam z błyskiem w oku. Odwróciłam się na pięcie, nie pozwalając jednakże, aby moja ręką wyślizgnęła się z uścisku. Ze złowieszczym uśmieszkiem na twarzy ruszyłam w stronę wyjścia, ciągnąc za sobą chłopaka. Jasne, że nie myślał o sobie. Przecież obydwojgu chodziło tylko o to, by biedne dzieciaczki się nie zgorszyły. Kierując się do wyjścia minęłam swoja ukochaną siostrzyczkę, tańczącą z obcym mi chłopakiem. No proszę! Elisee Vanora znalazła sobie partnera. Cud nad cudami! Mimo to nawet na nią nie spojrzałam. Bo poco psuć sobie tak przyjemny wieczór? Razem z paniczem Catel opuściliśmy salę balową, kierując się do bardziej ustronnego miejsca.

_________________
avatar
Jennifer Vanora

Age : 24
Liczba postów : 28
Join date : 20/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Gaspard Dearneal on Sro Cze 24, 2009 11:59 am

Tak, tak jest bardzo ładny. Zresztą jak cała reszta wystroju tutejszej sali. Z drugiej strony to wszystko było dla mnie za bardzo wystawne, ale na swój sposób wyglądało ładnie. Jednakże teraz wolałbym skupić się na czymś zupełnie innym. Na przykład na panience Vanorze czy też na pobliskich stolikach z napojami. Ale na razie jednak zostańmy przy tym pierwszym.
- Mnie to obojętnie. Podoba mi się nasze aktualne zajęcie i aż szkoda przerywać, ale kilka szybszych piosenek i będziemy wyglądać jak oni.
Skwitowałem wesoło i w tym samym czasie skinąłem głową w kierunku słoni. Uśmiechnąłem się dyskretnie i razem z kolejną - już nie taką wolną - piosenką zacząłem ruszać się trochę szybciej. Nie wypadało przecież teraz bujać się niczym ślimak. Rumieńce och! Na buzi rudowłosej prezentowały się bardzo ładnie, ale mogę udać, ze w ogóle ich nie zauważyłem. Moja dłoń. Oj może nieco zsunęła się z tali dziewczyny, ale wciąż pilnowałem się granicy. Przecież nie miałem zamiaru później chodzić po szkole z odciskiem dłoni na policzku? Zgrozo co to to nie. Przecież nie mogę się tak prezentować? Wracając jednak do balu. Z kolejną piosenką przyciągnąłem Eliss ponownie w swoje ramiona i zająłem się tańcem z nią, który z minuty na minutę stawał się dla mnie coraz prostszy. Kolejny piruet jaki wykonałem tym drobnym ciałkiem rudowłosej nie był już taki ślamazarny. Wręcz przeciwnie wyjątkowo mi się udał przez co zaśmiałem się cicho spoglądając w oczy dziewczyny gdy jej twarz została zwrócona ku mnie.
- No proszę idzie mi coraz lepiej. Oczywiście co by było gdyby nie wspaniała towarzysząca mi tancerka.
Stwierdziłem zupełnie szczerze i posłałem Elis figlarne spojrzenie. Pojedyncze kosmyki z jej nieco roztrzepanej fryzury opadły jej beztrosko na oczy. Jednym zwinnym ruchem dłoni zasunąłem je ponownie za ucho tym samym też delikatnie się uśmiechając. Przyjrzałem się jej delikatnie zaróżowiałej buzi po czym znów skupiłem się na tańcu stawiając nieco ostrożniejsze kroki tak w razie W. Z pewnością połamałbym jej nóżki gdybym niczym słoń właśnie nadepnął na jej stopy. Ale jak na razie nie było źle. Rudowłosa nie narzekała a ja jak nigdy byłem z siebie dumny. Romantycznie? Tak, tak masz rację. Ale teraz z chęcią zwinąłbym kilka butelek ze stolika i pognał na błonia. Ah zachód słońca i alkohol? Czego można chcieć więcej?
avatar
Gaspard Dearneal

Age : 25
Liczba postów : 16
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Go?? on Sro Cze 24, 2009 12:27 pm

Pociągnęła kolejny łyk z kielicha, obserwując wirujące na parkiecie pary. Nie mając lepszego zajęcia, które wypełniłoby jej czas, oceniała sukienki przemykających jej przed oczami dziewcząt. Zielone, błękitne, czerwone, przed kolano, za kolano, ciągnące się po parkiecie - mamy tutaj prawdziwą rewię mody. Véronique po krótkim czasie znudziło się owe - jakże interesujące - zajęcie, a jej myśli zaprzątnęła postać panicza De Noir. Zastanawiała się gdzie też się teraz podziewa. Czyżby potrzebował więcej czasu na przygotowanie niż ona? Jednak nie długo pozostało jej się nad tym głowić, gdyż Raymond pojawił się tuż przed nią. Obdarzyła go delikatnym uśmiechem, słysząc wypowiadany z jego ust komplement.
- Nie śmiałabym odmówić - odparła, delikatnie ściskając jego wyciągniętą rękę. Odstawiła naczynie na stół, z powrotem odwracając się w stronę chłopaka. Orkiestra rozpoczęła właśnie nowy, powolny utwór. Panienka Moreau jedną dłoń ułożyła na ramieniu swojego partnera, drugą zaś splatając z jego dłonią. Chwilę później pani prefekt wirowała w rytm rozbrzmiewającej muzyki. Honor Raymond'a De Noir pozostał niesplamiony. Jeśli chodzi o Dianę w tym roku dziewczyny miały okazję dzielić dormitorium, co też sprzyjało nawiązaniu znajomości. Uniosła wzrok na Raymonda, posyłając mu wesołe spojrzenie.
- Nie wiedziałam że taniec jest Twoją mocną stroną. Pewnie jeszcze z wielu rzeczy nie zdaję sobie sprawy... - szepnęła mu do ucha, unosząc się na palcach. Kolejna melodia wywołała na twarzy dziewczyny grymas niezadowolenia. Skoczny rytm nie pozwoliłby ustać ciemnowłosej dłużej na nogach. Oto ciemne strony butów na wysokim obcasie. Pociągnęła chłopaka w stronę wyjścia, wolną dłonią przygładzając materiał sukni. Należało odpocząć trochę od tego zgiełku.


Ostatnio zmieniony przez Véronique Moreau dnia Czw Cze 25, 2009 2:24 pm, w całości zmieniany 2 razy

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Elisée Maudit on Czw Cze 25, 2009 9:55 am

Och tam wystawne. No, może i tak, ale za to jakie! Wszystko się ślicznie iskrzyło, odbijało światło. Po słowach chłopaka podążyła wzrokiem za skinieniem jego głowy. A po chwili parsknęła śmiechem. Jakoś dziwnie jej się nie widziało być całą mokrą, i to nie od czystej wody. Tylko od własnej, niezbyt przyjemnej wydzieliny. Fuj! Odwzajemniła Gas’owi uśmiech, i Elis również zaczęła się szybciej bujać. A rumieńce, oczywiście, że ślicznie wyglądały. Bo przecież ładnemu we wszystkim ładnie, prawda? A dłoń? Oczywiście, Eli schlebiała. Co nie zaprzecza, że się delikatnie wzdrygnęła. Kto jak kto, ale Elisia była zawsze ... inna. Jak to jej siostra wcześniej ujęła – opierała się zalotom różnych chłopaków, i cud, że w ogóle przyszła tu w jednego towarzystwie. Ale przecież ona chciała tego! To była jedyna uroczystość, na jaką potrzebowała partnera, o. No, oczywiście, pana Dearneal’a nie traktowała teraz jak chwilowego tańczącego robota. Co to, to nie! Ale co śladu na policzku, oczywiście , że by go nie było. Raczej by skończył z krwawiącym nosem. O tak, to lepiej pasuje do Elisee Vanory. Policzek, to tylko w delikatnych sytuacjach. Ale jeśli chodzi o Gas’a, rozważyłaby tą opcję.
Uśmiechnęła się delikatnie, i ze dwa razy uniosła w energicznym ruchu obie brwi.
- Już mi tak nie słódź – Odparła, uśmiechając się.
A nie musiał słodzić, bo przecież ta tancerka wiedziała o swojej umiejętności, a co! Zerknęła delikatnie na dłoń Gasparda, która właśnie odsuwała jej z oczu włosy, a później delikatnie się uśmiechnęła. Nie obnażając tym razem swoich ząbków, oczywiście. A Elis, choć na kruchą wygląda, aż taka nie jest! No, może faktycznie coś by jej zrobił, ale nie tak poważnego, o. A pomysł z błoniami i ognistą? Jak najbardziej. W końcu to zachód słońca! Zerknęła jeszcze raz z obrzydzeniem na ową „parę” i posłała Gaspard’owi znaczące spojrzenie.
- Może faktycznie odpocznijmy – Odparła z uśmiechem, ciągnąc go tym samym w stronę stołu.

_________________

Porcelanowy uśmiech
Na porcelanowej twarzy
Tak nie wiele potrafi wyrazić.
Porcelanowa lalka z pełnymi radości porcelanowymi oczami
Z pięknego materiału sukienka z falbankami
Blond włosy ze sztucznego tworzywa sprawiają, że lalka wygląda jak żywa
Nikt nie wie jednak co czuje porcelanowe serce,
Zamknięte jak w szklanej butelce
...
avatar
Elisée Maudit
Prefekt naczelny

Age : 24
Liczba postów : 95
Join date : 21/06/2009

http://corka-ciemnego-zla.blog.onet.pl/

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Gaspard Dearneal on Czw Cze 25, 2009 11:57 am

Owszem wystawne. I to bardzo. Na swój sposób ładne, ale zupełnie nie w moim guście. Zadarłam głowę ku górze wpatrując się przez chwilę na zaczarowany sufit po czym znów zwróciłem swój wzrok na rudą. Mnie też nie widziało się być mokrym i brać przykład z innych spoconych świń na tej sali. Dlatego też obiecałem sobie, że to już ostatnia piosenka i zrywam się do stolików, na których butelki wołały mnie już od dawna. Oj tak. Tańczącym robotem też nie chciałbym być i mam nadzieję, że po tej potańcówce przez jakiś czas nie będę się po takowych pałętał. Na samą myśl o krwawiącym nosie na mojej twarzy pojawił się grymas. Oczywiście świetnie go ukryłem bo kto jak to, ale ja potrafię czasami bawić się minami. Szybko zmieniłem swój wyraz na raczej radosny bo przecież nie powinienem grymasić w trakcie tak "świetnej" zabawy? Słysząc słowa dziewczyny zaśmiałem się krótko i cicho by zaraz po tym unieść brwi ku zdziwieniu.
- Tak bym tego nie nazwał.
Powiedziałem po krótkiej chwili namysłu po czym zatrzymałem się na środku parkietu. Skoro nie tak poważnego to może warto zaryzykować? Połamię Ci paluszki u stóp a potem dzielnie się tobą zaopiekuję. A może lepiej nie. Spędzanie ze mną zbyt dużej ilości czasu na ogól źle się kończy. A przecież nie chcemy tak szybko zrazić ku sobie tę o to panienkę tak? Nie o tam nam chodzi o nie. Pokiwałem twierdząco głową na kolejne słowa dziewczyny i razem z rudowłosą czym prędzej pognałem w kierunku stolików. Od razu chwyciłem jedną z butelek ognistej i upiłem z niej kilka łyków trunku. Dałem dziewczynie chwilę by się napiła po czym chwyciwszy wcześniej pod pazuchę kilka butelek złapałem ją za dłoń. Mocno by mi nie uciekła, ale delikatnie by nie połamać jej kruchych kości. Nie minęła chwila a opuściliśmy balową salę i korytarzem kierowaliśmy się powoli w kierunku błoni. Przecież nie żartowałem sobie z zachodem słońca. Oczywiście nadzieja, że się nie spóźniliśmy. Chociaż nawet jeśli. I tak będzie ciekawie. Słońce zastąpi księżyć, a my będziemy się bawić równie dobrze co w ciągu dnia tak? Chyba.
avatar
Gaspard Dearneal

Age : 25
Liczba postów : 16
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Elisée Maudit on Pią Cze 26, 2009 12:07 am

Tak, z pewnością wystawne. No, ale przecież nie będziemy cały czas tutaj rozmyślać nad żyrandolem Beauxbatons. Bo przecież po co innego tu jesteśmy, czyż nie? Zerknęła kątem oka na sufit, przyjrzeć się sklepieniu, które było obsypane gwiazdami. O, a zresztą co to by było? Elisée Vanora i smród? Przecież to dwie, najodleglejsze od siebie rzeczy. No, tak jakby, rzeczy. I już zapewniłam Cię, o, drogi Gaspardzie, że takowym robotem nie będziesz. Przynajmniej w oczach Elis. Och, a nos, oczywiście. Nie byłoby to przyjemne. Dla Gas’a, oczywiście. Elis mogłaby to równie zrobić i własną pięścią, i równie silnie różdżką. W końcu taka licha czarownica z niej nie była. No, chyba coś odbiegłam od tematu. Spojrzała z uniesionymi brwiami na chłopaka, aczkolwiek nie ze zdziwioną miną.
- Czyżbyś miał inne słowa na to?-
Spytała, świdrując go brązową parą oczu.
Nie, nie ryzykować. No, chyba, że nie chcesz już spotkać naszej panienki Vanory. Opieka? A możesz się zaopiekować, przecież to nic nie szkodzi. Może wtedy przynajmniej ze sobą porozmawiali. A zresztą, tak bardzo byś może jej nie zraził. Sama to czasami robiła, ale od czego jest takie coś jak uroda? Albo możliwość zmiany wyglądu, o. Ale nie żebym mówiła, że nasza Elisia to robi tak często. Co to, to nie. Wzięła od Gaspard’a butelkę, ale w przeciwieństwie do niego, nalała sobie trochę Ognistej do kryształowego kieliszka. No, przecież gdzieś jednak trzeba zachować tą klasę, czyż nie? Również ścisnęła dłoń pana Dearneal’a, ale też bez przesady. Przecież zaś taka licha z niej dziewucha nie była! Z uśmiechem na twarzy wytoczyła się razem z towarzyszem na korytarze, a później na błonia. I dobrze, że nie żartowałeś sobie z tym widokiem. Niby codziennie słońce zachodziło, ale zawsze ten widok sprawiał to samo wrażenie, jakby widziało się go pierwszy raz. I co to dopiero jest, gdy się ma „ambrozję”, za którą nasza Elis nie przepada i niezłego towarzysza? Tak, panna Vanora, w przeciwieństwie do siostry, nie przepadała za alkoholem. Mimo iż miała do niego wyjątkowo twardą głowę! Prawda, upiła się kiedyś. A później jej siostra się po niej wydarła. Zdziwieni? Na pewno! Ale jak Elis dba o Jen, tak Jen o Elis. O, i teraz śmiech na sali. No, ale przecież to najprawdziwsza prawda. A najlepsze jest to, że upiła się dopiero po dwóch butelkach więcej. Niż jej siostra. Czyż to nie nienormalne? Och, a gwiaździsta noc? Jeszcze cudowniej. W końcu kiedyś przydałoby się zapamiętać o kilka więcej konstelacji, niż ma się w tej głowie. A bawić na pewno się będziemy cudownie. No, przynajmniej Elis. Prawdopodobnie.

_________________

Porcelanowy uśmiech
Na porcelanowej twarzy
Tak nie wiele potrafi wyrazić.
Porcelanowa lalka z pełnymi radości porcelanowymi oczami
Z pięknego materiału sukienka z falbankami
Blond włosy ze sztucznego tworzywa sprawiają, że lalka wygląda jak żywa
Nikt nie wie jednak co czuje porcelanowe serce,
Zamknięte jak w szklanej butelce
...
avatar
Elisée Maudit
Prefekt naczelny

Age : 24
Liczba postów : 95
Join date : 21/06/2009

http://corka-ciemnego-zla.blog.onet.pl/

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Diana Chevalier on Sob Cze 27, 2009 3:07 am

Obłędne towarzystwo, wśród obłędnego jedzenia i muzyki, gdzieś pomiędzy niedobrym szampanem a marzeniami o dobrym winie, siedziała panienka Chevalier i naprawdę miała wrażenie, że zaraz padnie ze zmęczenia. – idę.. – powiedziała , leniwie rozglądając się po osobach, które jeszcze dzielnie wytrzymywały na parkiecie. Założyła spadający kosmyk włosów za ucho i w odliczaniu na ,,trzy czte-ry! „ podniosła się z ławy. Wstała. Sukces. Rozkosznie leniwa Diana miała poważne kłopoty z wychodzeniem z imprez, gdyż zmęczone nogi często odmawiały jej posłuszeństwa. Tak to jest, jak się szaleje na parkiecie od początku. Pary, pary, pary. Ludzie powoli dobrali się w te tak zwane pary a jej samej biedaczce nie chciało się siedzieć i rozmawiać z zakochanymi bądź będący ze sobą z przymusu osobami.
Pożegnała się ze wszystkimi i gestem ręki pozdrowiła osoby siedzące dalej. – no to ruszajmy! – powiedziała, sama do siebie i zaczęła się przedzierać w stronę wyjścia, na butach o zdecydowanie za dużej szpilce, przynajmniej tak się jej teraz wydawało. Wzrokiem złapała jeszcze Raymonda z Ver i uśmiechnęła się do nich pożegnalnie. Pewnie spotkają się za jakiś czas po balu, a przynajmniej z Raymondem tak miało być, co do Ver, jak już wcześniej pewna osóbka trafnie zauważyła, Diana dzieliła dormitorium, więc tutaj spotkają się na pewno, pewnie przegadają całą noc i następnego dnia będą chodziły jak po silnych środkach odurzających. No, ale czego się nie robi, dla zyskania przyjaciół? Na twarzy Diany pojawił się uśmiech. Z małej torebki wyjęła karteczkę od chłopaka i się zaśmiała. No dobrze, będzie miał co chciał. Tylko później. Teraz musi zdjąć te szpilki. Natychmiast! Ruszyła w stronę wyjścia i po chwili nikt nie mógł już zobaczyć jej smukłej sylwetki pomiędzy bawiącymi się gośćmi, uczniami i nauczycielami na balu.
avatar
Diana Chevalier

Age : 25
Liczba postów : 7
Join date : 21/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Pierre Le Brun on Sro Lip 22, 2009 4:20 am

Gdy muzyka umilkła Pierre zakończył taniec lekkim obrotem, przy którym (w miarę możliwości) oderwał partnerkę od ziemi. Pożegnał się ukłonem i odszedł. Ten cały bal nie przypadł mu do gustu. Więc czemu właściwie przyszedł? To zdecydowanie nie było w jego stylu. Pierre usiadł na krześle i jedząc co smaczniej wyglądające przekąski. On zatańczył z dziewczyną, wię teraz niech dziewczyna zatańczy z nim. On zaprosił, więc niech teraz jakaś ślicznotka niech zacznie rozmowę. Będzie tu siedział dopóki ma pod ręką przekąski. A sądząc po ich ilości mógłby tu siedzieć choćby do końca balu. Może znalazłby się jakiś inny fajny znudzony skate bez partnerki? Albo chociaż jeden z jego wielu wrogów do przekomarzania się? Niestety. Pierre westchnął. Zastanawiał się co robi dziewczyna z którą tańczył. Zaraz, zaraz, przecież on nawet nie zna jej imienia. Pierre westchnął znowu i zrobił się jeszcze smutniejszy niż wcześniej. Po godzinie stwierdził, że nie wytrzyma i nie zje tych przekąsek. Zjadł już dużo, a jakoś nie było widać różnicy. O nie, nie zmarnuje tu więcej czasu. Panicz Le Brun wyszedł w nadzieji, że znajdzie sobie ustronne miejsce do trawienia tych kilogramów przekąsek.
avatar
Pierre Le Brun

Age : 26
Liczba postów : 11
Join date : 22/06/2009

Powrót do góry Go down

Re: Bal

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach